niedziela, 16 sierpnia 2026

kręgosłup i inne tego świata mnie doskwierające

Wczoraj wybił dzwon pierwszej rocznicy wobec mojej Mamy. Nie podałem na antenie, lecz w duchu całą audycję grałem właśnie dla Niej. O Mamie myślę codziennie, nie tylko z racji kalendarza. Chyba trzymamy ze sobą jeszcze lepsze relacje, bo wiecie, jak to jest, ze staruszkami zawsze pod górę - konflikt pokoleń. Ja w ogóle lubię, kiedy jest na moim. Dlatego niewielu bądź nikt mnie nie lubi. Brzydka cecha, ale nic nie poradzę, taki się urodziłem.

Ostatni tydzień garowałem niczym singiel. Z nikim się nie umawiałem, święty spokój - tego najwięcej potrzebuję. Ludzie krzyczą, przekrzykują, poza tym, nie podejmują interesujących mnie tematów. Szkoda czasu.
Mundi wybyła ze Szwagierką na babski wypoczynek, więc miałem na tyle swojego, by sporo podumać, pomarzyć, a przede wszystkim nasłuchać się muzyki. Kręciła się nieprzerwanie. Przez tych siedem dni obejrzałem tylko jeden fabularny, ze trzy dokumenty oraz nieco poczytałem o fascynującym Wszechświecie. Nie tracę czasu na powieści. Nie lubię, nudzą mnie, pomimo iż systematycznie kupuję kryminały Pani Kasi Bondy. Uwielbia je moja Mundi, więc i ja liczę, że pewnego razu wstrzelę się w nastrój. Uzbieraliśmy już nieco knig Pani Kaśki. Powiem Wam, Drodzy Państwo, Bonda to świetna facetka. Uwielbiam jej słuchać, fascynują mnie jej transformacje prawdziwych historii, z których Autorka tworzy własne, jak gdyby nigdy nic. Ma jeszcze super głos i jest autentyczna, a ja tylko takie babki lubię. Te głupie, które przebierają się w lumpy w windach i łupią selfie pod lajki, omijam. I niech mnie ręka diabelska broni przed złagodnieniem. Żadnej amnestii.

Od dobrych dwóch tygodni cierpię na kręgosłup. Lewa strona daje we znaki. Przed tygodniem resztkami sił poprowadziłem Nawiedzone, serio. Słowem nie zamarudziłem na antenie, bo potem powiedzą, że się użalam. Dzisiaj podobne wyzwanie, ale co tam - andy, dasz radę.
Póki co, w miarę przechodzę nocki, ale po przebudzeniu, zanim się naprostuję, muszę trochę poćwiczyć. Nie wiem, może to wcale nie kręgosłup, a jakieś raczycho? Cholera wie, tyle tych różnych świństw się pałęta. Niemal każda dzisiejsza choroba nosi status cywilizacyjnej. W tym popieprzonym świecie, w którym coraz trudniej złapać kontakt z drugim człowiekiem, największą cywilizacyjną zgagą wydaje się przede wszystkim niedogadywanie się.
Cierpię, ponieważ nikt nie słucha mojej muzyki, nikt nie lubi pogadać o gwiazdach, odlecieć od prozy życia, wszyscy tylko pierdolą o polityce albo swojej robocie, jeszcze trudniej przejść mi gadki o dzieciach i wnukach. Jednymi słowy - nuda, nuda, nuda. Mam coś z Marii Czubaszek, też nie lubię dzieci. Szczególnie tych płaczących i marudzących. To jeszcze gorsze od rapu.

Nakupowałem w tym roku dużo świetnych płyt. Rok muzycznie mega udany. Ale... dlaczego nikogo, poza mną, nie kręcą prezentowane na moim eFeM płyty? Czy wszyscy już ochujeli z rapem albo eReMeF Maxxx - przecież tego się k*** nie da słuchać, a co dopiero położyć na języku i popić.
Widziałem ostatnio grubasa, opatulonego łańcuchami, w luksusowym kabriolecie, który snuł się piętnaście kilosów na godzinę i z tuby napierdalał jakiegoś rymującego durnia. Jechał frajer i rozglądał się nad podziwem. Ludzie cudownie odwracali głowy i zatykali uszy, ale temu wydawało się, że jest fajny, modny, że ma dużo do zaoferowania. Stary pierdziel, bo był przynajmniej z mojego rocznika. Wyobraźcie sobie, jak głupio wyglądał. Powiedzcie teraz, dlaczego matka natura wykluwa tak głupie dzieci? Totalne bezguście, intelektualna dżuma.
andy, nakręciłeś, zluzuj zbroję - jak płynie z sympatycznej reklamy piwa Warka - nie 'walka na miecze', a 'Warka na mecze'. Dobre, he he he.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"SOBOTNI WIECZÓR ANDY'EGO"
w prawie każdą sobotę od 23.00 do 1.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm