środa, 10 czerwca 2026

kurtyna! - od jutra Mundial

W od jutra otwierającym się amerykańsko-kanadyjsko-meksykańskim Mundialu upatruję szansy dla moich nocnych audycji. Nikt się teraz nie wykręci pobudką o szóstej, skoro niektóre mecze poczują pierwszy gwizdek o pierwszej-, drugiej-, czasem i czwartej w nocy. Czyli już za białego u nas początku dnia. Jako nocny marek kilka spotkań przewiduję, pomimo iż z piłką od pewnego czasu jestem na bakier. Najgorsze, że przestałem się orientować. Zatrzymałem się na paru utytułowanych mocarzach i nie śledzę niczego, co teraz, jutro, pojutrze. Kompletnie nie znam graczy. Niedawno ktoś mnie zagadał o futbolistach paru petardowych klubów, i... nie znałem nikogo. Wypadłem z obiegu. No cóż... zluzowałem zbroję z piłką po haniebnym wyczynie Kolejorza względem Warty. I takie rany się nie goją. Zostaje w człowieku. Dlatego rozumiem wszystkich, którzy do piłki kopanej stracili sympatię po fryzjerskich i tym podobnych ustawkach. Takie sprawki sytuują stosunek do tego niby sportu. 

Najgorsze, że nie mam komu kibicować. Interesuje mnie tylko Polska, bo i, na cóż mi sukcesy Francji, Brazylii czy innych Argentyn? Podobnie, jak nie umiem zaangażować się w glorię Menczesterów, Barcelon i wszystkich tych, o bizantyjskich sejfach.
Kibicuję selektywnie, głównie z fotela, o ile TVP3 nadadzą którąś z potyczek Zielonych. Zauważyłem, że pakiet Canal+ Sport stał się zbyteczny. Obecna Ekstraklasa kompletnie mnie nie kręci, a jeśli już, tylko do niej zaglądam, nie oglądam całych spotkań. Absolutna kiepścizna, nie da się na dłużej utrzymać w  fotelu dupska. Nudy na pudy. I tu faktycznie najlepszym okazał się Lech, co stwierdzam obiektywnie, z obolałym sercem. Lech najlepszy, słusznie zgarnął całą pulę, bo i kto z pozostałych słabiaków miał tę ligę wygrać? W nowym sezonie obstawiać będę Legię, Widzew, Pogoń i kogo tam jeszcze przy Bułgarskiej hejtują.

Ciekawe, czy wciągnie mnie Mundial '26 ?  Chętnie rzucę okiem na Haiti, którym w siedemdziesiątym czwartym spuściliśmy niezły łomot. Tamtejsi piłkarze nie chcieli wracać do kraju rządzonego przez sadystycznego, autokratycznego Duvaliera. Różne teorie wtedy wysnuwano. Ostatecznie nikt nie wie, co stało się z wieloma piłkarzami, o których słuch zaginął. Są tylko przypuszczenia i spekulacje.
Poza Haiti, chętnie poznam możliwości Kanady, Curacao, Republiki Zielonego Przylądka, Konga, Jordanii czy Uzbekistanu. Dla mnie wydają się o wiele ciekawsi, niż te wszystkie wyświechtane nudy, z których znowu któraś zajmie tron. 

Wiecie, czego najbardziej mi brakuje? Jakiejś mundialowej płyty. Kiedyś zawsze były. Kilka nawet posiadam. Wspaniałe pamiątki ze świata, jakiego już nie ma.
Pierwszą mudialową płytę w moim otoczeniu miał jednak pewien Rysiek, starszy kolega z dawnego bloku, a w zasadzie kolega mojej Sisterki, wszak oboje chodzili do jednej klasy. Ryśka Tata był z zawodu dyrektorem, często więc korzystał z awiacji i przywoził różne takie. I kiedy nastał Mundial w RFN, wtedy jeszcze NRF, przywiózł Ryśkowi płytę z bardzo kolorową okładką i głowę bym dał, że jedną z piosenek zaśpiewała piłkarska, a być może też i trenerska niemiecka kadra. Dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam transmitowane wtedy w polskiej telewizji otwarcie Mundialu '74. Na płycie boiska porozmieszczano kopuły, takie połówki piłek nożnych, z których wyłaniali się artyści poszczególnych przedstawicieli państw biorących udział w imprezie. Z polskiej piłki zaprezentowała się Maryla Rodowicz, śpiewając "Futbol, Futbol". Podobało mi się. Dumny byłem. Z polskich piłkarzy nawet dużo bardziej.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm