czwartek, 22 stycznia 2015

DONNY OSMOND - "The Soundtrack Of My Life" - (listopad 2014) - w USA premiera dopiero jako styczeń 2015 r.

DONNY OSMOND
"The Soundtrack Of My Life" - (DECCA / UNIVERSAL) -
****

Na początek troszkę historii, ponieważ młodszemu odbiorcy nazwisko tego Pana zapewne niczego nie wyjaśni. Donny Osmond niegdyś był wielkim idolem młodzieży, i to nie tylko amerykańskiej, ponieważ jego popularność rozciągała się po wielu frontach świata. Polskę i kilka innych bratnich krajów, histeria zwana "Osmondomanią" jakoś dziwnie ominęła, w zamian wylansowano u nas kilka gwiazd, będących niemal anonimowymi poza granicami od Odry po Nysę (m.in: Drupi, Art Sullivan, Farida, Dream Express i jeszcze parę innych...). Celowo użyłem słowa "histeria", bowiem na koncertach Donny'ego lub jego siostry Marie, z którą także Donny tak przy okazji nagrywał, a i również swych braci, w pierwszej połowie 70's ich fanom udzielała się prawdziwa atmosfera euforii. Na pewno nie na poziomie "Beatlemanii", jednak entuzjastycznym piskom czy krzykom podczas występów nie było końca. Od tamtej pory upłynęły dobre cztery dekady i wielu z nas dawno zdążyło o całym tym zjawisku zapomnieć. Przyznam, że i mnie to się przydarzyło, przez co nie śledziłem dalszej kariery żadnego z Osmondów, aż do tej płyty.
Najpopularniejszy (bo i zarazem najprzystojniejszy) Donny, od zawsze obdarzony dobrym i charakterystycznym głosem, odnosił spore sukcesy nie tylko na piosenkarskim polu, ale również jako aktor, bądź tancerz. W ogóle, w szerokim pojęciu był postacią medialną, a więc jak to się od pewnego czasu modnie mawia - także celebrytą. Przy okazji zastanawiam się, czy ktoś jeszcze dzisiaj pamięta jego solowe przeboje, w rodzaju "Puppy Love" lub "Go Away Little Girl", albo Osmondowkie "Crazy Horses"?. No właśnie, a przecież w latach 71-72, piosenki te bombardowały wierzchołki Billboardu. To jednak rzeczywiście było bardzo dawno temu.
"The Soundtrack Of My Life" już jak sam tytuł sugeruje, rzeczywiście jest ścieżką dźwiękowych fascynacji Osmonda, które teraz artysta postanowił wziąć pod swe pierzyska. Legenda głosi, że wybrał tych kilkanaście piosenek z ponad trzystu propozycji, jakie skrupulatnie notował w kajecie, od chwili, gdy wpadł mu do głowy pomysł nagrania tej płyty. W tym momencie pragnę zaznaczyć, aby bez wahania poszukać sobie deluxowej wersji albumu z 15 piosenkami (podstawowa zawiera ledwie 12).
Jestem absolutnie przekonany, że spodoba się on chyba wszystkim entuzjastom tradycyjnej piosenki, w której duży nacisk kładzie się na dbałość o aranżacje oraz elegancję wykonawczą.
Płytę rozpoczyna "My Cherie Amour" - z gościnnym udziałem samego Steviego Wondera, który w rzeczy samej zagrał tutaj charakterystyczny motyw na harmonijce. W niedawno udzielonym wywiadzie Donny powiedział, że o ile nad wieloma piosenkami z ostatecznym podjęciem decyzji wahał się do samego końca, o tyle "My Cherie Amour" od początku był absolutnym pewniakiem. Trudno się dziwić, skoro to ponoć pierwszy 7-calowy singiel jaki niegdyś młodziutki Donny sobie zakupił, a później słuchał go aż do białości płytowych rowków.
Z niesłychaną grację i elegancją wszystko sączy się na "The Soundtracks Of My Life".

Plejada muzyków oraz mnogość nagromadzonych instrumentów dopięła swego. A i na szczęście nie przebarwił się całości obraz.
Mnie najbardziej podobają się: "The Long And Winding Road" (z rep. The Beatles), "Don't Give Up" (duetu Peter Gabriel i Kate Bush) - tutaj w towarzystwie świetnej Laury Wright, ponadto "Broken Wings" (grupy Mr. Mister), "Moon River" (Andy'ego Williamsa), czy utrzymany w niemal Bondowskim klimacie "I Who Have Nothing" (Toma Jonesa), ale i jedyny w tym zestawie utwór własnego autorstwa "Survivor". Ten ostatni dosłownie aż prosi się o listy przebojów. Tylko czy komukolwiek chce się lansować tak niemodne śpiewanie? W tej kwestii dzisiaj prym wiodą produkcje laptopowe.
Niczego nie odbieram także pozostałym równie świetnym interpretacjom, jak: "Your Song" (Eltona Johna), "Baby Love" (Diany Ross), "I've Got You Under My Skin" (Franka Sinatry), "Ben" (z repertuaru zaprzyjaźnionego z Donnym, Michaela Jacksona) jak i kilku pozostałym. Całej płyty słucha się przyjemnie i jednym tchem, a ta jawi się brakiem jakichkolwiek wpadek czy uchybień. Słowem, efektowne przypomnienie się Donny'ego Osmonda światu, na właśnie obchodzone sceniczne 50-lecie. Bardzo dobra płyta.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP






środa, 21 stycznia 2015

ARCHIVE - "Restriction" - (2015) -

ARCHIVE 
"Restriction" - (DANGERVISIT) -
**1/2


Do dzisiaj pamiętam dreszczyki po pierwszym kontakcie z 16-minutowym "Again". I choć Archive już nigdy później niczego podobnego nie spłodzili, to dzięki tamtej kompozycji kupili moje serce. Kolejne płyty podobały mi się raczej umiarkowanie, a pomimo tego potrafiły przykuć sobą uwagę, z czego obszerna "Controlling Crowds", nawet nieco większą. Później coś się zacięło, a pomimo tego z nieukrywaną przyjemnością prześledziłem losy niedawnej "Axiom" - popartej filmowym obrazem.
Wydany przed chwilą "Restriction", Danny Griffiths i kompania, nagrali będąc pod wpływem islandzkich krajobrazów, jak i też atmosfery tam panującej, co zresztą dokumentuje świetnie sama okładka, jak i zresztą cała albumowa książeczka. Ciekawostką wydaje się być pierwsze zdjęcie zespołu w jego okładkowej historii. Inna sprawa, że jest ono równie tajemnicze, co cała tamta skandynawska kraina.
Bez wątpienia mamy do czynienia z typowymi Archive, choć niektóre z brzmień, aranżacji, czy wręcz eksperymentów, mogą czasem wprowadzić słuchacza w zakłopotanie. Jak rozpoczynający całość "Feel It", łączący w sobie punkową zadziorność, nowofalowy chłód i elektroniczny trans. Jeśli nawet przykuwa sobą uwagę, to szczególnymi wrażeniami nie otula. Zupełnym nieporozumieniem wydaje się być monotonny i zapętlony (tytułowy) "Restriction" (z a'la floydowskim klawiszowym podkładem w drugiej jego części). To rodzaj sztuki jakiej nie znoszę. Podobny do niego, choć już z nieco bardziej "rozbudowanym" tekstem, wydaje się być następny w kolejności "Kid Corner". Pomimo, iż to w sumie jeden wielki elektroniczny hałas.
Pierwsze trzy utwory na straty. Otwieracz bardzo przeciętny, dwa następne - nieznośne. Miałem ochotę wyłączyć już to nieszczęście i wyprowadzić na śmietnik, wraz z partią wcześniej do tego celu przygotowanego wora, jednak przebrnąwszy jakoś przez inicjujące kilkanaście minut, postanowiłem sprawdzić, co dalej w trawie piszczy. Koniec końców, mogło być już tylko lepiej. I tak też jest, choć również nie zabrakło tu rzeczy nieznośnych, wręcz chybionych, jak kompletnie pozbawione dobrego smaku łomoty w "Ride In Squares", bądź w "Ruination".
Dobrze wypadają nastrojowe, hipnotyzujące piosenki, zaśpiewane przez Holly Martin ("End Of Our Days" i "Black And Blue"), Dave'a Pena ("Third Quarter Storm" - do spółki z Holly Martin, bądź "Greater Goodbye" - mająca w sobie coś niepokojącego) czy Pollarda Berriera (wręcz nawiedzone "Ladders");
Spore wrażenie robi dość mocny i zarazem transowy "Crushed" (zaśpiewany przez Pollarda Berriera i Holly Martin) - podszyty tajemniczymi brzmieniami organów Hammonda i wreszcie ciekawą elektroniką. To absolutnie najlepszy fragment płyty i zarazem Archive najwyższych lotów.
Dziwna płyta, sprawiająca wrażenie tworzonej w pośpiechu. Co prawda, utwory umiejętnie tutaj ze sobą połączono, tworząc przez to jednolitą całość, jednak słuchacz szybko wychwyci ogólny brak spójności.
Być może kogoś przekonuje takowy minimalizm, dla mnie jednak całość mocno zionie nudą i brakiem wykończenia. Nawet jeśli w ostatecznym rozrachunku da się znaleźć na tym schłodzonym islandzkim lodowisku, nieco życia. Najsłabszy album Archive - niestety. Polecam za to na odtrutkę posłuchać Tangerine Dream z płyty "Ricochet". Dzieło sprzed czterech dekad, o podobnym transowym zamyśle - i naprawdę kopie!

P.S. "Restriction" ukazało się 12 stycznia 2015 r., chociaż na rewersie albumowej okładki wytłoczono datę wydania jako 2014.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP


wtorek, 20 stycznia 2015

COLOSSEUM - "Time On Our Side" - (2014) -



COLOSSEUM 
"Time On Our Side" - (TEMPLE MUSIC / RUF RECORDS) -
****

Poprzedni longplay "Tomorrow's Blues" ukazał się w 2003 roku i był drugim studyjnym dziełem po odrodzeniu się grupy w latach 90-tych. I co należy dodać - odrodzeniu się w najmocniejszym składzie. Niestety rok później zmarł saksofonista Dick Heckstall-Smith, którego szaleńcze wirtuozerskie eskapady wydawały się nie do zastąpienia. Nawet jeśli następująca właśnie po nim Barbara Thompson, także gra kapitalnie.
Najnowszy Colosseum nie jest tak zwariowany jak za czasów swoich pierwszych trzech płyt, bo i trudno, by aż tak wielkie szaleństwo było możliwe bez końca. Ten zmysłowy sekstet obecnie gra bardzo elegancko, dostojnie, lecz niech nie oznacza to, że sielsko. Wciąż jest to wspaniały i dużej jakości jazz/blues rock, z wieloma kombinacjami i smaczkami, nawet jeśli nowe kompozycje ujęto w ramy 5/6-minutowych piosenek.
Pozazdrościć wokalnej formy 75-letniemu dziś Chrisowi Farlowe'owi. Iluż to śpiewaków po pięćdziesiątce ledwie zipie, a on śmieje się z upływającego czasu. Zresztą pełen kolektyw gra tutaj z zamkniętymi oczyma i lekkością puszystego śniadaniowego serka. Cały album wydaje się jakiś taki "wypoczęty" i zagrany na luzie.
Trudno cokolwiek odrzucić czy jakoś szczególnie wysunąć przed szereg, lecz jeśli musiałbym.... Wyróżnia się początek i środek tej płyty. Na wstępie "Safe As Houses" - swobodny, choć w sumie dość jednostajny rhythm'n'blues, z kapitalnymi saksofonowymi wstawkami i podszytym Hammondem. Drugim jest 5-minutowy blues "Blues To Music". Ten leniwie płynący numer nie zapowiada niczego niesamowitego, ot przyjemny duet Chrisa Farlowe'a z gościnnie zaproszoną Aną Gracey, za to w drugiej części nieoczekiwanie przyozdobiony smakowitą gitarową solówką Clempsona oraz w tempo wstawionym saksofonem Barbary Thompson.
W samym  albumowym sercu wrażenie robią zestawione ze sobą pod rząd trzy kompozycje. Najpierw leniwy "Dick's Licks" - piosenka, która jest ewidentnym ukłonem w stronę nieobecnego Dicka Heckstalla Smitha. I to nie tylko z racji samego jej tytułu, a podniosłych saksofonowych zagrywek jego następczyni.
Później jest nawet jeszcze lepiej. Najpierw jazzująca piosenka "City Of Love" - mocno trzymana w basowych ryzach przez Marka Clarke'a, ale i z bardzo fajną przeplatanką Hammondowo-gitarową. No i ta chrypka Farlowe'a - na takie chwile po prostu się czeka. Po nim do głosu dochodzi ballada "Nowhere To Be Found" - z delikatno-smukłymi nutami gitary akustycznej, w towarzystwie pianina, organów i obłędnie pięknej gitary elektrycznej, która brzmi niczym wyciąg z pierwszych czterech płyt holenderskiego Focus.
Niczego nie odbieram także i pozostałym kompozycjom, równie wybornym ("The Way You Waved Goodbye", "Won Just Don't Get It", "New Day") , w tym dodatkowemu koncertowemu "Morning Story"- autorstwa niedawno zmarłego Jacka Bruce'a - byłego muzyka Cream, któremu końcówka płyty po cichu została dedykowana.
Udana płyta, na bardzo równym poziomie, ale i zarazem repertuarowo urozmaicona. Wydaje się zyskiwać wraz z każdym kolejnym przesłuchaniem. Szkoda tylko, iż tak rzadko muzycy Colosseum nagrywają, bo jeśli nie policzymy o wiele mniej mnie ekscytującego epizodu jako Colosseum II, to grupa na przestrzeni ponad czterdziestu pięciu lat nagrała zaledwie sześć płyt studyjnych.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP










poniedziałek, 19 stycznia 2015

olśnienie

Do błędu trzeba się umieć przyznać. Kilka tygodni męczyłem najnowszych Harem Scarem, a dopiero dzisiaj przyszło olśnienie. Jeszcze wczoraj na antenie powiedziałem, że to słaba płyta. Nie wiem, może nadszedł właśnie ten dzień. Słucham dziś tego i wszystko mi wchodzi jak nóż w masło. To tak, jak Kamil Stoch, któremu po powrocie z kontuzji nie szło kompletnie, a wczoraj raptem był bezkonkurencyjny. Jedynie Pani Premier dała ciała. Przestraszona i przygnieciona, prędko poszła na ustępstwa i pokazała słabość tego rządu. Teraz do boju ruszy służba zdrowia, policja, kolejarze i inni. Ponieważ widać, że warto. Dalej będziemy z naszych pieniędzy podtrzymywać przy życiu rozpierduchowe kopalnie, zamiast właśnie te pieniądze przeznaczyć choćby na rozwój przetwórstwa rolnego lub budownictwa. Kwestia inwestycji w nowe technologie, a tym samym stworzenie nowych miejsc pracy. Utrzymywanie spółek węglowych chyba nikomu nie służy. Prędzej czy później problem powróci, bo sprawa górnictwa wcale nie została rozwiązana. To odroczony wyrok. Załamuje mnie jak spora grupa ludzi daje się rolować. Tematu wykiwanych przez kurs franka nawet nie tykam, bo znowu się narażę i dostanę protestacyjne maile, bym się tym nie zajmował. Proponuję, by zatykacze mej gęby, zatkali przede wszystkim własną i nie bronili wolności słowa i myśli. Można polemizować, nie zakazywać.
Powróćmy do muzyki. Dziękuję za ciepłe słowa odnośnie wczorajszej Alabamy. Miło się dowiedzieć, że jeden ze Słuchaczy postanowił na moim przykładzie zakupić sobie "The Closer You Get" - na winylu, a jeszcze inny zapewnił, iż tak samo jak ja, zakupi cały ten pięcio-płytowy kompaktowy boks.
Niezłą furorę zrobił John Denver. No proszę, wybrałem zaledwie cztery piosenki, a ten facet podobnych miał całe mnóstwo. Niegdyś prezentowałem już tego artystę, lecz wówczas bez większego odzewu, a wczoraj nie wiem, być może dobre duszki dały o sobie znać. Dzięki, to miłe i inspirujące.
Przepraszam za obiecany, a niezagrany Thin Lizzy "Jailbreak". Na pewno w najbliższą niedzielę, w ramach cyklu "Wielkie Płyty w historii Rocka", pojawi się kilka utworów. Tak samo jak kącik "anty płyta." Na to wszystko zabrakło już czasu, przelicytowałem swe możliwości. Och, jak już się rozkręcę, to mógłbym tak grać i grać - godzinami. Szkoda, że na antenie tak szybko upływa czas.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 18 stycznia 2015 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM



"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 18 stycznia 2015 r. 

 
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!!
www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota      
prowadzenie: Andrzej Masłowski



=====================================



EUROPE - "Live At Sweden Rock - 30th Anniversary Show" - (2013) -
- Jailbreak - {special guest SCOTT GORHAM}

BUDGIE - "Never Turn Your Back On A Friend" - (1973) -
- You're The Biggest Thing Since Powdered Milk

UFO - "Strangers In The Night" - (1979) -
- Rock Bottom

AXXIS - "Kingdom Of The Night II" - (2014) - WHITE EDITION
- My Eyes
- We Are The World

HAREM SCAREM - "Thirteen" - (2014) -
- Stardust

DAVID LEE ROTH - "Skyscraper" - (1988) - 
- Just Like Paradise

EUROPE - "Europe" - (1983) -
- In The Future To Come
- Farewell
- Boyazont

MEAT LOAF - "Blind Before I Stop" - (1986) -
- Getting Away With Murder

RANDY CRAWFORD - "Abstract Emotions" - (1986) -
- Gettin' Away With Murder

ALABAMA - "The Closer You Get" - (1983) -
- She Put The Sad In All His Songs
- Dixieland Delight
- Very Special Love
- Alabama Sky

EAGLES - "The Long Run" - (1979) -
- I Can't Tell You Why

JOHN DENVER - "The Real... John Denver" - (2013) -
- Sweet Surrender - {oryginalnie na LP "Back Home Again" - 1974}
- Looking For Space - {oryginalnie na LP "Windsong" - 1975}
- Fly Away - {duet with OLIVIA NEWTON-JOHN} - {oryginalnie na LP "Windsong" - 1975}
- Perhaps Love - {duet with PLACIDO DOMINGO} - {oryginalnie na LP PLACIDO DOMINGO "Perhaps Love" - 1981}

MIKE OLDFIELD - "QE 2" - (1980) -
- Wonderful Land

RUSH - "Moving Pictures" - (1981) -
- Limelight

RUSH - "Hold Your Fire" - (1987) -
- Time Stand Still - {with special guest AIMEE MANN}

SYLVAN - "Shine" - (2015) - PROMO
- Shine

UNITED PROGRESSIVE FRATERNITY - "Fall In Love With The World" - (2014) -
- Fall In Love With The World

ASSAL - "Ciało i Duch" - (2015) -
- Każdy Myśli, Że...

ARCHIVE - "Restriction" - (2014) -
- End Of Our Days
- Third Quarter Storm

NIEMEN - "Niemen" lub "Czerwony Album" lub "Człowiek Jam Niewdzięczny" - (1971) - każdy tytuł tego albumu jest w powszechnym użyciu, przez co każdy jest poprawny
- Człowiek Jam Niewdzięczny

ARCHIVE - "Axiom" - (2014) -
- Shiver



======================================



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP



piątek, 16 stycznia 2015

6 marca premiera najnowszego albumu Europe

Już niebawem ukaże się nowa płyta grupy Europe. Zapraszam do zapoznania się z oficjalną notką na ten temat:




EUROPE  zapowiada "War Of Kings" !


Szwedzka legenda rocka, grupa Europe, przygotowała dziesiąty studyjny materiał w karierze. Album "War Of Kings" ukaże się już 6 marca 2015 roku.
Piosenki nagrano w nowym studiu, PanGaia Studios, w Sztokholmie, z producentem Dave'em Cobbem (m.in. Rival Sons).

Płyta przynosi to, z czego Europe jest od dekad znany, mocne, rockowe i hardrockowe piosenki o przebojowym potencjale, z pięknymi melodiami.
Materiał ukaże się jako CD digipak, CD jewel case, winyl.

"To płyta, jaką zawsze chcieliśmy nagrać" – zapewnia Joey wokalista Tempest. "Kiedy usłyszeliśmy, co Dave Cobb zrobił na płycie Rival Sons, musieliśmy z nim pracować".
Europe jest już legend gatunku. Sukces osiągnął w latach 80. XX wieku, nagrywając wówczas megahit "The Final Countdown". Po 11-letniej przerwie grupa powróciła w 2003 roku I od tamtej pory z powodzeniem nagrywa i koncertuje.
"Chcieliśmy wrócić z Europe we właściwy sposób. Po 10 latach od reaktywacji i niezliczonych trasach, udało nam się to" – cieszy się Joey.





Tracklista "War of Kings":

1.   War Of Kings
2.   Hole In My Pocket
3.   Second Day
4.   Praise You
5.   Nothin' To Ya
6.   California 405
7.   Days Of Rock n Roll
8.   Children Of The Mind
9.   Rainbow Bridge
10.   Angels (With Broken Hearts)
11.   Light Me Up
12.   Bonus: Vasastan (Instrumental)








 Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP



górnicy i franki

Kiedy tylko włączyć telewizor, to nic - tylko górnicy, górnicy, a od wczoraj jeszcze rosnący frank. Nikomu z pokrzywdzonych nie zazdroszczę, ale i nie współczuję zarazem. Nie jestem bestią wyprutą z emocji, ale niech każdy sobie radzi sam. Ciekaw jestem ilu pracodawców byłoby tak łaskawych przy ewentualnych zwolnieniach kogokolwiek z Was, drodzy Państwo. Zazwyczaj po powszechnych umowach śmieciowych wylądujecie na bruku - i radźcie sobie bracie. A tu strajki, groźby (od kilkudziesięciu godzin słynne już "wiem, gdzie mieszkacie"). Rozumiem problem, jednak jego rozdrapująca się rana wsysa nas wszystkich. Dlaczego rząd ma dopłacać z naszych pieniędzy do nierentownych kopalni? Tylko po to, by podtrzymywać fikcyjne miejsca pracy? Sorry Winnetou - business is business - jak to Jasiu kiedyś przepraszał swego idola, gdy pani na lekcji zapytała go o najważniejszego człowieka, a jedyną "słuszną" odpowiedzią, było "Lenin". Bo gdy źle jest u prywaciarza jakiemuś kafelkarzowi, bądź sklepikarzowi w spróchniałym od dawna składzie ze śrubkami, to tym "wystrajkować" niczego się nie uda. A lekarze, pielęgniarki, górnicy, policjanci,... się skrzykną i drżyjcie przed nimi. Najpierw obrażą, obleją pomyjami, a później ich bracie przepraszaj i oddawaj coś zabrał, najlepiej z okładem jeszcze za urażoną dumę.
Siedzą garnitury i debatują. Jedni autentycznie myślą jak tu problemu się pozbyć, drudzy zaś jak ogłupić bardziej i tak już głupich, by parę punktów w kapitale politycznym zbić.
Co mnie obchodzi słabnący frank. Czy przy podpisywaniu deklaracji o kredycie obiecywano, że w razie wtopy naród się skrzyknie i krwawicy dołoży. Z jakiej paki. Chciałeś bracie pięknie żyć i śmiać się w oczy temu drugiemu, który rozważnie położył na skromności szarą codzienność, to teraz on ma się jeszcze w "nagrodę" do twego dokładać?. Niech dają frajerzy, ja mówię pas. I choć tak po ludzku nikomu wtopy przecież nie życzę, to jest to jedyne co mogę od siebie dorzucić.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP