Parazaider, przede wszystkim saksofonista, ale tak po prawdzie nosił miano wieloinstrumentalisty - także flet, klarnet, a kiedy było trzeba - gitara.
Był jednym z założycieli grupy i trwał w niej od zawsze na zawsze, jedynie wycofując się z koncertowania przed paroma laty, z racji choroby serca.
Niebawem pogram w radio kawałki Chicago, gdzie szczególnie można docenić jego pracę. Od siebie, na teraz, na szybko, polecam kapitalne "Hot Streets". Numer z płyty o identycznym tytule, należący do pierwszych, jakie poznałem.
Moja przygoda z Chicago rozpoczęła się, kiedy byłem trzynasto-, góra czternastolatkiem. Trudno to teraz doprecyzować. Wszystkie ich płyty miały wówczas numeryczne tytuły, a akurat ta jedna jedyna, zamiast "Chicago 12", w odróżnieniu (od tego, co wcześniej i potem) otrzymała "Hot Streets". Niestety nie zachował mi się dawny egzemplarz. Ciekawe, jak się teraz ma?
Niemal wszystkie płyty, tej fascynującej ekipy, skompletowałem na kompaktach, niektóre tytuły nawet całkiem świadomie zdublowałem. Ale mówimy o "Hot Streets"... czyli, o pierwszej płycie bez Terry'ego Katha - gitarzysty i jednego z wokalistów, który zmarł kilka miesięcy wcześniej w wyniku niechcącego samobójstwa. Kochał broń, zawsze ją nosił przy sobie, bawił się, wygłupiał, aż pewnego razu, nie pamiętając, że ma załadowaną, przyłożył do skroni i odpalił.
Z "Hot Streets" przede wszystkim numer tytułowy! Czwarty na stronie A, zaśpiewany przez Roberta Lamma, lecz najważniejszymi akcentami są tutaj mini improwizacje - fletu, saksofonu i innych dętych, takich trochę w klimacie formacji Chase - tych od czołówki z kryminalnego dziewięć dziewięć siedem. Kapitalne pięć-i-pół minuty, nie można przegapić.
Z tej samej płyty bardzo lubię też balladę "The Greatest Love On Earth" - z Peterem Ceterą na wokalu. No, ale jego głos idealnie służył tego rodzaju piosenkom, dlatego Muzyk z czasem uwierzył w siebie na tyle, by nie dzielić się podobnym repertuarem z pozostałymi kolegami, tylko rozpocząć nowy, solowy rozdział.
Świetnej dętej sekcji całe mnóstwo. Waltera można popodziwiać również w na swój sposób kalorycznym "Street Player". To już rzecz z następnej w kolejności Trzynastki. Cóż za granie! Dziewięć minut z dziejów kolorowych świateł i srebrzystych kul, w unii pop, jazzu i disco. Takie kawałki biegały niegdyś po klubach, uwierzcie. Tęsknota.
Konkludując, pragnę dowieść, iż słuchając jakąkolwiek płytę Chicago, podziwiając dęciaki wiemy, że w nich realizuje się Walter Parazaider.
Chicago to muzyka, jaką zawsze lubię mieć blisko siebie.
Gnaj Walter ku Gwiazdom...
andy
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00
na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub afera.com.pl
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań) lub radiopoznan.fm
