wtorek, 20 lipca 2021

z "Kanału" wylało

Znajoma oznajmiła, że w tym roku, zamiast wypadu na koniec świata, pozwiedza Dolny Śląsk. A mnie od zawsze intryguje, dlaczego Dolny Śląsk jest na górze mapy, a Górny na dole. Podobnie, jak wóda Żołądkowa Gorzka ku przewrotności jest cholernie słodka, tak samo jak równie słodki jest słony karmel, a ku odmianie, ogórki małosolne przyjemnie baaardzo słone.

Straszą trzecią i czwartą falą pandemii. Oznacza to nadchodzące po upływie wakacji kłopoty. Być może także mające wpływ na ewentualne kolejne ograniczenia na naszym radiowym paśmie. Dlatego już teraz proponuję - nie zaszczepiłeś się, zero zagranicznych wojaży, żadnych koncertów, zakaz wstępu do kin, muzeów, teatrów, restauracji, pubów i tym podobnych. W tej kwestii Malta właśnie stawia pierwsze kroki, być może za chwilę dobiją do niej inne kraje, a pośród nich oby my.

Kolejne pod moim sumieniem zastępcze "Blues Ranus" już się szykuje. I choć przypomnę się jeszcze wiedzcie, że to już w najbliższą niedzielę. Tym razem jednak typowego bluesa niewiele. Za to w zwiększonej dawce epoka Dzieci Kwiatów. Krzysztof Ranus to stary hipis, więc zarówno jemu, jak chyba nikomu lubiącemu tę audycję, nie powinno być pod górkę z takim właśnie graniem.

Nawet, jeśli mieli rację, wyszli na zwykłą bandę chamów. Takie odczucia po obejrzeniu odległego w czasie wystąpienia Małgorzaty Domagalik w nieco archiwalnym już Kanale Sportowym, a konkretnie, w programie Hejt Park - i w urządzonej na dziennikarkę ustawce, niekiedy wręcz nagonce. Wyjątkowo paskudnie w roli programowego gospodarza wyszedł lubiany dotąd przeze mnie dziennikarz Tomasz Smokowski. Ostatnio facet przystrzygł się na kolesia, więc może być jeszcze gorzej. Ale do rzeczy. On oraz biorący w natarciu na autorkę książki o Jerzym Brzęczku (ot sprawcą całego zamieszania) kumple po fachu słynnego Smoka, panowie Mateusz Borek, Michał Pol oraz sprawca medialnej burzy, Krzysztof Stanowski, autor miażdżącej, a raczej prześmiewczej recenzji owej książki dokonanej na kanale You Tube (a dopiero co typa wychwalałem), wszyscy oni rzucili się na swą ofiarę z dzidami, zapominając, że akurat w ludzkich realiach kobietę traktujemy delikatniej. Nawet, jeśli to dziennikarka, która gdy trzeba też przypierdoli, również nikogo nie oszczędzając.
W moich oczach Pani Domagalik to klasa, czy to się komuś podoba czy nie. I ani trochę nie kompromituje jej fakt zdenerwowania, gdy na wizji splątały ją myśli z "manualiami", przez co babeczka w pewnym momencie kompletnie sparaliżowana nie potrafiła wyłączyć własnego non stop pikającego telefonu. Łajdactwo Panowie, bawiło Was to, mieliście polewkę z kogoś, kto życiorysem i dokonaniami przewyższa Waszą sportową "bohaterskość". I nie cieszcie się zbyt przesadnie poparciem tych parudziesięciu tysięcy stałych widzów, bo i tak nic Wam chluby nie przynosi.
Sprawa dotyczy programu sprzed niemal roku, na długo przed Euro 2020 (+1), ale już po zakwalifikowaniu się pod wodzą Jerzego Brzęczka na tę imprezę - o czym Małgorzata Domagalik napisała książkę, a raczej w nazbyt triumfalnym tonie w temacie Jerzego Brzęczka. I tu okay, zgadzam się, facet niczego nie osiągnął, ale to nie powód, by po powstaniu jednak książki o charakterze odmiennych odczuć do Waszych czy moich, kobietę zlinczować. Wiem wiem, podważył tę knigę cały sportowy dziennikarski świat, a śladem za nim oczywiście wpatrzeni w Was kibice. I ci ostatni też dali niezły popis - głównie chamstwa, prostactwa i buractwa. Ale do tego akurat jestem od dawna przyzwyczajony. Ci najbardziej aktywni w mediach polscy kibice najczęściej nie grzeszą bystrością spostrzeżeń, niekiedy też całego umysłu.
Paskudnie negatywne wrażenie po obejrzeniu tego konkretnego wydania Waszego programu, Panowie. Bo nawet, jeśli książka jest totalnie przegięta i na wypierdol, to jednak to, czego dokonano z Małgorzatą Domagalik w Waszym Hejt Parku jest wyrazem nieprawdopodobnego wylewu podłości. To było, z cyklu: wszyscy na jednego - a raczej, na jedną. Macie satysfakcję, co? Tak tak Panowie z Hejt Parku, wstydźcie się, niech się Wam to przewija w nocnych koszmarach, ponieważ ostro przegięliście, a ja uroczyście Was pieprzę. Tomaszu Smokowski, a Pan notujesz totalny w mej hierarchii zlot. Wypisuję Pana z klubu ludzi przyzwoitych. Szczególnie za te wszystkie antenowe beki w twarz z zaproszonego do programu gościa. Ja w moim domu gości tak nie traktuję.
Szanowni dziennikarze, nie tylko sportowi, Wasz poziom mierzymy nie tylko na podstawie wiedzy, lecz również takich właśnie zachowań. A tu niekiedy dostrzegalnie wychodzą ciemne strony człowieka, i na nic dla kamuflażu tyciu wcześniej nałożony make up.

a.m.

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 18- na 19 lipca 2021 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań + zastępstwo w "BLUES RANUS"









"NAWIEDZONE STUDIO
z niedzieli na poniedziałek, z 18- na 19 lipca 2021 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski

 

Na początek sprostowanie, bo przecież poszło z błędem. Otóż, nowy album Iron Maiden będzie nosić tytuł "Senjutsu" (premiera 3 września br,), a nie jak podałem w audycji - "The Writing On The Wall". Akurat ten tytuł zostaje zarezerwowany dla pierwszego singla. Za tę pochopność chylę czoła i od teraz nabieram nadziei na dobry album od zawsze mi bliskiego zespołu. A my musnęliśmy o fragment Siódmego Syna ("Infinite Dreams"), bo i każdy pretekst do pogrania wielbionej płyty Mejdenów dobry.
Kilka premier - gorące King Company "Trapped" oraz Fargo "Strangers D'Amour", plus jedna zaległa, i na swój sposób gwiazdorsko obsadzona płyta Silver Lake - ekipy dowodzonej przez gitarzystę Amorphis, Esę Holopainena. Obok udanych kompozycji, dużą wartością licznie zgromadzeni wokaliści (z Katatonii, Amorphis, Leprous czy The Night Flight Orchestra) plus jedna wokalistka (ex-Gathering'owa Anneke Van Giersbergen). Na tym jednak nie koniec, na mnie niesamowite wrażenie wywołała melodeklamacja 76-letniego fińskiego aktora Vesa-Mattiego Loiri (w kompozycji "Alkusointu"), którego barwa głosu, sposób artykułowania oraz dramatyzm, na swój sposób uczyniły z niego skandynawskiego odpowiednika Christophera Lee bądź Orsona Wellesa.
Trochę żałuję, że pierwsza część płyty Silver Lake znacznie przebija drugą, ale może to tylko kwestia osłuchania.
O Fargo oraz King Company dość rozwlekle wypowiedziałem się w programie, tak też nie będę się teraz przepisywać. Podobnie jak o wszystkim pozostałym, o czym przez wczorajszych pięć godzin nagadałem się wyczerpująco. No i wielkie dzięki za kilka przemiłych messengerów/sms'ów. Dowiedzieć się, że Nawiedzone Studio wymiata i jest bezkonkurencyjne, to jak na moment wystrzelić w galaktykę.
Rozpiska zastępczego "Blues Ranus" na samym dole.
Bądźcie zdrowi, do usłyszenia ...


 

LUCIFER'S FRIEND "Lucifer's Friend" (1970)
- Ride In The Sky
- Keep Goin'

CINDERELLA "Long Cold Winter" (1988)
- Fire And Ice
- Gypsy Road
- Don't Know What You Got (Till It's Gone)

SKULL "No Bones About It" (1991)
- Loser's Game

IRON MAIDEN "Seventh Son Of A Seventh Son" (1988)
- Infinite Dreams

SILVER LAKE BY ESA HOLOPAINEN "Silver Lake By Esa Holopainen" (2021)
- Storm - {śpiew HÅKAN HEMLIN}
- Ray Of Light - {śpiew EINAR SOLBERG}
- Alkusointu - {melodeklamacja VESA-MATTI LOIRI}
- Fading Moon - {śpiew ANNEKE VAN GIERSBERGEN}

WRITING ON THE WALL "The Power Of The Picts" (1969)
- Hill Of Dreams
- Shadow Of Man

KING COMPANY "Trapped" (2021)
- Stephanie
- Dangerous Tonight
- Stars Will Lead The Way

LINDA RONSTADT "Winter Light" (1993)
- Heartbeats Accelerating - {Kate & Anna McGarrigle cover}
- Anyone Who Had A Heart - {Dionne Warwick cover}
- Adónde Voy

FARGO "Strangers D'Amour" (2021)
- Time
- Why Don't You

J.E.T. "Fede, Speranza, Caritá" (1972)
- Il Prete E Il Peccatore

GARYBALDI "Nuda" (1972)
- Maya Desnuda

QUELLA VECCHIA LOCANDA "Il Tempo Della Gioia" (1974)
- Villa Doria Pamphili
- A Forma Di ...

JETHRO TULL "Stormwatch" (1979 / reedycja 2020) - A Steven Wilson stereo mix
- Warm Sporran
- Old Ghosts
- Dun Ringill
- Elegy

YES "Like It Is - At The Mesa Arts Center" (2015)
recorded in Mesa Arts Center, Mesa, Arizona, U.S., 12.08.2014
- And You And I

CROWDED HOUSE "Dreamers Are Waiting" (2021)
- Goodnight Everyone
- Too Good For This World

MARK KELLY "Mark Kelly's Marathon" (2020)
- Puppets - {na gitarze STEVE ROTHERY}
























=========================
=========================

"BLUES RANUS" - zastępstwo
niedziela 18 lipca 2021 r. - godz. 21.00 - 22.00

realizacja i prowadzenie: Andrzej Masłowski


OUTLAWS "Dixie Highway" (2020)
- Southern Rock Will Never Die
- Heavenly Blues

THE ALLMAN BROTHERS BAND "At Fillmore East" (1971)
nowojorski Fillmore East, marzec 1971
- Done Somebody Wrong

JON BUTCHER "Pictures From The Front" (1989)
- Might As Well Be Free
- Live Or Die

BIG HEAD TODD AND TE MONSTERS "Sister Sweetly" (1993)
- Tomorrow Never Comes

BLACKBERRY SMOKE "You Hear Georgia" (2021)
- Ain't The Same
- Morningside - {gościnnie WARREN HAYNES}
- Old Scarecrow







=========================
=========================


Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę, godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub www.afera.com.pl
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

 


sobota, 17 lipca 2021

charytatywka

Mundi jednak z ucieczką spękała i pozostanie w szpitalu do poniedziałku. Trzeba w niej jeszcze parę kabelków podregulować, bo nie jest już młodą laseczką i mało co działa jak wtedy. Miło też wiedzieć, że wciąż ma wokół siebie parę osób, którym nigdy nie jest ciężko poderwać tyłków. Na tym to właśnie polega. Uświadamia, pokazuje stan faktyczny i sporo weryfikuje.
A ja właśnie szykuję na jutro dodatkową godzinę. Lato czasem urlopów oraz zastępstw. Pogram więc trochę bluesa. Może mniej oczywistego, czyli takiego z większym naciskiem na rock'bluesa, zamiast w odwrotnej konfiguracji, co preferuje cotygodniowy gospodarz audycji "Blues Ranus". Będzie parę tematów nawet z lekka pasujących do mojego Nawiedzonego Studia, lecz na pięciogodzinny maraton namawiam już tylko największych postrzeleńców. Chociaż chociaż, czy ja wiem, czy takie pięć godzin to aż tak wiele? Przed paroma dniami Krzysztof Stanowski urządził na Kanale Sportowym, w programie Hejt Park, 24-godzinną charytatywkę, i jako gospodarz zasiadł na wizji od godz. 12.04, kończąc następnego dnia równo o 12.04. W międzyczasie żadnego kimania, udawania czy cwaniakowania, żadnych zapałek podtrzymujących opad powiek czy innych gimnastyk. Obserwowałem jego wyczyn na żywo, a to, czego nie dałem rady, w odcinkach z odtworzenia, i nie zauważyłem, by Stano poszedł się nawet wysikać. Akcja przyniosła jedną trzecią miliona - wszystko na chore dzieciaki. Były wpłaty, licytacje, byli goście, ciekawe rozmowy i różne inne atrakcje. M.in. sprzedano koszulki Lewego oraz Messiego - z ich autografami - po paręnaście tysiaków za każdą, a ja biłem brawo i nie wychodziłem z podziwu dla samego Stano. Kiedyś myślałem, że to facet nie z mojej bajki, ale koniec z tym, od teraz ma u mnie carte blanche. I powiem Wam Kochani, gdybym miał zasięg i odrobinę wsparcia, też stanąłbym do takich zawodów. Zgłaszam się zatem na chętnego poprowadzenia takiej akcji w mojej Aferze. Biorę na siebie takie 24h - bez spania. Niech moje Radio o tym pomyśli. Naprawdę możemy to zrobić - wychylam się gotowością. No może z kimś fajnym do pomocy, by ogólnie było nieco atrakcyjniej. Kilku gości myślę załatwię, a nawet z własnej kolekcji wyciągnę ze dwa/trzy skarby na licytację, z czym dla sprawy rozstanę się bez żalu. Dobrej muzyki w eterze też nie zabraknie. Pomyślmy, może uratujemy czyjeś zdrowie/życie. Moje dwadzieścia siedem lat radiowania fajnie byłoby tak właśnie spointować. Rzucam temat, czekam, zróbmy to! Ale póki co, najpierw zapraszam na jutro - niedziela, godz. 21.00, 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
Do usłyszenia ...

a.m.


czwartek, 15 lipca 2021

ride in the sky

Moja Mundi po operacji, z coraz dotkliwszą tęsknotą wypatruje opuszczenia kliniki. Jest niecierpliwa. Niemal jak ja. Dzisiaj jej zaniosłem gorącego "Żabkowego" hot doga. Powiedziała, że to najlepsze żarcie od tygodnia. A nie mówiłem!!! Fast foody bywają lekiem na całe te zafajdane fitnessy.
Jeśli jutro mnie nie wypiszą, ucieknę - oznajmiła. Na jej miejscu też by mi kołatały takie myśli. Inną kwestią, że w chałupie też jakoś łyso. Niech więc wraca. Jakkolwiek zaplanuje czy zaplanują za nią.
Dobre wieści z obozu mojego serdecznego kumpla. Trzustka jednak zdrowa, pomimo iż pierwsze badanie pozostawiło ogrom niepewności. Znajomości poskutkowały natychmiastową diagnozą, zamiast półtoramiesięcznym oczekiwaniem na wyniki - jeśli się tych znajomości nie ma. W przypadku ewentualnego raka trzustki, można tych wyników nie doczekać. Służba zdrowia na NFZ do jeden wielki bajzel i pic na wodę. Dlaczego tacy Czesi potrafili sobie z tym poradzić, a my wciąż w komunie?
Podobnie u nas działa więziennictwo. W Niemczech czy Holandii skazany ma do dyspozycji własną celę - z lodówką, mikrofalówką, u nas zaś po czterech bandziorów przy jednym stole, i na zasadzie, pozabijają się, albo nie - kogo to obchodzi.

Dużo słucham Johna Lawtona. U mnie pożegnania trwają dłużej, niż tylko łezka na jeden wieczór. W najbliższą niedzielę, już nie Uriah Heep, a w eter poślę Lucifer's Friend. Zastanawiam się tylko, z której płyty? Wszak wszystkie wczesne niezłe, pomimo iż najbardziej rozpoznawalną wydaje się "jedynka" - wiadomo, ze sporym niegdyś hitem "Ride In The Sky", niekiedy zapisywanym prościej, jako "Ride The Sky".

Mam sporo nowej i bardzo nowej muzyki, więc po jednym tygodniu z nią pauzy, znowu rozkręcam machinę. Nawet trafiła się jedna pożyczka od mego Tomka. Syncia i mnie kręcą różne klimaty, ale niekiedy znajdujemy nutową nić porozumienia. Miejcie więc i na to czujne ucho.

Przykro usłyszeć o śmierci Jeffa LaBara - gitarzysty Cinderelli, muzyka wszystkich "Kopciuszkowych" płyt, postaci dla tej formacji nieocenionej.
Gitary Jeffa też na moim niedzielnym fm nie zabraknie. Jedynie jeszcze zdecyduję, czy z dokonań studio bądź live.

Kręcę nuty real i astro, ogólnie wydaje się być nieźle, napoje orzeźwiają, słońce przygrzewa, jest tak, jak kocham, i wszystkim spragnionym też tego życzę. Obyśmy więc jedynie w zdrowiu najbliższej niedzieli doczekali.


a.m.


środa, 14 lipca 2021

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 11- na 12 lipca 2021 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań








"NAWIEDZONE STUDIO
z niedzieli na poniedziałek, z 11- na 12 lipca 2021 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski

 

Podawanie muzyki podczas trwania finału Euro wydaje się szaleństwem nawet, jeśli według zapewnień Słuchaczy wcale sprawa nie musiała być przegrana. Następna taka akcja w przyszłym roku. Tradycyjnie znowu obejrzę cały turniej, a jego finał na paśmie historycznym.
Włochy-Anglia do piątej nad ranem to ciekawe doświadczenie, szczególnie, gdy zna się wynik. Jednak musiałem przed zapadnięciem powiek zobaczyć wyrównującą bramkę Włochów, no i oczywiście zwycięskie karne. Mecz z dreszczem, wiadomo, najlepiej smakujący na gorąco. Zwyciężył najradośniejszy futbol. Tak entuzjastyczny, jak włoski hymn. Chyba najwspanialszy, jaki znam. Już choćby tylko dla niego warto zostać Włochem. Cóż za podniosła, witalna melodia. I zawsze śpiewana z południowym temperamentem. Można jej Włochom pozazdrościć, a już szczególnie Hiszpanie, dysponujący odartym ze słów hymnem instrumentalnym. Podczas niego stoją biedacy i nie wiedzą, co począć. Ani drgnąć powieką, tym bardziej poruszyć ustami. Głupio jakoś, a odstać trzeba.
Zwyciężył futbol radosny, pełen wigoru, pasji, i właśnie niech on stanie pointą całego turnieju. Tak przy okazji, jednego z najlepszych w historii. Nawiedzone Studio śle Azzurrim gratulacje. Nawet, jeśli one stanowią za najuprzejmiejszą formę zawiści - o czym przekonywał Julian Tuwim.
U mnie również trochę pod dyktando ostatnich piłkarskich wydarzeń. Pojawili się m.in. wcześniej przegrani Hiszpanie - corrida metalowcy z Tierra Santa. Włochów licznie reprezentowali: Il Giardino Dei Semplici, Premiata Forneria Marconi oraz dawni Rhapsody (jeszcze bez przyrostka "Of Fire", za to z księciem horroru, Christopherem Lee), zaś poległych Synów Albionu podtrzymał na duchu amerykański Neil Diamond - w piosence "Sweet Caroline". Kompozycji, która stała się angielską muzyczną maskotką, pomimo iż wcześniej korzystały z niej ekipy Aston Villa oraz Chelsea.
Pięćdziesiątkę Foghat naznaczyłem skromnym fragmentem udanej płyty "Stone Blue". To od niej mając czternaście lat rozpoczynałem przygodę z tymi ostatecznie znaturalizowanymi angielskimi Amerykanami. Zespołem, który od zawsze miał ochotę grać zaoceanicznego blues/boogie/hard rocka, i którego Nowy Ląd przygarnął bez zbędnych procedur. Na moim nocnym paśmie obłędnie wypadły "Midnight Madness" oraz cover Elmore'a Jamesa "It Hurts Me Too". A szczególnie ten pierwszy, z niekończącym gitarowym popisem Roda Price'a, wypełniającym końcówkę tej kompozycji, z matematyczną jedną trzecią całości. Price był takim gitarowym niewyżytkiem, którego specjalnością była często używana technika slide, no i właśnie ten smaczek również został wyeksponowany w "Midnight Madness". Tę zdecydowanie na tak, lecz tradycyjnie w Polsce mikroskopijnie rozpoznawalną płytę, wyprodukował Eddie Kramer - legendarny magik od niektórych poczynań Jimiego Hendrixa, Michaela Stanleya, Petera Framptona bądź Kanadyjczyków z Triumph, ale również tych z bractwa dyskretnego szczęku blach - m.in. Pretty Maids, Anthrax czy Loudness. I choć wszystko ładnie pięknie, to i tak znakiem rozpoznawczym Foghat pozostaje rewelacyjnie dokonany cover Williego Dixona "I Just Want To Make Love To You". Ze szczególnym naciskiem na wersję z "Foghat Live". Prawdziwa z tego świątynia czadowego rock bluesa. Trzeba mieć na półce. Najlepiej w towarzystwie Lynyrd Skynyrd, Blackfoot, Bad Company, Black Oak Arkansas i tym podobnych marek.
Tobruk - wiedziałem, że chwycą. To było tak pewne, jak dwa razy dwa cztery. Cieszy, iż nie tylko ja przepadam za taką słodkawą metalurgią, z co prawda heavy gitarami, lecz popowymi klawiszami.
Debiutancki Parlophone'owski winyl "Wild On The Run" posiadam niemal od jego wyklucia, pomimo iż nie od nowizny. To kolejny giełdziarski egzemplarz z drugiej ręki, jednocześnie moja chluba oraz jeden z największych skarbów tamtych lat. Dotarł do mnie już nieźle wysłużony, a przecież i ja mu swoje dołożyłem. Genialna muzyka. Gdyby jej nie podmetalizowano, wyszedłby z tego milutki radiowy pop. "Wild On The Run" to kolejna z tych płyt, których nie mogłem się nasłuchać.
Dużo muzyki koncertowej - Dire Straits, Pink Floyd, Kansas, Pendragon. Ci ostatni odwiedzą nasz kraj w przyszłym roku. Trzy koncerty, w tym jeden w Poznaniu.
Pożegnanie Johna Lawtona z dwóch najlepszych płyt z jego udziałem - UriahHeep'owe "Innocent Victim" oraz "Fallen Angel". Zaplanowałem cztery kawałki - weszły wszystkie. Rzadko tak bywa, ale tym razem nie mogło być inaczej.
Dla przeciwwagi smutnych wydarzeń, pocelebrowaliśmy też szczęśliwe 81-urodziny Ringo Starra. Po jednym kawałku z trzech różnych solowych płyt, z dużą dozą gości. Wspaniałe piosenki. Co jedna to lepsza. A i dowód, że Ringo to nie tylko Beatlesi.
Zapomniałem o kimś? A tak, Kent Hilli. Finałowy kawałek z jego pierwszego solowego długograja. Dla mnie świetne, pomimo iż bez ogólnego odzewu. No, ale był mecz.
Do usłyszenia ...

 
LUCA TURILLI'S RHAPSODY "Ascending To Infinity" (2012)
- Luna - {Alessandro Safina cover} - śpiew ALESSANDRO CONTI

TIERRA SANTA "Indomable" (2003)
- Coro De Guerreros
- Las Walkirias
- Quién Llora Hoy Por Ti

PENDRAGON "Masquerade 20" (2017) - trasa XX-lecie albumu "The Masquerade Overture". Koncert z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, 18 maja 2016 r.
- Paintbox
- This Green And Pleasant Land

KENT HILLI "The Rumble" (2021)
- Still In Love

URIAH HEEP "Innocent Victim" (1977)
- Free 'n' Easy
- Free Me

URIAH HEEP "Fallen Angel" (1978)
- Woman Of The Night
- Whad'ya Say

TOBRUK "Wild On The Run" (1985)
- Wild On The Run
- Falling
- She's Nobody's Angel
- Breakdown

IL GIARDINO DEI SEMPLICI "Il Giardino Dei Semplici" (1976)
- Piazza Medaglie D'oro

IL GIARDINO DEI SEMPLICI "Le Favole Del Giardino" (1977)
- Le Favole Di Andersen
- Napoli, Napoli
- Un Giorno Tua Madre

PREMIATA FORNERIA MARCONI "Storia Di Un Minuto" (1972)
- Impressioni Di Settembre

PREMIATA FORNERIA MARCONI "Per Un Amico" (1972)
- Appena Un Po

NEIL DIAMOND "Classic" (1999) - kompilacja
- Sweet Caroline - {oryginalnie na singlu oraz na brytyjskiej wersji albumu "Touching You, Touching Me" /1969/}

RINGO STARR "Ringo" (1973)
- Six O'Clock - {gościnnie PAUL i LINDA McCARTNEY}

RINGO STARR "Ringo Rama" (2003)
- Missouri Loves Company - {gościnnie m.in. DAVID GILMOUR oraz TIMOTHY B. SCHMIT}

RINGO STARR "Vertical Man" (1998)
- Drift Away - {gościnnie TOM PETTY, STEVEN TYLER, ALANIS MORISSETTE}

FOGHAT "Stone Blue" (1978)
- Midnight Madness
- It Hurts Me Too - {Elmore James cover}

DIRE STRAITS "On The Night" (1993)
- Brothers In Arms

KANSAS "Point Of Know Return - Live & Beyond" (2021)
- Lightning's Hand
- Dust In The Wind

RHAPSODY feat. CHRISTOPHER LEE "The Magic Of The Wizard's Dream" (2005)
- The Magic Of The Wizard's Dream (italian version)

PINK FLOYD "Live At Knebworth 1990" (2021)
- Run Like Hell

 















 







 

Andrzej Masłowski
 
"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę, godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub www.afera.com.pl
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"