piątek, 6 marca 2026

boczne spojrzenie

Czekałem na tę muzykę. Potrzebowałem jej, jak wiosny. Wiosny jeszcze nie ma, a nowa płyta Metheny'ego rozkręciła się na dobre. I nie będę Was, Drodzy Państwo, trzymać w niepewności - jest wspaniała. Właśnie taka miała być. Gdybym zaczerpnął z marzeń, na taką liczyłem.
Nikt tak nie gra, jak Pat. Od razu wiemy, że to on. Może powymieniać współpracowników, a nic nie przyćmi jego osobowości. Jestem przekonany, że gdyby nawet poprzerzucał się na inne muzyczne grunty, poczynił starania kamuflażu, przegrałby każdą zabawę w chowanego. Pat jest jeden, nie ma drugiego, ani choćby ciut podobnego. Dlatego nie szukajcie, nie próbujcie na siłę kogokolwiek doszlusować, od progu walka przegrana. Pat Metheny to jedyne w swoim rodzaju umiejętności, wrażliwość, barwy i trochę surrealizm.

Ciekawe, jak muzyka z "Side-Eye III+" wypadnie na żywo, wszak za kilka miesięcy koncerty. W Polsce, bodaj pięć. Nie wybieram się, byłem przed trzema dekady i było cacy. Obecnie wolę słuchać z płyt, dlatego dużo ich kupuję. Na koncertach ludzie się wiercą, przeszkadzają, zasłaniają, gadają, żłopią ohydne, śmierdzące piwsko, nie ma komfortu ze sztuką obcowania. Można jedynie zaliczyć lubianego artystę i pochwalić fotą w mediach społecznościowych. Dlatego wolę nówki Pata posłuchać w swej muzycznej norze, gdzie nawet insekt nie wlezie. 

"Side-Eye III+" ukazało się dla nowo-powstałej wytwórni Pata Metheny'ego - Uniquity Music. Póki co, ta oto płyta jest pierwszym krokiem nowego katalogu - do wyboru: w kompakcie lub podwójnym winylu. Muzyk wiąże z nowym labelem duże nadzieje. Pragnie dla niego wydawać kolejne płyty, niekiedy wznawiać te, do których pozyska prawa, ale przede wszystkim wytworzyła się w nim wizja służenia młodym muzykom. Chce ich wyszukiwać, wspomagać, unaoczniać.

Niezły jest obecny w obozie Pata pianista/organista Chris Fishman. Podoba mi się, jak brzmi i w czym błądzi, choć wewnątrz odczuwam jednak trochę brak charakterystycznych fraz/akcentów zmarłego przed sześcioma laty Lyle'a Maysa. Był niepodrabialny. W pianinie miał podobny nerw, co Pat w gitarze. Moją ambicją stanęło obkupić się we wszystkie płyty, na których figuruje jego nazwisko. Idzie mi całkiem nieźle.

Nie przegapcie "Side-Eye III+". Pat z rozmachem. Nawet w wolniznach. W tym dziale, szczególnie porywa "Our Old Street". Acz, najlepszym numerem, póki co, jedenastominutowe "Don't Look Down". Co tutaj się dzieje. Nie mówię, że od razu drugie "Are You Going With Me?", ale to bliska skala emocji, elegancji i wyobraźni. Czuć ukłon w kierunku południowoamerykańskim, i nie chodzi o południe Stanów, a o tę uboższą, radośniejszą Amerykę, gdzie muzykę słychać w barach, na ulicach, w rytmach drzew i nieugiętych górskich pasmach. 
"Don't Look Down" oferuje dużo pianina. Sercem kompozycji wręcz zawładnęło. I koniecznie polecam moment, kiedy znienacka pojawia się gitara, zupełnie jak we wspomnianym "Are You Going With Me?". Ostatnie dwie minuty to jak ciąg dalszy najlepszych momentów z "Offramp" lub "Secret Story". Dajcie się porwać. Nikt w nadchodzącej wiośnie Metheny'emu nie fiknie.

Słucham od kilku dni i czuję więź. Wszystkie osiem, zazwyczaj szerokie w ramionach utwory, wspaniałe. Bez szablonów i przewidywalności. Jedność w różnorodności. Z łaciny zwie się to e pluribus unum. Na bazie tego hasła Grand Funk spłodzili niegdyś album "E Pluribus Funk". Ale to inne granie, natomiast Pat tworzy melodie, w których różne instrumenty się ze sobą elegancko przekomarzają i nikt z łokciami nie przepycha. Mamy tego na nieco ponad godzinę. Musi wystarczyć do kolejnego razu.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


środa, 4 marca 2026

tylko rap

Niedawno pewien lekko po trzydziestce ktoś, wdał się ze mną o muzyce. Rywal mocny, po szkole muzycznej, z profesji trębacz. Ze mnie jedynie pasjonat, słuchacz domator, w czynnym uprawianiu muzyki absolutny nikt. Dobrze pogadać z głosem młodszego pokolenia, raz dwa idzie pojąć inne na muzykę spojrzenie. Usłyszałem, że tylko rap i nic innego. No, ale przecież uprawiasz trąbkę - podgrzałem rozmówcę. Okazało się, szkoła szkołą, nauka na instrumencie to jedno, a fascynacja drugie. Zapytałem, zagraniczny czy polski rap? Każdy, ale polski przede wszystkim. Kto najlepszy? - O.S.T.R. i Peja.
Dręczyło mnie, więc dopytałem, a czemu nie piosenki, pop, soul, rock... jakiekolwiek...? Bo w rapie najlepiej się wyrażają. Przy okazji wyszło, że młody w stosunku do mnie człowiek nie znosi gitar, szczególnie tych wszystkich solówek. Dorzucę, niedawno syn mojego kolegi, też około trzydziestki, w temacie solówek wyraził się, że tak to ujmę - współrzędnie.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

wtorek, 3 marca 2026

late nite

Neal Schon świeżo po urodzinach. Okazją do świętowania staje "Late Nite". Dawno nie słuchałem. Pomyślałem jednak - znajdź jakiś dobry gitarowy numer dla poniedziałkowego Uspokojenia. Przejrzałem tytuły paru Neala solówek, co i tych z kolegami z Journey, i wyszło, że na taką porę przyjemnie nada się "Softly" (... kiedy słyszę, jak delikatnie wywołujesz me imię). Uniwersalne, bo i namiętna gitara, i nieoczywisty, rzadko w naturze występujący głos jednego z moich gitarowych herosów. Nie wiedzieć tylko, czemu ten przeklęty Rolling Stone nigdy nie ujmuje Schona w setce zestawień najlepszych po strunach ślizgaczy.

"Late Nite" pachnie trawą i liśćmi lat osiemdziesiątych. Ale uwaga, to już schyłek złotej epoki. Słucham, a w oczach stają mi uśmiechnięte buzie dawnych przyjaciół. Gdzie oni teraz są?
Neal solówkuje, akorduje, maluje dźwiękiem, stosuje barwy, które łapią za serce. Cóż za muzyka! - łagodne heavy z domieszką bluesa, aor-melodyka, a przede wszystkim uczucie. Przepych miłości, a słuchacz to czuje.
Płyta w jednej/trzeciej śpiewana, reszta bez słów - samo granie wystarcza. Obok tej gitary, ku pomocy parę dobrych nazwisk - Jonathan Cain, Bob Marlette, Randy Jackson, Deen Castronovo, a nawet w jednym numerze Sheryl Crow. Nie była jeszcze znana, więc i czek zapewne opiewał skromniejszą gażą.

Moje ulubione: słuchane wczoraj "Softly" oraz cztery instrumentale:
- tytułowe "Late Nite", pachnące amerykańskim kinem w rodzaju Miami Vice, ale też scenami z happyendowych finałów. Czasy, kiedy przy takich nutach autentycznie wzruszałem się, a tu jak na złość w sali projekcyjnej dawali światło, by pospieszni nie walnęli o schody.
Melodia, jakiej nie powstydziliby się progrockersi. Szczególnie ci nienatchnieni współcześni, którzy kompletnie mają dwie lewe wobec dramaturgicznych epilogów.

- długas "The Theme". Blisko dziesięć minut. Znowu łagodnie i przestrzennie. I znowu piękna melodia. Wtedy nikt się ich nie wstydził. Nie uchodziły za obciach. Tu jeszcze kawał czasu do rywalizacji, co lepsze: rap czy polska alternatywka? Znam odpowiedź: ja mam kiłę, ty rzeżączkę, więc podajmy sobie rączkę.
Panie Neal, graj Pan, nie żałuj strun. Na bębnach Steve Smith, niegdyś część kolektywu Journey, a potem różnie, i gdzie nie tylko - nawet u Mariah Carey, na płycie "Emotions". Posłuchajcie. Nie tylko tej, macie w chałupie jej płytę "Daydream"? Sprawdźcie świetną interpretację Journey "Open Arms".

- "I'll Be Waiting". Nie do końca instrumental, albowiem są tutaj wokalizy, czasem nawet wywołujące tytuł "I'll Be Waiting". Z gatunku, kiedy namiętność i technika idą pod rękę. Kiedyś na taką muzykę można było wyrwać niezły towar. Byle nie na zawsze. Trzeba było uważać, dotknąłeś dłoni, a często szło przekonaniem, że to już na całe życie.

- no i, ostatnie. Czwarte obiecane. Moje oczko w głowie. A może raczej, bębenek w uchu - "Steps". Zaczyna się jak dawni Camel. Gdzieś z epoki "Rain Dances" czy "Breathless". Ale tak dzieje się tylko przez moment. Ta instrumentalna piosenka nie stroni od potencjału hymnu i można by ją wrzucić pod kadry jakiegoś obrazu w tonie Top Gun. Słucham i przelatują mi twarze, w tonie Dona Johnsona, Toma Cruise'a, Eddiego Murphy'ego, albo cudownego, choć niestety nie na całe życie tandemu Paul Hogan / Linda Kozlowski. Wehikuł czasu podpuszcza me zmęczenie dwudziestym pierwszym wiekiem.
W "Steps" bębny obsługiwał Omar Hakim. Najkrócej ujmując - precyzja i polot. Słyszę całość, jako dramaturgiczny finał wyimaginowanego, niepowstałego, na wielki rozmach koncertu. 


NEAL SCHON "Late Nite"
1989 CBS Records
Manufactured by Columbia Records / CBS Records Inc.
Printed in U.S.A.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 2 marca 2025 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań


"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 98
2 marca 2026

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Jacek Pohl

prowadzenie andy

 

GARY MOORE "Corridors Of Power" (1982) -- uwielbiam. Od tej płyty (jeszcze jako niepełnolatek) poznawałem solowego Gary'ego Moore'a. Dawny winyl kręcił się nieustannie. Szkoda, że od lat nie mam go w mej muzycznej osadzie.
- Falling In Love With You

NEAL SCHON "Late Nite" (1989) -- solowy debiut gitarowego przywódcy Journey. Maestro właśnie tuż po siedemdziesiątych drugich urodzinach.
- Softly

PAUL WELLER "Find El Dorado" (2025) -- album z coverami, takimi nieoczywistymi. Nawet piosenka ze śpiewnika Bee Gees dotyczy ich etapu, kiedy jeszcze nie żabili.
- I Started A Joke {Bee Gees cover}

FREEDOM "Through The Years" (1971) -- jeden z zapomnianych skarbów tej fascynującej grupy, zazwyczaj uprawiającej psychodelicznego heavy rocka, choć wiadomo, wobec Uspokojenia wyciągam delikatniejsze barwy, nawet z rozjuszonych płyt, by w ostateczności mnie w strzępy nie rozerwano. -- Płytę wyprodukował Rodger Bain, facio od starych Black Sabbath, Indian Summer czy Budgie, zaś inżynierii dźwiękowej podjął się Tom Allom - też później produkcyjny ktoś, od choćby Krokus czy Judas Priest.
- Thanks

THRESHOLD "Critical Mass" (2002) -- Threshold tylko z Mac'kiem. Mój ulubiony głos. Ci angielscy prog-metale nie są od balladek, a jednak lubią niekiedy jakąś jedną tu i ówdzie. -- "Avalon" niesie się: "myślałeś, że znalazłeś krainę marzeń, lecz raj nie zawsze jest tym, czym się wydaje".
- Avalon

