Wpis ten posiada charakter informacyjno-refleksyjny. Nie wymaga on komentarzy. Chyba, że koniecznie ktoś ma ochotę mi dołożyć - a to proszę bardzo!
Poprosiłem Krzyśka (vide Jadis "Nawiedzone Nuty"), aby zaniechał powtórek "Nawiedzonego Studia" na swoim blogu. Jako, że według mnie radio posiada tylko sens kiedy tworzy się je "na żywo", uważam podjęcie takich kroków za właściwie. Poza tym dodam, że nie jest to jednowymiarowa zemsta za ub.niedzielną audycję, gdzie oglądanie telewizji okazało się ważniejsze od uhonorowania 30-rocznicy Budgie w Poznaniu (nie tylko zresztą!). Choć to mnie paradoksalnie skłoniło to podjęcia takiej decyzji. Poza tym , nagrywanie audycji nie do końca było zgodne z prawem, i tylko dobra wola pewnych ludzi nie doczepiała się temu. Ale najbardziej przykre dla prowadzącego jest przygotowanie się rzetelne do programu, podczas gdy w tym samym czasie jeden czy drugi człowiek, na których to liczę, oglądają sobie coś tam w tv, by w tygodniu "na kolanie" odsłuchać wypociny Masłowskiego, na zasadzie cóż ten Masłowski znowu męczył w tym swoim Nawiedzonym. Nie, i jeszcze raz nie. Nie pozwolę sobą majtać.
Cenię sobie szczerość u innych, tak więc i ja będę szczerym, otóż zdaję sobie sprawę, że iluś teraz ludzi się na mnie śmiertelnie obrazi, i już w życiu nie nastawi odbiornika w niedzielę o 22-giej. Trudno, mają do tego prawo. Przykro mi, lecz zatrzymywać na siłę także nie mam ochoty. Nie zależy mi na popularności, a na klimacie z niedzieli na poniedziałek. Jeśli więc ktoś takowy czuje, to jestem przekonany, że mnie (nas!) nie opuści. Z drugiej strony uważam, że audycja ma tylko sens "na żywo". Wówczas wiem, że słuchamy muzyki, o tej, a nie innej porze, wczuwamy się w nią, a co najważniejsze: jest to dla nas wszystkich tak samo ważne. Wiem, wiem,..., krzywdzę w tym momencie tzw. "drugą zmianę", ale niestety nie da się wszystkiego i wszystkich ze sobą pogodzić. Zresztą tak po prawdzie, okazuje się, że ta "druga zmiana", która zazwyczaj pryska do łóżka przed 23-cią, mętne zakończenie igrzysk, śledziła do samego końca, a więc jednak można wysiedzieć!!! A jeśli komuś jest trudno to uczynić kiedy w tv wieje nudą, to znaczy, że to co gram, tak naprawdę go nie interesuje.
Zostawiam zatem technikę XXI wieku za plecami i wracam do epoki kamienia łupanego.
Przepraszam jeśli było mocno i kogoś szczególnie uraziłem. Nie chciałem tego, lecz po to jest ten blog, bym nie musiał powstrzymywać swoich emocji, a pisał co mi w sercu gra. Podpisując się pod tym z imienia i nazwiska. Co zresztą polecam choćby w formie nicku - każdemu! Wszak blog nawiedzonego nie jest onetem.pl, na który codziennie wchodzi zmasowana armia prostactwa i chamstwa, która pod anonimowością leje każdemu w mordę. Podczas, gdyby jeden z drugim, przymusowo musieli się jednak podpisać pod tymi swoimi wymiocinami, to z ogonem podwiniętym pod dupsko, zwiewałby do nory - tchórze bez miary!.
Na koniec pragnę serdecznie podziękować Jadisowi za ogromną robotę, którą przez te lata wykonywał. Jest ona nieoceniona, jak i zresztą On sam także. A może przede wszystkim! Dzięki piękne!!!
Wkrótce także na oficjalnej stronie Nawiedzonego Studia zniknie link do Nawiedzonych Nut.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
RADIO AFERA "Nawiedzone Studio", niedziela, godz. 22.00 - 2.00 (98,6 FM Poznań)
POLSKIE RADIO POZNAŃ "Sobotni wieczór andy'ego", sobota, godz. 23.00 - 1.00 (100,9 FM Poznań)
piątek, 17 sierpnia 2012
środa, 15 sierpnia 2012
by zrozumieć trza....
znalezione na półce nad łóżkiem
Marie Von Ebner-Eschenbach:
"Ci, którzy rozumieją jedynie to, co da się wytłumaczyć, niewiele rozumieją."
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Marie Von Ebner-Eschenbach:
"Ci, którzy rozumieją jedynie to, co da się wytłumaczyć, niewiele rozumieją."
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
wtorek, 14 sierpnia 2012
Po/Olimpijska Ceremonia żałości i tandety
Dowiedziałem się wczoraj, że stacja Eurosport, pokaże retransmisję ceremonii zamknięcia londyńskich igrzysk. Pomyślałem - obejrzyj! Rozpoznaj swego niedzielnego pogromcę. Zobacz kto ci dołożył. Wszyscy tak się zachwycali i komentowali, że jaka to cudna oprawa, wspaniali artyści, ach! co za program artystyczny,.... Cholera, może ja tutaj się wściekam, a tam wydarzyło się coś epokowego. Coś, co zmieni postrzeganie świata i nada nowy ton sztuce.
Włączyłem więc spokojnie telewizor, z lodówki przyniosłem (dla ochłody wrażeń) butelkę zmrożonej Pepsi. Notabene, najlepszego niealkoholowego napoju świata!. Usiadłem wygodnie na moim kocu, i zarzuciłem oczy w ekran. Zaczęło się. Siedzę i czekam, cóż to się tutaj wydarzy. Troszkę już czasu przeleciało, pojawił się pierwszy blok reklamowy, myślę sobie - no, preludium mam za sobą i zaraz się naprawdę zacznie. Druga odsłona, coś tam się snują, uśmiechają, żel i lakier na włosach demonstrują, po czym obowiązkowe szczerzenie kłów, tak by Colgate mogła zgarnąć uczciwie swą dolę, no i czekam, czekam,... A tu druga porcja reklam. Taka mnie naszła obawa, że to może nie to, ale patrzę w telegazetę, a tu jak byk stoi napisane, że się nie mylę. Później pojawiają się jacyś tam wykonawcy, aktorzy tego niesamowitego show, o których w niedzielę w sms-ach zapewniano mnie, że "wypadli zajebiście!", albo co kulturalniejsi artykułowali słowami: "panie andrzeju, jakże śliczny program, ojej, ojojoj". A ju tu widzę jakiś teatr przebierańców, jakieś lale skaczące, wijące się z lewa na prawo. A gdy już ktokolwiek chwyci za mikrofon i próbuje kilka tonacji z siebie wydobyć, to nawet koty marcowe uszy zatykają. Dopiero, gdy komentator poinformował mnie, że na scenie znajduje się grupa Muse, to dotarło do mnie, że chyba na co dzień lubię tę grupę, jednak w TV ktoś sobie ze mnie jajca wyrabia, bo to z tym Muse, które lubię, łączy tylko nazwa.
Annie Lennox z kolei , zrobiła sobie fryz jakby ją przed chwilą piorun trzasnął. Zresztą mogło tak nawet być, bowiem jej głosu także nie mogłem rozpoznać, ale pomógł mi w tym nieoceniony telewizyjny konferansjer. Ale to nic, największym "skarbem" wieczoru, okazał się Monty Pythonowski "Always Look On The Bright Side Of Life". Mogli sobie i nam, organizatorzy podarować tę łzawą wersję kapitalnego niegdyś song-skeczu. Podczas tego wieczoru miał on posmak prosektoryjny. Dam już spokój Spice Girls, panom May'owi i Taylorowi, a także pozostałym występującym żałościom.
Jak nisko musiała upaść masowa rozrywka, skoro taka lura wzbudziła ogólny zachwyt. Po raz kolejny udowodniono mi, że dzisiejszym masom można zapakować gówno w świecący papierek, a ci przez cały czas trwania ceremonialnej męki będą go rozwijać, by na końcu ujrzeć nagrodę na jaką zasłużyli.
Oczom nie dawałem wiary, z czym przegrałem w niedzielę!!!. No tak, ale moich świecidełek nie widać gołym okiem, więc na co liczysz masełkowy chłopaczku fetniaczku. Moje świecidełka mogą ujrzeć tylko posiadacze wyobraźni.
Nie doczekałem końca. Wyłączyłem daleko od przewidywanego końca tę artystyczną masakrę, i udałem się do łoża. Nastawiwszy sobie nowe Dead Can Dance, poczułem jak lekkość tej muzyki, unosi moje tłuste i sflaczałe cielsko ku górze, niczym pierzastą chmurkę.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Włączyłem więc spokojnie telewizor, z lodówki przyniosłem (dla ochłody wrażeń) butelkę zmrożonej Pepsi. Notabene, najlepszego niealkoholowego napoju świata!. Usiadłem wygodnie na moim kocu, i zarzuciłem oczy w ekran. Zaczęło się. Siedzę i czekam, cóż to się tutaj wydarzy. Troszkę już czasu przeleciało, pojawił się pierwszy blok reklamowy, myślę sobie - no, preludium mam za sobą i zaraz się naprawdę zacznie. Druga odsłona, coś tam się snują, uśmiechają, żel i lakier na włosach demonstrują, po czym obowiązkowe szczerzenie kłów, tak by Colgate mogła zgarnąć uczciwie swą dolę, no i czekam, czekam,... A tu druga porcja reklam. Taka mnie naszła obawa, że to może nie to, ale patrzę w telegazetę, a tu jak byk stoi napisane, że się nie mylę. Później pojawiają się jacyś tam wykonawcy, aktorzy tego niesamowitego show, o których w niedzielę w sms-ach zapewniano mnie, że "wypadli zajebiście!", albo co kulturalniejsi artykułowali słowami: "panie andrzeju, jakże śliczny program, ojej, ojojoj". A ju tu widzę jakiś teatr przebierańców, jakieś lale skaczące, wijące się z lewa na prawo. A gdy już ktokolwiek chwyci za mikrofon i próbuje kilka tonacji z siebie wydobyć, to nawet koty marcowe uszy zatykają. Dopiero, gdy komentator poinformował mnie, że na scenie znajduje się grupa Muse, to dotarło do mnie, że chyba na co dzień lubię tę grupę, jednak w TV ktoś sobie ze mnie jajca wyrabia, bo to z tym Muse, które lubię, łączy tylko nazwa.
Annie Lennox z kolei , zrobiła sobie fryz jakby ją przed chwilą piorun trzasnął. Zresztą mogło tak nawet być, bowiem jej głosu także nie mogłem rozpoznać, ale pomógł mi w tym nieoceniony telewizyjny konferansjer. Ale to nic, największym "skarbem" wieczoru, okazał się Monty Pythonowski "Always Look On The Bright Side Of Life". Mogli sobie i nam, organizatorzy podarować tę łzawą wersję kapitalnego niegdyś song-skeczu. Podczas tego wieczoru miał on posmak prosektoryjny. Dam już spokój Spice Girls, panom May'owi i Taylorowi, a także pozostałym występującym żałościom.
Jak nisko musiała upaść masowa rozrywka, skoro taka lura wzbudziła ogólny zachwyt. Po raz kolejny udowodniono mi, że dzisiejszym masom można zapakować gówno w świecący papierek, a ci przez cały czas trwania ceremonialnej męki będą go rozwijać, by na końcu ujrzeć nagrodę na jaką zasłużyli.
Oczom nie dawałem wiary, z czym przegrałem w niedzielę!!!. No tak, ale moich świecidełek nie widać gołym okiem, więc na co liczysz masełkowy chłopaczku fetniaczku. Moje świecidełka mogą ujrzeć tylko posiadacze wyobraźni.
Nie doczekałem końca. Wyłączyłem daleko od przewidywanego końca tę artystyczną masakrę, i udałem się do łoża. Nastawiwszy sobie nowe Dead Can Dance, poczułem jak lekkość tej muzyki, unosi moje tłuste i sflaczałe cielsko ku górze, niczym pierzastą chmurkę.
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
24 września 2012 premiera płyty "Re-Machined" - a tribute to DEEP PURPLE'S Machine Head
24 września br. ukaże się płyta, będąca hołdem dla albumu "Machine Head" - grupy Deep Purple.
Okazją do tego jest 40-ta rocznica poczęcia tego niezwykłego dzieła.
Poniżej okładka oraz tracklista:
1. CARLOS SANTANA & JACOBY SHADDIX - "Smoke On The Water"
2. CHICKENFOOT - "Highway Star"
3. GLENN HUGHES & CHAD SMITH - "Maybe I'm Leo"
4. BLACK LABEL SOCIETY - "Pictures Of Home"
5. KINGS OF CHAOS (feat.JOE ELLIOTT, STEVE STEVENS, DUFF McKAGAN & MATT SORUM) - "Never Before"
6. FLAMING LIPS - "Smoke On The Water"
7. JIMMY BARNES & JOE BONAMASSA - "Lazy"
8. IRON MAIDEN - "Space Truckin' "
9. METALLICA - "When A Blind Man Cries"
Płytę wyda EAGLE RECORDS
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Okazją do tego jest 40-ta rocznica poczęcia tego niezwykłego dzieła.
Poniżej okładka oraz tracklista:
1. CARLOS SANTANA & JACOBY SHADDIX - "Smoke On The Water"
2. CHICKENFOOT - "Highway Star"
3. GLENN HUGHES & CHAD SMITH - "Maybe I'm Leo"
4. BLACK LABEL SOCIETY - "Pictures Of Home"
5. KINGS OF CHAOS (feat.JOE ELLIOTT, STEVE STEVENS, DUFF McKAGAN & MATT SORUM) - "Never Before"
6. FLAMING LIPS - "Smoke On The Water"
7. JIMMY BARNES & JOE BONAMASSA - "Lazy"
8. IRON MAIDEN - "Space Truckin' "
9. METALLICA - "When A Blind Man Cries"
Płytę wyda EAGLE RECORDS
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Kurtynę czas opuścić
Wczoraj było najgorzej jak być mogło. I wcale nie chodzi mi o falstart realizatora, któremu pierwszy utwór w Nawiedzonym nie chciał odpalić. Złośliwość przedmiotów martwych wszystkim nam daje się we znaki, nie raz, nie dwa. Kilka tygodni temu wymyśliłem sobie , że uczczę trzydziestą rocznicę poznańskiego koncertu Budgie. Bardzo dla mnie znaczącego. Nie pisałem o tym na blogu, ani nie wspominałem w audycjach, tak by nikt mi tego tematu nie podebrał. Wszak życie nauczyło mnie, że gdy zbyt dużo pary z gęby wypuszczam, to zaraz ktoś to wykorzystuje. Oczywiście w tę drugą stroną. Tak więc, postanowiłem egoistycznie zatrzymać to ważne (dla mnie) wydarzenie - tylko dla siebie i dla moich cotygodniowych Słuchaczy, których przecież szanuję, i na to samo liczę z ich strony. Wczoraj dostałem po nosie za tę moją naiwność. Okazało się, że przegrałem z medialnie napompowaną maszyną. Zakończenie Olimpiady, a co za tym idzie, efektownie podane świecidełka i wytapirowane gwiazdy, pokonały mnie z uśmiechem na twarzy. A cotygodniowa niby niezależność obróciła się w źródło kiczu i tandety, podanych na najwyższym poziomie. Ze smutkiem przyjmowałem co rusz sms/y z gatunku: "panie Andrzeju, dzisiaj nie słucham, gdyż właśnie oglądam zakończenie Igrzysk", albo "jednym uchem słucham, a jednym okiem oglądam". Szkoda, że zamiast posłuchać wspomnień i przepięknej muzyki Budgie, bądź nie zawsze znanych nagrań z udziałem Marka Knopflera, większość wybrała rozkoszowanie się Spice Girls lub boleści połowy składu Queen z jakimś frajerem udającym gwiazdę rocka. Cóż, szkoda mi mojego czasu i serca włożonego w przygotowanie się do wczorajszego programu, skoro , i tu przepraszam za wyrażenie, ale tak właśnie myślę, olano mnie maksymalnie. Czuję się jak jakiś palant, który mielił jęzorem sam do siebie. Jak jakiś zblazowany kretyn przed lustrem. Moja to wina. Powinienem dać od siebie odpocząć w ten kanikułowy czas, a ja o tym zapomniałem ,i mam za swoje. Poszukam zatem zastępstwa i dam wkrótce od siebie odetchnąć. Obiecuję! Wczorajsza wieczoro-noc utwierdziła mnie w przekonaniu, że wiele się zmieniło. Bezpowrotnie. Zasiedziałem się. Pora ustąpić miejsca ludziom młodszym i "ciekawszym", że tak to ujmę w "cudzysłowiu", zamiast "cudzysłowie".
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 12 sierpnia 2012 - Radio "Afera" Poznań 98,6 FM
"NAWIEDZONE STUDIO"
program z 12 sierpnia 2012
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
IAN GILLAN & TONY IOMMI - "Who Cares" - (2012) -
- Get Away - /MIHALIS RAKINTZIS feat. IAN GILLAN z LP "Etsi M' Aresei' ", 1993/
- Don't Hold Me Back - /GILLAN z LP "Toolbox", 1991/
BETH HART - "Bang Bang Boom Boom" - (2012) -
- Baddest Blues
- Bang Bang Boom Boom
ROBERT CRAY - "Nothin But Love" - (2012) -
- I'm Done Cryin'
NEIL YOUNG WITH CRAZY HORSE - "Americana" - (2012) -
- Oh Susannah
- Gallows Pole
LED ZEPPELIN - "Led Zeppelin III" - (1970) -
- Gallows Pole
MICHAEL THOMPSON BAND - "Future Past" - (2012) -
- Can't Miss
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wspomnienie o koncercie BUDGIE w Poznańskiej "Arenie" - 12 sierpnia 1982 roku - z okazji 30-rocznicy, przypadającej idealnie na tę niedzielę
BUDGIE - "Never Turn Your Back On A Friend" - (1973) -
- Breadfan
BUDGIE - "Power Supply" - (1980) -
- Forearm Smash
- Crime Against The World
BUDGIE - "Deliver Us From Evil" - (1982) -
- Truth Drug
BUDGIE - "Nightflight" - (1981) -
- I Turned To Stone
BUDGIE - "In For The Kill!" - (1974) -
- Zoom Club
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
QUIET RIOT - "Metal Health" - (1983) -
- Breathless
ASIA - "XXX" - (2012) -
- Ghost Of A Chance
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
jednorazowy kącik: "MARK KNOPFLER - unikatowo i gościnnie"
na poniższych płytach (spiętych tutaj jedną klamrą) Mark Knopfler zagrał w n/w utworach na gitarze, a czasem i nawet dośpiewał chórki
JIMMY NAIL - "Big River" - (1995) -
- Big River
TINA TURNER - "Break Every Rule" - (1986) -
- Overnight Sensation
- Paradise Is Here
SONNY LANDRETH - "From The Reach" - (2008) -
- Blue Tarp Blues
THE JEFF HEALEY BAND - "Hell To Pay" - (1990) -
- I Think I Love You Too Much
ROD STEWART - "Human" - (2001) -
- If I Had You
BRYAN FERRY - "Boys And Girls" - (1985) -
- Valentine
JOHN ILLSLEY - "Streets Of Heaven" - (2010) -
- Streets Of Heaven
- Only Time Will Tell
TONY JOE WHITE - "Uncovered" - (2006) -
- Not One Bad Thought
PHILIP LYNOTT - "Solo In Soho" - (1980) -
- King's Call
STING - "...Nothing Like The Sun" - (1987) -
- The Dance Alone (Cueca Solo)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SOULSAVERS - "The Light The Dead See" - (2012) -
- In The Morning
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
program z 12 sierpnia 2012
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
![]() | |
| zdjęcie dotyczy kącika "BUDGIE - 30-lecie koncertu w Poznaniu" |
![]() |
| zdjęcie dotyczy kącika "MARK KNOPFLER - unikatowo i gościnnie" |
IAN GILLAN & TONY IOMMI - "Who Cares" - (2012) -
- Get Away - /MIHALIS RAKINTZIS feat. IAN GILLAN z LP "Etsi M' Aresei' ", 1993/
- Don't Hold Me Back - /GILLAN z LP "Toolbox", 1991/
BETH HART - "Bang Bang Boom Boom" - (2012) -
- Baddest Blues
- Bang Bang Boom Boom
ROBERT CRAY - "Nothin But Love" - (2012) -
- I'm Done Cryin'
NEIL YOUNG WITH CRAZY HORSE - "Americana" - (2012) -
- Oh Susannah
- Gallows Pole
LED ZEPPELIN - "Led Zeppelin III" - (1970) -
- Gallows Pole
MICHAEL THOMPSON BAND - "Future Past" - (2012) -
- Can't Miss
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wspomnienie o koncercie BUDGIE w Poznańskiej "Arenie" - 12 sierpnia 1982 roku - z okazji 30-rocznicy, przypadającej idealnie na tę niedzielę
BUDGIE - "Never Turn Your Back On A Friend" - (1973) -
- Breadfan
BUDGIE - "Power Supply" - (1980) -
- Forearm Smash
- Crime Against The World
BUDGIE - "Deliver Us From Evil" - (1982) -
- Truth Drug
BUDGIE - "Nightflight" - (1981) -
- I Turned To Stone
BUDGIE - "In For The Kill!" - (1974) -
- Zoom Club
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
QUIET RIOT - "Metal Health" - (1983) -
- Breathless
ASIA - "XXX" - (2012) -
- Ghost Of A Chance
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
jednorazowy kącik: "MARK KNOPFLER - unikatowo i gościnnie"
na poniższych płytach (spiętych tutaj jedną klamrą) Mark Knopfler zagrał w n/w utworach na gitarze, a czasem i nawet dośpiewał chórki
JIMMY NAIL - "Big River" - (1995) -
- Big River
TINA TURNER - "Break Every Rule" - (1986) -
- Overnight Sensation
- Paradise Is Here
SONNY LANDRETH - "From The Reach" - (2008) -
- Blue Tarp Blues
THE JEFF HEALEY BAND - "Hell To Pay" - (1990) -
- I Think I Love You Too Much
ROD STEWART - "Human" - (2001) -
- If I Had You
BRYAN FERRY - "Boys And Girls" - (1985) -
- Valentine
JOHN ILLSLEY - "Streets Of Heaven" - (2010) -
- Streets Of Heaven
- Only Time Will Tell
TONY JOE WHITE - "Uncovered" - (2006) -
- Not One Bad Thought
PHILIP LYNOTT - "Solo In Soho" - (1980) -
- King's Call
STING - "...Nothing Like The Sun" - (1987) -
- The Dance Alone (Cueca Solo)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
SOULSAVERS - "The Light The Dead See" - (2012) -
- In The Morning
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
piątek, 10 sierpnia 2012
RICHARD MARX - "Inside My Head" + bonus disc "Hits" - (2012) -
RICHARD MARX - "Inside My Head" + bonus disc "Hits" - (FRONTIERS RECORDS) - ***
Gdy w 1989 roku moja Siostrzyczka przysłała mi z Ameryki nowiutką wówczas płytę "Repeat Offender" (druga w dorobku, a sprzedana ostatecznie w nakładzie ponad 4 mln.egz.), w załączonej do niej ulotce stało napisane, że oto nadchodzi następca Bruce'a Springsteena. Następne lata dowiodły, ze tak się nie stało. Artysta po odniesieniu gigantycznego sukcesu, dzięki tej pół-rockowej płycie, szybko odciął się od dalszych ewentualnych flirtów z Bractwem Rocka, i postawił na tworzenie efektownych ballad. To właśnie bowiem one, otworzyły mu sukces do wielkiej sławy. A konkretnie jedna, ta niezwykle piękna i niepowtarzalna zarazem "Right Here Waiting", której fortepian zabił gitarę. Co praktycznie bywa przesz niemożliwe. Na następnej, już dużo słabszej płycie "Rush Street", Marx nagrał kolejny mega przebój "Hazard", który nie przebił popularnością "Right Here Waiting", ale i tak zdobył suma sumarum Platynę. Niestety, poniesione sukcesy wkręciły Marxa do wiecznej krainy przynudnawych i łzawych piosenek, z których żadnej nie udało się później zbliżyć do tamtych choćby na krok. Muzyk zamiast się w końcu opamiętać, wciąż parł do przodu, aż się zagubił do tego stopnia, że gdyby nie grupka fanów w USA, Niemczech czy wiernej od lat Skandynawii, to musiałby grać do kotleta. Żartuję rzecz jasna, to mu akurat nie groziło, bowiem jak wszyscy wiemy, Marx od lat niemal masowo komponuje (udanie!) dla innych, z czego głównie żyje, a dla siebie pozostawia raptem strzęp kompozytorskiej twórczości. Co także dość dobitnie pokazują jego ostatnie (w większości bardzo przeciętne) albumy.
Ale dość narzekania, bo chyba nadchodzą dobre czasy. Wydany kilka tygodni temu podwójny album, ma sporo do zaoferowania. Przede wszystkim, pełną garść nowych i co najmniej w połowie bardzo udanych piosenek. Co ważniejsze, utrzymanych w dobrym starym stylu, zarówno koncepcyjnie, stylistycznie jak i nawet brzmieniowo. Niczym za dawnych lat, poza kilkoma obowiązkowymi super-balladami ("Like Heaven", "On The Inside", "Through My Veins" czy "Always On Your Mind"), Marx dołożył szczyptę rocka ("All Over Me" czy "Part Of Me"), a także poszybował w modne rytmy funky/soul ("Come Running" czy "Scars"). Powstała dzięki temu płyta ciekawa, kipiąca mnogością pomysłów i rytmów, pozwalająca docenić tego fajnego wokalistę, kompozytora i muzyka (gitara, bas, instr.klawiszowe), jako artystę umiejącego odnaleźć się na każdej płaszczyźnie, a nie tylko zamkniętego w zadusznym świecie łzawych, i nie zawsze udanych ballad.
Drugi dysk z tegoż albumu, przynosi zestaw 12 największych przebojów, jak wspomniane już powyżej "Right Here Waiting" czy "Hazard", ale i także: "Hold On To The Nights", "Too Late To Say Goodbye", "Angelia", i całą masę nie gorszych. Wszystkie zostały tutaj podane w nowych opracowaniach, lecz nie tak bardzo odbiegających od swoich pierwowzorów. Paradoksalnie do tych słów dodam, że niżej podpisany i tak by się nie zamienił na lubiane od lat stare wersje. Mimo to, uważam pomysł odgrzania dawnych przebojów w takiej formule za niezły, bowiem nie byłoby przecież sensu powtarzać po raz kolejny zwyczajnej kompilacji, wydanej zresztą bodaj przed dwoma czy trzema laty.
Reasumując, wciąż daleko Richardowi Marxowi do lat chwały, ale pierwszy krok został właśnie wykonany. Co nie zmienia faktu, iż osobiście nie wróżę temu wydawnictwu żadnego sukcesu. Choć takowego przecież mu życzę .
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Gdy w 1989 roku moja Siostrzyczka przysłała mi z Ameryki nowiutką wówczas płytę "Repeat Offender" (druga w dorobku, a sprzedana ostatecznie w nakładzie ponad 4 mln.egz.), w załączonej do niej ulotce stało napisane, że oto nadchodzi następca Bruce'a Springsteena. Następne lata dowiodły, ze tak się nie stało. Artysta po odniesieniu gigantycznego sukcesu, dzięki tej pół-rockowej płycie, szybko odciął się od dalszych ewentualnych flirtów z Bractwem Rocka, i postawił na tworzenie efektownych ballad. To właśnie bowiem one, otworzyły mu sukces do wielkiej sławy. A konkretnie jedna, ta niezwykle piękna i niepowtarzalna zarazem "Right Here Waiting", której fortepian zabił gitarę. Co praktycznie bywa przesz niemożliwe. Na następnej, już dużo słabszej płycie "Rush Street", Marx nagrał kolejny mega przebój "Hazard", który nie przebił popularnością "Right Here Waiting", ale i tak zdobył suma sumarum Platynę. Niestety, poniesione sukcesy wkręciły Marxa do wiecznej krainy przynudnawych i łzawych piosenek, z których żadnej nie udało się później zbliżyć do tamtych choćby na krok. Muzyk zamiast się w końcu opamiętać, wciąż parł do przodu, aż się zagubił do tego stopnia, że gdyby nie grupka fanów w USA, Niemczech czy wiernej od lat Skandynawii, to musiałby grać do kotleta. Żartuję rzecz jasna, to mu akurat nie groziło, bowiem jak wszyscy wiemy, Marx od lat niemal masowo komponuje (udanie!) dla innych, z czego głównie żyje, a dla siebie pozostawia raptem strzęp kompozytorskiej twórczości. Co także dość dobitnie pokazują jego ostatnie (w większości bardzo przeciętne) albumy.
Ale dość narzekania, bo chyba nadchodzą dobre czasy. Wydany kilka tygodni temu podwójny album, ma sporo do zaoferowania. Przede wszystkim, pełną garść nowych i co najmniej w połowie bardzo udanych piosenek. Co ważniejsze, utrzymanych w dobrym starym stylu, zarówno koncepcyjnie, stylistycznie jak i nawet brzmieniowo. Niczym za dawnych lat, poza kilkoma obowiązkowymi super-balladami ("Like Heaven", "On The Inside", "Through My Veins" czy "Always On Your Mind"), Marx dołożył szczyptę rocka ("All Over Me" czy "Part Of Me"), a także poszybował w modne rytmy funky/soul ("Come Running" czy "Scars"). Powstała dzięki temu płyta ciekawa, kipiąca mnogością pomysłów i rytmów, pozwalająca docenić tego fajnego wokalistę, kompozytora i muzyka (gitara, bas, instr.klawiszowe), jako artystę umiejącego odnaleźć się na każdej płaszczyźnie, a nie tylko zamkniętego w zadusznym świecie łzawych, i nie zawsze udanych ballad.
Drugi dysk z tegoż albumu, przynosi zestaw 12 największych przebojów, jak wspomniane już powyżej "Right Here Waiting" czy "Hazard", ale i także: "Hold On To The Nights", "Too Late To Say Goodbye", "Angelia", i całą masę nie gorszych. Wszystkie zostały tutaj podane w nowych opracowaniach, lecz nie tak bardzo odbiegających od swoich pierwowzorów. Paradoksalnie do tych słów dodam, że niżej podpisany i tak by się nie zamienił na lubiane od lat stare wersje. Mimo to, uważam pomysł odgrzania dawnych przebojów w takiej formule za niezły, bowiem nie byłoby przecież sensu powtarzać po raz kolejny zwyczajnej kompilacji, wydanej zresztą bodaj przed dwoma czy trzema laty.
Reasumując, wciąż daleko Richardowi Marxowi do lat chwały, ale pierwszy krok został właśnie wykonany. Co nie zmienia faktu, iż osobiście nie wróżę temu wydawnictwu żadnego sukcesu. Choć takowego przecież mu życzę .
Andrzej Masłowski
RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl
"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 (4 godziny na żywo!!!)
nawiedzonestudio.boo.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)






