niedziela, 9 kwietnia 2023

dzień radiowy

Pomimo obowiązkowych z rodzinką cieszynek i objadanek liczę, że znajdą Szanowni Państwo choć chwilę dla Nawiedzonego Studia. A właśnie nadszedł ten dzień. Może niesłoneczny, nieciepły i ogólnie jakiś taki pod chmur zaklęcie, lecz moje radiowe obowiązki zamierzam wykonać z przyjemnością i mocno na Was polegam.
Do usłyszenia... o dwudziestej drugiej na dziewięćdziesiąt osiem i sześć eF eM Poznań oraz wu wu wu afera kom pe el.


a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

czwartek, 6 kwietnia 2023

Derek Shulman

Należy się Państwu Szanownym suplement do GentleGiant'owego Raya Shulmana. A raczej, sprawa będzie o jego braciszku, Dereku. Bo on najbardziej osławiony z trojga braci Shulman. Chodzi o etap kariery już po Gentle Giant, w którym to najlepszy progres zanotował właśnie Derek. Dla mnie sprawa od zawsze ważna, wypada więc nareszcie o niej słówko, bo gdy już przyschnie, znowu zapomnę na lata.
Derek Shulman to dla prog'fanatyków ważna postać grup Simon Dupree And The Big Sound oraz Gentle Giant, grup współtworzonych rodzinnie, wraz z Philem oraz zmarłym ostatnio Rayem. I to jest raz, lecz dla mnie Derek to także jedna z najbarwniejszych postaci w przemyśle glam/hair/blues/hard rock'metalowym - że pozwolę sobie na taki ogrom łatek. Każda z nich istotna, albowiem razem tworzą wierny upodobaniom Dereka konglomerat. Ten facet Drodzy Państwo, w drugiej połowie 80' wyrwał dla PolyGram/Polydor (dla których pracował, także jako wiceprezes) wiele przefantastycznych kontraktów, głównie dla ówcześnie młodych, często dopiero zapowiadających się grup. Dlatego wystarczy przejrzeć przynajmniej kilka kompaktowych książeczek, wkładek do winyli lub zerknąć na rewersy okładek, by dostrzec wśród nich godność Dereka Shulmana. Najczęściej w bazie podziękowań, ale bywa, że i muzyka pomocniczego - bo tak też się zdarzało. Do dzisiaj czuję spory rajc, gdy dostrzegam jego dane na choćby genialnej 'jedynce' Kingdom Come, równie potężnemu "Long Cold Winter" Cinderelli, co oszałamiającego kalibru wypasowi "Slippery When Wet" u Bon Jovi. A więc, na płytach należących do kanonu hair/rock'n'rolla, jak i mego serca. Bez nich bym nie istniał. Gdyby nie ta muzyka oraz eliksir skautingowego talentu Dereka Shulmana, ominęłyby nas kapitalne zespoły, a ja zamiast kręcić płyty, być może całymi dniami stałbym dzisiaj w kanale upierdolony smarami, dokręcając autom śruby. Dzięki więc Derek za tę muzykę. Oczywiście tych list wdzięczności wobec tego Pana sporo więcej, lecz jak kiepską pełniłbym dziennikarską misję, gdybym przy każdej tego typu okazji odsłaniał wszystkie karty. Dobry pokerzysta, który przejmuje pulę, bo na przykład bije trzy króle trzema asami, nie pokazuje pokonanemu ewentualnego czwartego asa. Ponieważ trzy wystarczą, a pozostałe dwie karty idą w sferę niedomówień. To pomaga poblefować w kolejnych rozdaniach. Każdy, kto na sianko tasował karty musi mieć na gębie niedogolone i naznaczone znojem.
Nie obiecuję przy nadchodzącej niedzieli, ale na pewno znajdę stosowną inną w mym kalendarzu, kiedy 'nawiedzone studio' uchyli poza progrockowe fascynacje Dereka Shulmana.

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


środa, 5 kwietnia 2023

odeszli Ryūichi Sakamoto oraz Ray Shulman

Ryūichi Sakamoto oraz Ray Shulman przeszli do ciemnej krainy. Dowiedziałem się w niedzielę, jednak nie było już czasu dokleić ich muzyki do spiętego na tamten wieczór radiowego repertuaru. Poza tym, w takich sytuacjach nie lubię na łapu capu, muszę pomyśleć, na spokojnie wyselekcjonować utwory, nabrać przekonania i ochoty, dlatego sprawę przemilczałem. Tuż przed 'nawiedzonym studiem' kilka osób wręcz zainterweniowało, bym czasem niczego w temacie obu panów nie przeoczył. Nie przeoczam, Drodzy Państwo.
Z Ryūichim Sakamoto nie jestem jakoś szczególnie emocjonalnie związany, choć kilka jego dokonań doceniam, jak choćby muzykę do "Ostatniego Cesarza" (na stronie B albumu zaprezentował się TalkingHeads'owy David Byrne), którą w stosownej epoce posiadałem nawet na amerykańskim winylu, jednak z czasem płyta poszła w ludzi i do dzisiaj jej nie odzyskałem. Obecnie zadbałbym raczej o kompakt, by ten jednocześnie nadał się do radia.
Dla mnie Sakamoto to przede wszystkim David Sylvian. Jego synth/pianistyczne instrumentalizacje często kapitalne. Atmosferyczne i sugestywne granie, a przecież Ryūichi miał jeszcze niesłychanego nerwa do pejzażowych aranżacji smyczkowych, które doklejał do często 'narkotycznych' piosenek Sylviana. Najwolniejszych na świece, dopóki w tej dziedzinie muzykowania rytmów jeszcze bardziej nie spowolnili Mark Hollis bądź Tim Bowness.
Szczególnie piękny utwór "Forbidden Colours" ("... moja miłość nosi zakazane kolory"), występujący na płycie Sylviana "Secrets Of The Beehive". Tak piękny, jak dywanem przed moimi oknami rozciągnięte forsycje. Ale uwaga, nie występuje wszędzie. Trzeba się postarać o starą edycję CD, albowiem na remasterze utwór wycięto, w jego miejsce wstawiając "Promise". Sakamoto "Forbidden Colours" naznaczył nostalgicznym pianiem oraz wspomnianymi chwilę wcześniej smyczkami. To nie jest łatwo wpadająca w ucho piosenka, na proste polubienie, ani na pęd naszego życia. Musimy do niej wyciągnąć dłoń, a wtedy... A zatem, "Forbidden Colours" to jedno, drugim zaś sięgnięciem gwiazd dziewięcio- i półminutowe "I Surrender", otwieracz Sylvianowskiej płyty "Dead Bees On A Cake" (cóż za tytuł!). To w ogóle moje numero uno Sylviana do spółki z Sakamoto, gdzie Japończyk czaruje na pianinie Rhodesa, wielomogącym elektrycznym cacku, acz o jednej, od razu rozpoznawalnej barwie. Nie da się też przeoczyć równie cudownej gry na flecie Lawrence'a Feldmana i jeszcze bardziej niesamowitej trąbki skrzydłówki w ustach Kenny'ego Wheelera. Cóż ten facet na niej wyprawia pod koniec tego songu, nie do opisania. I za takie momenty czuję smutek, że żadnych nowych już nie będzie. Sakamoto z Sylvianem bywali niekiedy jak jedna skóra. Oczywiście pierwszy z nich miał też swoje drugie życie, niegdyś Yellow Magic Orchestra, a w międzyczasie oraz nieco później, wielu innych chętnych do współpracy. A przecież tylko żywot jeden. To nie komputerowa gra.
Ogromna strata dla intelektualnego popu, rocka oraz obfitej sfery eksperymentów, której Sakamoto sprzyjał.

Ray Shulman - basista, skrzypek oraz jeden z wokalistów Gentle Giant. Też nie ma go już wśród nas. Lecz, zanim Gentle Giant, to koniecznie wspomnę o kilka lat wcześniejszej grupie, jaką przed nastaniem Gentle współtworzyła cała trójka braci Shulman: Derek, Phil i właśnie Ray. Psychodeliczna formacja Simon Dupree And The Big Sound. Grupa jednej płyty, którą można niemal w równym rzędzie zestawić obok najwcześniejszych dokonań The Moody Blues (tych z okresu albumowego debiutu), Small Faces, The Move czy Kaleidoscope. -- "Without Reservations", które ukazało się w 1967 roku, a więc w roku wydania albumowego debiutu Pink Floyd bądź 'Sierżanta Pieprza' Beatlesów. Każda z tych płyt od siebie różna, a jednak z wszystkich wypływa pewien wspólny mianownik i jakby wzajemne artystyczne nakręcanie.
Simon Dupree And The Big Sound to przede wszystkim nieprzesadnie arcycudowna piosenka "Kites". Rzecz wydana w epoce 'dzieci kwiatów' wyłącznie na singlu, tak też, w tym przypadku sam album nie wystarczył. A przecież, bez tej piosenki jesteśmy jak bez gaci. Zaliczam ją do najpiękniejszych chwil mego życia, cenię równie wysoko, jak innych bożyszczy, w rodzaju Budgie, Magnum, Meat Loaf czy Iron Maiden, i niech nikt się nie skrzywi. Jest to najnamiętniej zaśpiewany rockowy song w epoce 60's, a do tego zawiera przeuroczy, acz fakt, błogo naiwny tekst (złośliwe typy rzekną: infantylny), którego nie da się nie przytulić: "na śnieżnobiałym latawcu, złotymi literami napiszę: kocham cię, i poślę go wysoko nad siebie, tak, by wszyscy przeczytali...". Na tym nie koniec, w drugiej części piosenki dobija tu jeszcze namiętna melodeklamacja Jacqui Chan, chińskiej aktorki, która pojawia się niczym czarodziejka z ciepłego snu: "kocham cię. Moja miłość jest bardzo silna i leci wysoko, niczym latawiec na wietrze. Proszę, tylko nie puść sznurka". Taka blisko czterominutowa song'bajeczka, choć z pewną nutką tajemniczości oraz mrowienia, w co uciekałem już tuziny razy.
Przy czym, należy oddać Dupree'im, iż ta ogólnie klawa grupa, to nie tylko "latawce", wszak dosłownie tylko o włos mniej lubię "Sleep" oraz "For Whom The Bell Tolls". Znakomite piosenki, zresztą z jednego singla. I też nie mieliśmy ich na "Without Reservations".
Z kolei Gentle Giant, to już zupełnie inna bajka, bo oto wchodzimy w świat rocka progresywnego. Następuje dekada 70's, na scenie dobrze rozgościli się Genesis, Jethro Tull, Yes czy ELP, a nasi Gentle Giant pośród nich. Pomimo, iż nigdy nie liznęli sławy żadnego z powyższych. Może dlatego, iż "Delikatne Olbrzymy" grali kompletnie inaczej, czytaj: trudniej. Ja sam przez długi czas miałem przeprawy z przyswojeniem wielogłosowych, madrygałowych wokali Dereka, Phila i Raya. Jednak, gdy wnikliwiej podszedłem do tematu, wyostrzyło się z tego sporo atutów. Głupio mi trochę, że niezwykle rzadko prezentuję muzykę 'Gigantów' na moim paśmie, i że dopiero utrata Raya Shulmana wzmaga we mnie poczucie poprawy. Na pewno w niedzielę nie zapomnę o tytułowym numerze z albumu "Three Friends", a co jeszcze...? ... się zobaczy. Propozycji nie ustaje.

Wyrazy szacunku i podzięki dla obu Panów od mojego Nawiedzonego Studia! 

a.m. 


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


wtorek, 4 kwietnia 2023

magiczna podróż

Raz jeszcze nawiążę (obiecuję, postaram się, by po raz ostatni!) do Neila Younga w sklepie z płytami/taśmami w jednym z kalifornijskich sklepów w 1972 roku. Bo tak oglądam któryś raz, i.... wyłapałem niesamowity smaczek.
Kiedy Neil 'atakuje' bezradnego sprzedawcę, ten w pewnym momencie zwraca się do niego: "to nie moja sprawa, nie wiem, co się dzieje...", a w tej samej chwili słyszymy zapodanych z taśmy Beatlesów, z wówczas ledwie pięcioletniego albumu "Magical Mystery Tour", którzy jak na zawołanie wykonują "Your Mother Should Know", czyli: "twoja matka wiedzieć powinna". Absolutnie fenomenalne! Cóż za spontaniczna sytuacyjność. Oj, coś czuję, że jednak na tym nie koniec.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

z klasera...

Niedzielne 'nawiedzone' sprawiło mi sporo przyjemności. Frajdą przecie pogadać do eteru o Neilu Youngu w kontekście internetowego znaleziska z początku dziejów mego życia. Zaczynałem wówczas podstawówkę i o takim świecie nie miałem bladego pojęcia. Że jest Neil Young, takie miejsce jak Los Angeles, czy w ogóle cała cudowna Kalifornia. Moja najbardziej w świecie upragniona. Może kiedyś się uda. Liczę, że mam jeszcze trochę czasu.
Zapowiedź gliwickiego występu Bryana Adamsa (18 grudnia br.) to też niezła podnieta. Tym bardziej, że wiem, co wciskam, wszak miałem zbawienność uczestniczenia w jego występie w dwa tysiące dwunastym. Mieć przed sobą na scenie faceta od płyt "Reckless" czy "Into The Fire", to dopiero coś!

Przeglądam klaser z biletami... i oto jest. Wyszukane, znalezione. -- Na blankiecie: 26 lipca 2012, godzina 20.00, Hala MTP nr 5, Poznań, sektor B. Do tego jeszcze wycinek prasowy z Głosu Wlkp. plus ulotka Radia Złote Przeboje, organizatora koncertu. W klaserze jednak ni słowem z mej strony o wydarzeniu, ale... przecież był już blog. Napisałem nazajutrz 'parę' słów. Jak zawsze trochę za długo, jak to ja, ale dzięki temu idzie sobie odświeżyć umysł. Po tylu latach nie pamiętałbym setlisty, a nawet zamazanych kadrów zrobionych jakąś prehistoryczną komórką.
Ostatnio Słuchacz zapytał o Exodus z Areny i głupio mi było, że nie mogę mu niczego więcej napisać ponad to, co niegdyś wykrztusiłem na antenie. Gdyby tamtejsza technologia dała dzisiejsze możliwości, zachowałoby się nie tylko w piśmie, co i na tego podstawie szybko pootwierałbym wszystkie zamrożone szufladki pamięci.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


poniedziałek, 3 kwietnia 2023

wehikuł

Przez cały dzień sztacham się Neilem Youngiem. Jak ja uwielbiam te jego stare płyty, w rodzaju "Harvest" czy "After The Gold Rush". Cóż za uczuciowe śpiewanie plus hipsowskie granie. Neil posiadał jeszcze taki młodziutki głos. Nie tak pewny siebie, zdecydowanie na artystycznym dorobku, choć przecież wówczas był już gwiazdą. Jedną z najlepiej sprzedających się koncertowo, oczywiście w albumach też było tego odzwierciedlenie. Ależ mnie ruszył ten YT'bowy kwadrans z 1972 roku. Jakże chciałbym wskoczyć w jeden z jego kadrów i pobuszować w tym sklepie oraz jego okolicach. Najlepiej o podobnej wieczorowej porze, no i żeby też o ciemku wszedł do sklepu ten facet w przeciwsłonecznych okularach. Atmosfera tego miejsca roznosi się w mojej wyobraźni i wzbiera tęsknota za tamtymi czasami, jeszcze sprzed komórek i rapu, kiedy najnowsze zdobycze techniki oferowały co bardziej majętnym płyty i gramofony, a w modzie królowały poszerzane w nogawkach dżinsy.
Chciałbym, by Neil Young zobaczył ten film i by po latach spotkał się z tym zakłopotanym sprzedawcą, który nie słuchał muzyki z płyt, bo kupno takiego sprzętu najprawdopodobniej omijało zasobność jego portfela. Powinni zawrzeć przymierze i z uśmiechem powspominać. To byłaby dopiero pointa. Ciekaw jestem, czy Neil Young zachował skonfiskowany bootleg, a jeszcze lepiej, gdyby sprzedawca znalazł kwitek, na którym Neil podpisywał należność za zbitą świecę. Ale by była heca. No i nic, tylko znaleziska wystawić pod aukcje.
Przypomniało mi się właśnie, zawracam więc, by podkreślić smaczek, kiedy Neil Young wychodzi ze sklepu, celowo nie zamykając drzwi. Ach, ci artyści. A jeszcze przypatrzmy mu się uważniej, cóż za czadowy, skórzany płaszcz, do tego chyba ze trzymetrowy szal, plus włosy! Wygląd potęga. Już wtedy Neil Young to był ktoś. Aczkolwiek popatrzcie, tych parę przewijających się w sklepie osób kompletnie go nie rozpoznaje, i co niezwykłe, sprzedawca również pogubiony, kto to do choinki ten Neil Young, którego muzykę mam przecież u siebie w sklepie. Niesamowita historia. Ten film to cudowny wehikuł czasu, jakiego z polskiego podwórka chyba w tym bogodajnym necie nie znajdziemy. No bo, kto u nas miał wtedy kamerę, a i szczęście, by mając ją przy sobie spotkać jeszcze jakiegoś giganta, najlepiej w podobnej kłopotliwej sytuacji.
Szkoda, że nie istnieją wehikuły czasy. Że nie ma niczego w przyszłości, która ewentualnie zechciałaby się spotkać z naszą teraźniejszością, a w konsekwencji dać się namówić na przejażdżkę do utęsknionych wspomnień sprzed np. pięćdziesięciu lat. Wiele oddałbym, by móc z ukrycia (niczym bohaterowie trylogii "Powrotu do przyszłości") popatrzyć na wybrane z życia sekwencje. Można by zweryfikować często niedoskonałą pamięć, co przede wszystkim zobaczyć paru ważnych na odległych etapach życia ludzi, a i z nutką zawstydzenia również siebie.

a.m.


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"


"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 2 kwietnia 2023 / Radio "98,6 FM Poznań"









"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 2 kwietnia 2023
(
z niedzieli na poniedziałek, start godz. 22.00, gram do 2-giej)
 
98,6 FM Poznań oraz w sieci
realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski


LED ZEPPELIN "Houses Of The Holy" (1973) -- 50-lecie albumu!
- No Quarter

PRIDE OF LIONS "Lion Heart" (2020) -- 16 czerwca ukaże się nowy album grupy. Jego tytuł: "Dream Higher".
- We Play For Free
- Heart Of The Warrior

HEART LINE "Back In The Game" (2021)
- Stranger In The Night

RPWL "Crime Scene" (2023) -- 15 kwietnia zagrają w Suchym Lesie
- Another Life Beyond Control

TANYC "Tanyc" (2021) -- Tanyc to w pełnej godności Carmen Tannich Wallner, prywatnie żona gitarzysty RPWL, Kallego Wallnera. Artystka będzie supportować grupę na sucholeskim koncercie.
- Hide Away

JOHN DIVA AND THE ROCKETS OF LOVE "The Big Easy" (2023) -- nowość
- God Made Radio
- Back In The Days
- Hit And Run

KAMELOT "The Awakening" (2023) -- nowość
- Overture
- The Great Divide
- Opus Of The Night (Ghost Requiem) - {na wiolonczeli Tina Guo}
- Midsummer's Eve - {na wiolonczeli Tina Guo / na skrzypcach Florian Janoske}

SUGARLOAF "Sugarloaf" (1970) -- w nawiązaniu do filmu o Neilu Youngu, z akcją toczącą się w jednym ze sklepów Los Angeles w 1972 roku.
- Green-Eyed Lady

NEIL YOUNG CRAZY HORSE "Barn" (2021) -- niezwykła atmosfera, niecodzienny album nagrany w starej stodole na terenie posiadłości Neila Younga w Colorado Rockies. Panowie Neil Young, Nils Lofgren, Billy Talbot oraz Ralph Molina zamknęli się na półtora tygodnia, by sobie pohałasować.
- Don't Forget Love
- Heading West
- Human Race

BRYAN ADAMS "Into The Fire" (1987) -- 18 grudnia Kanadyjczyk wystąpi w Arena Gliwice
- Heat Of The Night
- Hearts On Fire
- Native Son

PROCOL HARUM "A Salty Dog" (1969) -- Keith Reid in memoriam
- Pilgrims Progress

THE KRP "In My Head" (2018) -- Keith Reid in memoriam -- The KRP to skrót od nazwy The Keith Reid Project
- The Trial Of The Century - {śpiew Chris Merola}

PROCOL HARUM "The Prodigal Stranger" (1991) -- Keith Reid in memoriam
- The Truth Won't Fade Away

DEPECHE MODE "Memento Mori" (2023)
- Ghost Again
- Before We Drown

BIG COUNTRY "No Place Like Home" (1991)
- We're Not In Kansas
- Beautiful People

DEL AMITRI "Change Everything" (1992)
- Be My Downfall
- Sometimes I Just Have To Say Your Name

CRY BEFORE DAWN "Witness For The World" (1989)
- Witness For The World
- Yesterday's Girl
- No Living Without You
- Always To Win

U2 "Songs Of Surrender" (2023) -- na dobranoc nowa wersja piosenki na cześć Nelsona Mandeli. Pamiętamy, jej pierwowzór ukazał się na płycie na kilka dni przed jego śmiercią. Człowiek z bogatą kartą, trudną historią, nieustający w byciu walczakiem na rzecz praw człowieka.
- Ordinary Love


Andrzej Masłowski 
"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl

 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"