JAMES CHRISTIAN "Craving" (2018) -- póki co, ostatnie solo głosu House Of Lords. Wolę płyty zespołowe, ponieważ muzycznie bywają precyzyjniejsze, melodyjniejsze, bardziej heavy, czego przyczyną łapią mnie za serducho, no i, nie ma w nich tyle glorii pana. Niemniej rozumiejąc stany uniesień Jamesa (człeka o chrześcijańskim nazwisku, a tak po prawdzie - przydomku), doceniam jego talent nawet, jeśli w moim przekonaniu w większości liryki o bzdurkach.
- If There's A God

RICHIE SAMBORA "Stranger In This Town" (1991) -- pierwsze solo przystojnej gitary Bon Jovi, tutaj w okowach hardrockowego bluesa. Uwielbiam tę pomysłową i dobrze w gościach obsadzoną płytę. W tekstach też niegłupio, gdyby pomyślało się komuś, że facio od metalu z lakierem we włosach, to od razu nic, tylko o łatwych do łóżek zdobyczach.
- Father Time


drzwi się nie zamykają. Biegam od studia do reżyserki, jedną płytę zanoszą, drugą odnoszę. Praca wre. Radio na żywo to nie siedzenie i z kolorowym przez słomkę drinkiem delektowanie się muzyką z girami na blacie stołu. Czasu tyle, że odpisać na jednego czy drugiego smsa to nie lada sztuka.





poniedziałek, 2 marca 2026

"NAWIEDZONE STUDIO" - program z 1 marca 2026 / Radio Afera 98,6 FM Poznań




"NAWIEDZONE STUDIO"
wydanie z 1 marca 2026
(z niedzieli na poniedziałek,
od 22.00 do 2.00)
 
98,6 FM Poznań
oraz afera.com.pl

realizacja i prowadzenie: andy

 

STATUS QUO "Never Too Late" (1981)
- Never Too Late
- Something 'Bout You Baby I Like {Tom Jones cover}

CHICAGO "Twenty 1" (1991) -- Billy Steinberg in memoriam
- You Come To My Senses

CELINE DION "Falling Into You" (1996) -- Billy Steinberg in memoriam
- Falling Into You

TRANSATLANTIC RADIO "Midnight Transmission" (2026) -- premiera!
- City Of Angels
- All For You
- Against All The Odds

MIDNITE CITY "Bite The Bullet" (2025)
- Hang On Til Tomorrow

CHINA SKY "China Sky" (1988)
- The Glory
- Some Kind Of Miracle
- The Last Romantic Warrior

JOEL HOEKSTRA'S 13 "From The Fade" (2026) -- premiera!
- Lifeline
- All I'd Do

VOYAGER "I Am The Revolution" (2009)
- Without A Sigh
- I Am The Revolution
- Lost

RUSH "Different Stages - Live" (1998)
- Resist
- Leave That Thing Alone
- Force Ten {tylko dla wydania japońskiego}

TOM JONES "The Ultimate Hit Collection 1965-1988" (1994)
- Something 'Bout You Baby I Like {singiel 1974}

FRANCIS ROSSI "The Accidental" (2026)
- Oh So Good

V/A "Can't Get Enough - A Tribute To Bad Company" (2025)
HARDY Ready For Love
JOE ELLIOTT and PHIL COLLEN (feat. PAUL RODGERS & SIMON KIRKE) Seagull

PAUL McCARTNEY "Man On The Run" OST (2026) -- premiera!
- Silly Love Songs (demo)
- Long Haired Lady
- Mull Of Kintyre

OST "I Am Sam" (2001)
EDDIE VEDDER You've Got To Hide Your Love Away {The Beatles cover}
BEN HARPER Strawberry Fields Forever {The Beatles cover}

MONTROSE "Montrose" (1973)
- Space Station #5

MONTROSE "Paper Money" (1974)
- I Got The Fire

RORY GALLAGHER "Blueprint" (1973)
- Daughter Of The Everglades
- Treat Her Right {Roy Head cover} {bonus track}

TONY JOE WHITE "Closer To The Truth" (1991)
- (You're Gonna Look) Good In Blues

EAST OF EDEN "East Of Eden" (1971)
- No Time

MATCHING MOLE "Matching Mole" (1972)
- Part Of The Dance

EGG "The Polite Force" (1971)
- A Visit To Newport Hospital

JON ANDERSON & THE BAND GEEKS "True" (2024)
- Build Me An Ocean


"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań lub afera.com.pl
(
obecność nieobowiązkowa !)
 

"Nawiedzone Studio dla tych, którzy wiedzą, co w muzyce najpiękniejsze

 

niedziela, 1 marca 2026

na nowo lonesome crow

Nareszcie porządne, gustowne wydanie debiutu Scorpions - "Lonesome Crow". Rzecz z siedemdziesiątego drugiego, a więc dwa lata po Beatlesach. Stara edycja przy najnowszej prezentuje się jak ruski pirat.
Matematyka: 61-rocznica zespołu, 54-rocznica albumu, Klaus Meine liczył wówczas 24 lata, tyle samo Rudolf Schenker, a jego brat Michael, ledwie 17. I to jedyni z jego udziałem Scorpions. Potem Michael Schenker wytransferował się do UFO, by dwa lata później dokonać z ekipą Phila Mogga genialnego "Phenomenon" - album z m.in."Doctor Doctor".
"Lonesome Crow" to kompletnie inni Scorpions. Inni od wszystkiego, co wkrótce oraz dużo później. Nie widzę sensu, jedynie poza samą nazwą, zestawiać tego grania z np. "Blackout", "Lovedrive" czy "Virgin Killer". Skorpiony mroczniejsze, niekiedy nieźle odjechane i ogólnie psychodeliczno-heavy-hardrockowe.
Pierwotnie album wydało Brain, wytwórnia do teraz ciesząca się uznaniem, a wręcz kultem - i to na całym świecie.
Właśnie otrzymujemy nowy miks. Do oryginalnej produkcji Conny'ego Planka (w Niemczech mającego status boga od dźwięku oraz nosa do końcowego szlifu), z nowym brzmieniem wkracza laureat Grammy 2025 Hans-Martin Buff. Płyta brzmi, jak gdyby była z dzisiaj. Niewiarygodnie postępowa technika. I tu przestrzegam - nie wyzbywajcie się starej edycji. Zatrzymajcie, choćby względem porównania. Na rynku jej coraz mniej, za czas jakiś będzie białym krukiem, a kto wie, być może i zieloną wroną.
Kto co lubi, do wyboru płyta kompaktowa albo kolorowy winyl. Oba formaty w rozkładanych okładkach i z bogatą literaturą, w której m.in. pada z ust Klausa Meinego: "Rudolf jest tak samo szalony, jak ja, i podziela te same marzenia, choć nie jest marzycielem". By nie odbierać frajdy, resztę zostawiam Szanownym Państwu, wszak wszyscy kupujemy płyty.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

sobota, 28 lutego 2026

Neil Sedaka suplement

Dorzucę jeszcze takiego mniej oczywistego Neila Sedakę. Też angielski winyl, gdyby co. Ale nie tłocznia Polydor, a niskobudżetowe Camden. Wytwórnia, a raczej wytwóreńka, filia RCA. Uboższy brat. Label utworzony w latach pięćdziesiątych celem teleportacji mniej dochodowych nagrań, często uznanych artystów. Coś w rodzaju wytwórni Pickwick. Zadaniem takich płyt była masowa dystrybucja, a atutem niska cena. A jednak nie wolno było takich wydawnictw przekreślać, ponieważ często dostarczały trudne do uchwycenia gdzie indziej piosenki. Twórczości niszowe, często ze stron B singli, albo niewystrzałowych stron A. Tak więc, z repertuarem, którego wydawcy nie przewidywali na rasowych kompilacjach, z debeściakami. I taki właśnie jest wydany w siedemdziesiątym dziewiątym longplay Neil Sedaka "Sunny". Piosenki etapu 50/60's, i w zasadzie dwa mniejsze, z ery początku Beatlesów przeboje: "Alice In Wonderland" oraz "I Hope He Breaks Your Heart". Do tego jeszcze bardzo fajne "Sunny" oraz cała masa zgrabnych, mniej oczywistych numerów, najczęściej z nietopowych singli. To jest czas rozpoznawalnego, młodzieńczego głosu Sedaki. Nic, tylko rozkosz dla ucha.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"

w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm