środa, 9 września 2026

the concert for New York City

Po wczorajszym "One New York Morning", na dzisiaj także upamiętniające tamte wydarzenia, podwójne CD "The Concert For New York City". Koncert z Madison Square Garden, stojący inicjatywą Paula McCartneya. Doszło do niego półtora miesiąca po atakach na World Trade Center oraz Pentagon.
Uroczystość w dowód uznania wobec siły Nowego Jorku, wraz z podziękowaniem dla bohaterskich strażaków, policjantów i ratowników, którzy 11 września ocalili dziesiątki tysięcy istnień ludzkich. W wydarzeniu wzięło udział ponad sześć tysięcy ludzi z powyższych służb.
Koncert był wyjątkowym aktem uczczenia pamięci 343 strażaków, którzy tamtego dnia stracili życie.


Wystąpiło ze dwa tuziny gwiazd muzyki, w tym inicjator wydarzenia Paul McCartney, do tego The Who, Bon Jovi, Eric Clapton wraz z Buddym Guy'em, Elton John, Mick Jagger z Keithem Richardsem i wielu innych, w tym Artyści, o jakich poniżej.
Całość, coverem duetu Simon & Garfunkel "America", rozpoczął David Bowie, po czym Maestro zaproponował poruszającą wersję "Heroes", która szczególnie udzieliła się zaproszonym mundurowym i kombinezowym w służbie ludzkości.
Wyróżnili się Goo Goo Dolls, którzy porywająco zinterpretowali numer Toma Petty'ego "American Girl" (... była Amerykanką wychowaną na obietnicach...). Rzecz o studentce, która popełniła samobójstwo skacząc z czterdziestometrowego akademika, mieszczącego się przy drodze krajowej, przy której w młodości mieszkał Petty.
No i, teraz moje dwa szczególnie lubiane akcenty koncertu. Niesamowita, w świetnej formie Melissa Etheridge. Dziewczyna przedstawiła się w dwóch kawałkach, ze szczególnym wskazaniem na zadziorną, acz głównie akustyczną interpretację "Born To Run" Bruce'a Springsteena. Piosenka o wolności i duchu nieustającej miłości, takiej niespokojnej, która to miłość chce ruszyć przed siebie i żyć na maksa - "... urodziliśmy się maleńka, by biec ...".
Także na dwie piosenki (w tym jedną z udziałem Kid Rocka) czasu przydzielono Johnowi Mellencampowi. Artysta promował wówczas album "Cuttin' Heads", i to z niego zaserwował mocne w przekazie "Peaceful World" - "... ludzie wiedzą, że ten świat jest w ruinie, a hipokryci pogarszają sytuację...", by w innym miejscu: "... ważne, co robisz, nie co gadasz. Jeśli więc nie jesteś częścią przyszłości, zejdź mi z drogi...". W głównym wątku utworu chodziło o rasizm oraz uprzedzenia. Taki człowiek nie mógł więc potem oddać głosu na bucowatego megalomana, jakim Trump. Podobnie, jak równie szlachetnie w tej materii postąpili Bruce Springsteen, Neil Young czy Jon Bon Jovi, którzy w ostatnim czasie stali się atakiem tej drugiej części amerykańskiego elektoratu - zamkniętego na zwykłą ludzką przyzwoitość. Niech Artyści nie dają sobie kneblować ust, niech nikt nie próbuje z nich zrobić durniów od jedynie ładnych melodyjek. Niech walczą o swoją ukochaną Amerykę na każdym z gruntów. O historię i przyszłość.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


UWAGA! -- proszę kliknąć w zdjęcie, aby zobaczyć je bez zniekształceń !