niedziela, 30 sierpnia 2026

bzik na mleko

Wspaniały repertuarowo Sobotni wieczór andy'ego nie do powtórzenia. Trochę gorących albumów plus żelazna rozrywkowa klasyka, dały mocne dwie godziny na eFeM Polskiego Radia Poznań, w wydaniu z soboty na niedzielę. Podzieliłem na weekend repertuar uczciwie - nic zatem z dzisiejszym Nawiedzonym pokryć się, nie pokryje. Tym samym, płyty Interpol, The Jayhawks oraz Hackett / Rothery, zostają w domu. Już teraz zapraszam do dzisiejszego mego wystąpienia, jednocześnie nie zachęcam do pisania. Zrobiłem się introwertyczny, to raz... a dwa, doceniam zasadę: chcesz liczyć, licz sam na siebie.
Wziąłem się za siebie. Solidnie. Pani fizjoterapeutka tak mnie wygniotła, niemal połamała, aż załapałem, iż czas zadbać o siebie, o swoje ciało. W sensie mięśniowo-kostnym. Ale spokojnie, nie planuję spaść się mięśniami, jak większość dzisiejszych opierdolonych tatuażami samców. W każdym razie, co nieco dowiedziałem się, co i od czego zależy. Jaki gniot ma wpływ na to czy tamto, więc wyginam się, strzelam kośćmi, niweluję wapno spomiędzy. Wszystkie usterki zadomowione, a generujące ból.
Pani fizjoterapeutka, była karateczka, z aparatem na zębach i uśmiechem a'la Buźka - czarny charakter od jednego z Jamesów Bondów - tyle, że dziewuszka sporo urokliwsza i przede wszystkim pełna ciepła, nawet swego rodzaju współczucia. Jeszcze po dwóch dniach pisaliśmy do siebie smsy - z jej inicjatywy. Póki co, dwie wizyty, ale już cierpię sporo mniej, choć cierpię nadal, dopóki po przebudzeniu nie rozruszam całej rdzy.
Od parunastu dni miewam bzika na punkcie zimnego mleka. Tak tak, to prawda, piję go niemal drugie tyle, co wypłukującą wapń colę.

Zobaczę, co wykaże rentgen. We wtorek odbiór zdjęcia, a potem zaraz do Doktorki. Do tej Pani zołzy, która w urlopowym zastępstwie już raz palcem pogroziła. Trochę też za to, że przed laty przepisałem się do mniej radykalnej w białym fartuchu. I to był błąd, bo jak życie pokazało - Pani zołza jest niezłym diagnostykiem, natomiast moja wybranka, a obecnie wypoczywająca Pani doktór, z koniecznym 'ó', na każdą dolegliwość jedynie mierzy ciśnienie, osłuchuje i zagląda do gardła. Z czymkolwiek bym się nie zwrócił.
Wierzę, że nic we mnie nie wlazło, a to, co jeszcze buszuje, wkrótce pójdzie precz! Czekam więc na to zdjęcie, jak na wynik biopsji. 

I tak na koniec, może jednak coś muzycznie. Zapewne wiecie już Państwo, bliscy memu sercu WiniaryBookings, zakontraktowali dwa koncerty grupy Michael Schenker Group -- Poznań i Kraków, w marcu przyszłego roku. Z mojej strony żadnych obietnic, deklaracji, tym bardziej niepłatnych wejściówek. Mnie też niczego nie stawiają, nie fundują, ani za darmochę pod dom po audycji nie odwiozą, nie zaproponują kawiarni, ciepłej pogaduchy, ciasta i lodów, a jedyne, co nagminnie otrzymuję, to propozycje spotkań na moim gruncie. Każdy chce poznać andy'ego Królestwo. O nie - my home is my Castle! Dlatego nie przyjmuję żadnych ewentualnych zaproszeń, ponieważ w dobrym tonie jest się zaoferować rewizytą, a ja nazbyt cenię sobie prywatność, moją norę z płytami, moją kuchnię, kibel i cały narosły latami inwentarz.

Co do MSG, odradzałem mojemu Tomkowi organizowanie tego koncertu. I wcale nie z powodu mojej na nim absencji, a raczej z powodu, iż Poznań to kiepskie miasto na rockowe wydarzenia. Rzadko idzie przekuć niemainstreamową imprezę na satysfakcjonujący zysk, a najczęściej wzmaga się fala niezadowolonych dupków, czy to z nagłośnienia, oświetlenia, a to to, to tamto.... i czego tam jeszcze. Ja to nazywam w dzisiejszej rzeczywistości hejtem, nie żadną recenzencką negacją. Ale Tomek uparł się i wziął w postanowienie dopięcia obu tych występów, ponieważ Schenkera zrobili niegdyś w Krakowie i byli usatysfakcjonowani. Na szczęście wybiłem chłopakom koncert Kansas, argumentując obecny ich skład oraz jedynie utrzymującą się estymę w rodzimych Stanach. Żałuję jedynie, że nie wypalił Neil Young, bo naprawdę było blisko. Tutaj sprawę ukróciła agencja Artysty, która mocno ograniczyła jego ofertę występów - z racji wiekowego stażu oraz obecnej kondycji. Tym samym, z automatu skreślając m.in. Polskę. Szkoda, oj szkoda. Na Neila Younga nawet bym boso zapielgrzymował.

To tyle, już nie przynudzam. Rozpisałem się nieco. Wynik ostatniej przydługawej absencji. 

P.S. Jeszcze jedno coś, względem poruszonego ostatnio wątku jakości zdjęć na moim blogu. Otóż, blog, na którym działam, nie dorósł technologicznie do możliwości mojego najnowszego Galaxy S... Ultra. Wychodzą piksele i wychodzić będą, dopóki oferowane usługi hostingowe w tej oficynie nie wskoczą o poziom wyżej. Jedyna rada, proszę klikać w każde zdjęcie z osobna, wtedy przy powiększeniu ukaże się stan faktyczny, czytaj: dobry, bez tych cholernych pikseli, widocznych w warstwie skondensowanej.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm