wtorek, 5 kwietnia 2022

zmiany na mniejsze

W obliczu noworocznych cięć, w tym m.in. likwidacji działu "muzyka i film", oraz dostrzegalnych ograniczeń powierzchniowych, we wszystkich Media Marktach nowe hasło raczej powinno zabrzmieć: "zmniejszyliśmy się dla Ciebie!"

a.m.

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja 3/4 kwietnia 2022 / Radio "Afera" - 98,6 FM Poznań






"NAWIEDZONE STUDIO"
z niedzieli na poniedziałek, 3/4 kwietnia 2022 - godz. 22.00 - 2.00
 
RADIO "AFERA", 98,6 FM (Poznań)
www.afera.com.pl 


realizacja i
prowadzenie: Andrzej Masłowski

 

Oddaję w Szanownych Państwa ręce najnowszą audycyjną rozpiskę. Audycyjną? - hmmm, zdaje się nie ma takiego słowa w SJP. Tam nie, ale jest u mnie. I to już od pewnego czasu. Dobrze mi z nim i nic na to nie poradzę. Słowo wygodne, komunikatywne i zrozumiałe. I takie dostępne jedynie dla Słuchaczy wieczorno-nocnego pasma z niedziel na poniedziałki na 98,6 FM Poznań.
Audycja, jak audycja. Myślę, że nie żadna lepsza czy gorsza, a po prostu kolejna na bogato. Jak zawsze radiowe studio podregulowało moje zawory. Jestem gotów do wyzwań nowego tygodnia. Z dobrą muzyką, uśmiechem i tylko jeszcze prośbą o słońce.
Z najnowszej fonografii poszli Star One "Revel In Time", Ceti "Ceti" oraz At The Movies "The Soundtrack Of Your Life Vol. 1". Do tego parę nowych wcześniej już napoczętych albumów, plus pokaźne fragmenty starszych, wciąż rajcujących płyt. Ich wartości i honoru w największym wymiarze czasowym bronili Mesh, Bette Midler, Asia czy Wax. Niczego nie ujmując wszystkim niewymienionym, a reprezentowanym po jakimś ledwie okruszku. .
Nie rozpisuję się, ponieważ po trzech godzinach snu jestem kompletnie do niczego. Litery dwoją mi się i troją, a nie chciałbym wystukać czegoś głupiego.
Liczę na Was, Drodzy Państwo, w kolejną niedzielę. Jeśli mnie licho nie weźmie, nie zawiodę i jak zawsze dotrę na Rocha na czas.
Do usłyszenia ...


FIND ME "Lightning In A Bottle" (2022)
- Remember (It's Me)
- Diana

TEN "Here Be Monsters" (2022)
- The Dream That Fell To Earth


AT THE MOVIES "The Soundtrack Of Your Life Vol. 1" (2022)

- Intro
- No Easy Way Out - {Robert Tepper cover} /from "Rocky IV"/
- A View To A Kill - {Duran Duran cover} /from "James Bond 007: A View To A Kill"/
- Wouldn't It Be Good - {Nik Kershaw cover} /from "Pretty Is Pink"/
- We Don't Need Another Hero - {Tina Turner cover} /from "Mad Max: Beyond Thunderdome"/

RONNIE ATKINS "Make It Count" (2022)
- Remain To Remind Me

CETI "Ceti" (2022)
- Po Drugiej Stronie Życia

BRYAN ADAMS "So Happy It Hurts" (2022)
- You Lift Me Up
- These Are The Moments That Make Up My Life

ZADRA "Guiding Star" (2022)
- Rise From The Fire

STAR ONE "Revel In Time" (2022)
- Lost Children Of The Universe - {śpiew ROY KHAN, gitara STEVE VAI}

GENESIS "Invisible Touch" (1986)
- Domino
Part One - In The Glow Of The Night
Part Two - The Last Domino

MESH "Looking Skyward" (2016)
- My Protector
- The Last One Standing
- Before This World Ends

BETTE MIDLER "Some People's Lives" (1990)
- Some People's Live
- Miss Otis Regrets
- Night And Day
- Moonlight Dancing

WAX "American English" (1987)
- American English
- In Some Other World
- Bridge To Your Heart

10 CC "Mirror Mirror" (1995)
- Ready To Go Home

ASIA "Aria" (1994)
- Desire
- Summer
- Remembrance Day
- Military Man
- Aria

DURAN DURAN "Decade" (1989)
- A View To A Kill - {from "James Bond 007: A View To A Kill" /1985/}

BREAD "Guitar Man" (1972)
- The Guitar Man

BLACKFOOT "Marauder" (1981)
- Good Morning
- Diary Of A Workingman

GARY MOORE "Corridors Of Power" (1982)
- Falling In Love With You

 

Andrzej Masłowski
 

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę, godz. 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub www.afera.com.pl
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze"

 

niedziela, 3 kwietnia 2022

Orbanazistenland

Wybory na Węgrzech jasno dowodzą, jak reaguje stłamszone oraz nierefleksyjne społeczeństwo. Dynamika propagandy u naszych sztucznie napędzonych bratanków, od ponad dekady w zaawansowanym komuno-kapitaliźmie. Ordynacja wyborcza tak skonstruowana, by nawet przy ewentualnej przewadze opozycji, wciąż władzę pełniła będąca przy korycie ultra prawica.
Smutne, jak szachuje się całe tamtejsze społeczeństwo. Szachuje szantażem, że jeśli odrzucimy rosyjski gaz, zagrozi drożyzną, a jeśli zagłosujecie na 'nas', spokój gwarantowany. Co tam idee, co tam wolność, grunt, by było do gara. W takim duchu narrację tworzyły niegdyś Związek Sowiecki, Kuba, Wenezuela czy Korea Północna. I wiemy, co z tego wyszło. Żadne z owych miejsc nie popłynęło mlekiem i miodem. Węgry zapatrzone w moc dawnych proletariuszy, coraz bliższe odizolowania od Europy. A Polski rząd, z jednej strony solidaryzuje się z Ukrainą, z drugiej zaś przybija dłoń przyjaźni z Orbanem. Z człowiekiem jasno sprzyjającym stronie rosyjskiej. A więc, gdyby nastąpiły inne okoliczności geopolityczne, Orban byłby dokładnie takim samym agresorem. 
Wyniki węgierskich wyborów parlamentarnych już przed ich podliczeniem wydają się przesądzone. To niesamowite, że takie rzeczy dzieją się w XXI wieku w sercu Europy i obrębie unijnym. Pamiętajmy, to, co u nas, wciąż jeszcze w naszych rękach. Obyśmy zatem nigdy nie sięgnęli madziarskiego dna.

a.m.

w obronie wartości

Will Smith słusznie dał w mordę palantowi prowadzącemu oscarową galę. I o jakim akcie przemocy mówimy? Tym aktem była obraza jego żony. Will zachował się przykładnie i ma moje brawo! Powinien zyskać uznanie i powszechny szacunek, tymczasem zmuszono go do rezygnacji z szeregów Amerykańskiej Akademii Filmowej, i już szykowane są kolejne pod niego kłody. Świat zwariował. Zamiast bronić wartości rycerskich, wyciąga przyjazną dłoń w obronie czystego frajerstwa. Reakcje wielu ludzi zupełnie odwrotne w stosunku do moich oczekiwań. Zmienia się obyczajowość. Nie ten kierunek. To skutek wygłupionego pokolenia eko/bio/recycklingowego.
Na szczęście sportowo na naszym poletku nieźle. Ograliśmy Szwedów i w listopadzie udamy się do Kataru. Na moje imieniny zamówiony specjał Polska-Argentyna.
Iga Świątek dosłownie zmiażdżyła rywalkę w finale turnieju w Miami. Nawet ja, kompletnie niezauroczony tą pyk pyk dyscypliną, popatrzyłem na połowę drugiego seta. Dałem radę, tak do około trzy zero, natomiast o ostatecznym triumfie szepnęły do mego ucha wytłuszczone nagłówki. Fajnie, trzymam kciuki na przyszłość.
W dzisiejszym Nawiedzonym jednak nie o Oscarach czy sporcie, a o najwspanialszej dyscyplinie - muzyce. Sporo fascynujących rytmów, i co ważne, nie tylko z najświeższych albumów. Ja z tych, którzy wciąż słuchają muzyki, nie dając się oślepiać jedynie jej aktualnościami. Według mojej maksymy: nie wszystko, co nowe, złotem świeci.
Do dzisiejszej dyspozycji będę od 22-giej na 98,6 FM Poznań bądź afera.com.pl --
Aha, i jeszcze... zazwyczaj pamiętam o odstawianiu z widełek obu słuchawek telefonu stacjonarnego, jednak niekiedy po ludzku zapomnę, no i zawsze ktoś wtedy zadrynda. Ludzie, proszę, nie ma gadania, jest słuchanie i przeżywanie. Nigdy nie odbieram telefonów w trakcie prowadzenia programu. Czy to stacjonarnych, czy komórkowego. Od komunikacji są smsy, messenger, maile lub WhatsApp. To wygodniejsze i niekolizyjne.
Do usłyszenia ...

a.m.


sobota, 2 kwietnia 2022

Nocna Zmiana Bluesa (featuring Jelonek) - Blue Note, Poznań, 1.04.2022

Jak dobrze było wyskoczyć na występ Nocnej Zmiany Bluesa. A powód konkretny - 40-lecie działalności. I może zacznę następująco, od zawsze podoba mi się nazwa Nocna Zmiana Bluesa. Jednak dopiero teraz nadarzyła się okazja, by o tym napisać. Co prawda kiedyś pisałem o wspólnym lajfie Sławka Wierzcholskiego z Krystyną Prońko, jednak to były mimo wszystko nieco inne okoliczności.
Sławek Wierzcholski jeszcze przed załadowaniem pierwszych akordów zapewnił: nie będzie krótko. Dwa razy po godzince, z kwadransowym antraktem, czyli musowo, jak to w Blue Note, z zakontraktowanym czasem względem podreperowania budżetu drink baru.
Zaczęli od "Szóstej Zero Dwie", skończyli na "Chory Na Bluesa" (na bis jeszcze kilka nutek ekstra), a pomiędzy dużo dobrej energii, zabawy, luzu i humoru, oczywiście solidnego bluesa, do tego szczypta country i country/rocka, ale też przetworzeń paru kultowych tematów, jak ten z "Blues Brothers" Johna Lee Hookera "Boom Boom", czy motywu z "Oddechu Szczura" Maanamu. Po kilku numerach na scenę dołączył Michał Jelonek, by już do końca trzymało na wesoło. Faktem też, iż Nocna Zmiana Bluesa to ekipa żywiołowa, niesprzyjająca zasadzie, że blues musi być smutny. Zresztą, serwowane pomiędzy numerami anegdoty Sławka Wierzcholskiego, niekiedy bawiły do łez. Maestro jednak przyjechał całkiem serio pograć i w tym celu przepasał się grubą skórzaną amunicyjną pręgą, której nabojami dobrych tuzin harmonijek. Ale bluesowy Pan Sławomir to także charakterystyczny, silny, zdarty i tubalny głos. I choć zaśpiewał większość przygotowanego do Blue Note repertuaru, to niekiedy jego część całkiem zgrabnie przechodziła w usta basisty, Piotra Dąbrowskiego. Najstarszego wiekiem muzyka Nocnej Zmiany, choć upierzeniem wciąż darem natury szatyna, co może stawać kością zazdrości u lidera formacji.
Fajnym zabiegiem, w schyłkowej fazie show, była zamiana ról. Wszyscy muzycy przetasowali się instrumentami. I tak, basista stał się gitarzystą, z kolei jeden z gitarzystów perkusistą, i tak dalej, i tak dalej... I to też jeden z akcentów podkreślających chęć dobrej zabawy, a i jeden z wielu powodów, dla których warto było poświęcić piątkowy wieczór. 

a.m.


piątek, 1 kwietnia 2022

Beach House w Poznaniu

Beach House w Poznaniu. -- Victoria Legrand i Alex Scally zagrają 28 czerwca br. na Placu Marka - Międzynarodowych Targów Poznańskich, w ramach Malta Festival Poznań. Bilety 250 złotych. Chyba, że jest się dzieckiem do 6 roku życia, wtedy całkiem za free.
Szkoda tylko, że ich najnowsza płyta "One Twice Melody", choć dostępna na świecie od lutego br., w polskim obrocie pojawi się dopiero od 20 maja. Co tam świąteczne, to są dopiero prawdziwe jajca!

a.m.

CETI "Ceti" (2022)



CETI
"Ceti"
(METAL MIND PRODUCTIONS)

Najnowsze Ceti (ponownie po polsku!) jest tak czarne, jak czarna z 1991 roku Metallica, bądź biali w 1968 roku Beatlesi. Niestety nie posiada ich siły, uroku, fantazji, a przede wszystkim magii.
I pomyśleć, że na potęgę heavy, tym razem los dał szansę Ceti przemówić bez udziału klawiszy. Z racji zdrowotnych przyszło pauzować Marihuanie. Ta wrażliwa, acz z metalowym sercem osóbka, uprawiająca hałas z delikatnością makijażystki, i tak z reguły bywa w Ceti zagłuszana, czy to mocnym gardłem Kupczyka, czy też coraz pewniejszym swoich możliwości gitarowo-perkusyjnym szwadronem. O ile w Ceti wszyscy się lubią i wzajemnie życzą zdrowia, o tyle na bank przyozdobiony imperatywem wyższości Kupczyk oraz depczący po piętach - z podobnym apetytem na sławę - jego protegowani Sadura oraz Targosz, tylko marzyli o sytuacji, by przez chwilę Marysia Wietrzykowska nie łagodziła ich sprzężeń. I oto chata wolna - kota nie ma, myszy grasują. Ale łobuzują pochopnie, bez przygotowania, z chęcią kolejnej medialnie wychwalanej płyty, zapewne nieźle dając w gaz z redaktorem pewnego magazynu, który w ciemno każdemu produktowi Kupczyka & Co., in blanco wystawia maksymalne noty. Nawet trudno się dziwić, wszak za głos 'wyjca' "Dorosłych Dzieci", sam skłonny byłbym walnąć na reprezentatywnym skwerze mego miasta, błogosławionemu polskiego metalu Kupczykowi popiersie. Jednak na dawnej chwale długo ujechać nie sposób, warto więc do nowo tworzonej muzyki z ziarnem, nie brzytwą. Bo, poza warunkami wokalnymi, jakie natura sprezentowała Kupczykowi, są jeszcze kompozycje. Czyli kawałki, których być może zechcemy posłuchać za parę lub nawet parędziesiąt lat. A na "Ceti" takich nie widzę, nie słyszę. Przed publikacją obiecywano żonglerkę pochodniami, a w efekcie uknuto repertuar pod popisy każdego z muzykantów, wykluczając ufność, oczekiwania i sprawne ucho odbiorcy. Dlatego niewiele tu do zapamiętania. Zonk. Artystyczny wirus. Zakalec, któremu przydałoby się wszystko od początku. I może jeszcze jakiś zaczarowany ołówek, celem uniknięcia takiej typowo polskiej, czyli pozbawionej cech indywidualnych produkcji.
Repertuarowa atrakcyjność albumu uderza mocą trzynastoprocentowego winka - alkoholu, który na r'n'rollowych balangach jedynie idealizuje wyautowane z gitarowego grona audytorium wszelkiej maści pizdusiów. Prawdą też, iż natężenie decybeli na "Ceti", to bezsprzecznie butla salicylowego spirytu.
Tym razem Ceti bardzo przeciętni - z wyzbytymi niezwykłości: "Zaraza", "Głos Krwi", "Posłańcy", "Adrenalina", "Syn Przestworzy" czy lekko na minus "Pajac", ale też dla przeciwwagi in plus "Portret". Przepraszam za niestosowanie deklinacji, ale tytułom piosenek nie zawsze to służy.
Bez względu na zakusy obiecujących wstępów do poszczególnych kompozycji, każda z nich zazwyczaj rozkręca się podobnym tempem i stanem emocjonalności. Boom boom, bombardujący bas, plus gitarowe sprzęgi w duchu NWOBHM, niekiedy łapiąca tchu perkusja oraz jak zawsze Iwan Groźny Kupczyk. Receptura się zgadza, jedynie do procentów nie dolano walorów smakowych.
Całość domyka emocjonalna ballada, niemal kantylena, "Po Drugiej Stronie Życia" /...cały czas nie wiemy, czy jeszcze żyjemy, czy warto żyć? Miłość gaśnie, gaśnie pieśń. Żal gardło ściska, nie chcesz nic więc?.../. Przynajmniej na finiszu wyłoniło się Ceti'Moment tego albumu. Wydzielające dobrą energię oraz chwytające za mięsień sercowy sześć minut, z erupcją a'la IronMaiden'owych zagrywek. I to takich w duchu Maiden 80's, plus jak zawsze zaangażowany, wykrztuszający płuca Kupczyk. Właśnie takiego go lubię. Numer z ulgą reperujący rozczarowanie względem całości. Jednocześnie powodujący, że jeszcze kiedyś do tej płyty powrócę. Płyty, którą i tak każdy fanatyk Ceti w ciemno przygarnie. Ale nawet on obejmie ten materiał uczuciem umiarkowanym, nie szaleńczym. Bo wiedzieć trzeba, że Ceti mają stabilny i solidnie opancerzony oddział fanów. Szkoda jedynie, iż wciąż jest to liczba niedająca stuprocentowej satysfakcji, tak, by na plakatach koncertowych doklejać paski: sold out.
Wciąż czekam na album - tej mogącej dużo więcej grupy - taki do zakochania. "Ceti" na pewno takim nie jest. Może następnym razem zespół wyszarpnie się spod pazur zwyczajności. Czekam na melodyczną wenę. Bo, jak przyroda, tak też powietrze i ciecz mają swą dynamikę, i tego również potrzebuje muzyka. Nic nie weźmie się samo z siebie. Dobrze o tym pamiętać, Ceti.

P.S. Wysokonakładowa edycja limitowana (innej na razie nie spotkałem) zawiera dodatkowe drugie CD z koncertową płytą, zapisem trasy "Grzegorz Kupczyk & Ceti - 40 lat na scenie". Głównie z warszawskiego "Remontu", z grudnia 2020 roku, ale też dwoma numerami z poznańskiego "u Bazyla", z września 2021. Warte grzechu.

a.m.