piątek, 30 stycznia 2015

CETI - koncert, CK "Zamek", Poznań 30 stycznia 2015

Właśnie wróciłem z koncertu CETI. I jeszcze mi świerszcze w uszach śpiewają. Nie licząc supportu, były to blisko dwie godziny pięknego łojenia. Grzegorz Kupczyk chyba przełknął z tuzin surowych jaj - co za głos, co za forma! Niektórzy panowie po pięćdziesiątce, ledwo zipią, gdy tylko lekko podgonią znikający z horyzontu tramwaj, a lider CETI zionął ogniem nieprzerwanie. To najlepsze gardło polskiego heavy metalu, czy to się komuś podoba, czy nie. I ten koncert tylko to potwierdził. No dobrze, dość tego podlizywania się, CETI to przecież kwintet - z jedyną "klawiszową" damą polskiego heavy metalu - co zresztą głośno również zauważył sam Grzegorz Kupczyk.
To był koncert inicjujący najnowszą trasę. Z jednej strony promującą znakomity album "Brutus Syndrome", a z drugiej - czczący 25-lecie zespołu. Dlatego w repertuarze znalazły się zarówno kompozycje z "Brutus Syndrome" jak i z debiutanckiej "Czarnej Róży". Lecz nie tylko, bowiem grupa zahaczyła także o "Rasizm", "Perfecto Mundo" czy "Ghost Of The Universe".
Jakże innej klasy był to występ od tego niegdyś fatalnie nagłośnionego w notabene lubianym przeze mnie klubie Blue Note. Teraz nareszcie wszystko było słychać. Czytelnie, selektywnie, ale i z przyjemnym hałasem. Czyli, tak jak być powinno.
Duża sala kinowa zgrabnie zapełniła się nie tylko Poznaniem, ale i bractwem z samego Szczecina i Wrocławia, a nawet - z dalekiej Szkocji - jeśli dobrze dosłyszałem.
Na dzisiejszy koncert za pośrednictwem Facebooka zaprosiła mnie sama Marysia "Marihuana" Wietrzykowska, co traktuje jako zaszczyt i dużej rangi wyróżnienie. W zamian za zaoszczędzone pieniądze na bilecie, zakupiłem po koncercie winyla "Ghost Of The Universe" (tak po prawdzie, to nabyłem nawet dwie sztuki - jeden egzemplarz dla mnie samego, a za kolejny dostanę niegdyś majątek :-)  ) oraz kompaktowego maxi singla "Killing Time", z którego także grupa zagrała fragmencik na żywo. Posłuchamy go sobie w najbliższą niedzielę w Nawiedzonym Studio.
Cały koncert przeżywałem w towarzystwie dobrego znajomego Pana Sławka, którego tak przy okazji serdecznie pozdrawiam, a już po samym występie natknąłem się na moich kumpli, którzy do Zamku dotarli nawet w towarzystwie swych uroczych dam.
Wspaniały wieczór, którego introdukcją był zjedzony nieco wcześniej kubełek skrzydełek w moim ulubionym KFC. A teraz, gdy piszę te słowa, właśnie nalewam sobie trzecią szklaneczkę Jima Beama. By życia podtrzymać smak. 

P.S. Jako support zagrała młodziutka i ciepło przyjęta groove/black metalowa grupa MISMATCHED.





Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP






Dodaj napis



polecam odwiedzać "Blog tylko o płytach CD i LP"

Polecam odwiedzać blog informujący o nowościach wydawnictw płytowych:

"Blog tylko o płytach CD i LP"


http://blogcdilp.blogspot.com/


=====================================
=====================================








Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP

czwartek, 29 stycznia 2015

ach, ten styczeń.....

Kilka dni temu znajomy napisał, ze Jan "Kyks" Skrzek dostał udaru i wylądował w szpitalu, a dzisiejsze media doniosły o jego śmierci. Co za feralny styczeń - Edgar Froese, Demis Roussos, Jan "Kyks" Skrzek. Nie robię "trzykropek" , by nie prosić o ciąg dalszy.
Czytam o upadłości Polskich Nagrań. "Słynna" sprawa tantiem za nagrania Anny German doprowadziła firmę do upadku. I tylko pomyśleć, że trzeba było od razu zgodzić się na tych nędznych kilkadziesiąt tysięcy złotych, zaproponowanych przez stronę męża artystki, zamiast dostać zasądzonych kilka milionów, które stały się gwoździem do trumny. Inna sprawa, że zamiast negocjować z Warner Bros. wykup firmy (podobno Warner już stało się właścicielem !), mogłoby przejąć to nasze państwo w ramach pielęgnacji kulturowych dóbr. Gdybyśmy nie roztrwaniali pieniędzy na świątynię opatrzności lub na górników i ich nierentowne kopalnie, to pieniądze na ten cel już byśmy mieli.
Tak z innej beczki, nie wchodziłem na wagę od dobrych dziesięciu lat, a trzy dni temu zmusiła mnie do tego moja pani doktor. Okazało się, że spadłem przez te długie lata o około piętnaście kilogramów. Doktorka zapytała, czy nie zauważyłem tego po ciuchach? Odparłem, że zawsze noszę większe, obszerniejsze, bo nie znoszę ciasnoty, przez co nie mam orientacji. Drodzy Państwo, trzeba dziennie wypijać przynajmniej 1,5 - 2 l. lodowatych napojów i przestaniecie tyć. Żaden dietetyk tego wam nie powie, a to fakt. Od dawna stosuję to na sobie i jak widać wciąż żyję. Mało tego, nawet gardło mi nie siada, na co dowód każdej niedzieli.
Na koniec sprzedam Państwu taką familijną scenkę z mojego podwórka. Moja żonka któregoś dnia rozmawia z koleżanką przez telefon, a ja tuż obok czule wyjawiałem słówkami miłość mojej psince, że ją kocham, że jest cudowna, że najwspanialsza.... W pewnym momencie Żonka mówi do koleżanki: "no coś ty, ty myślałaś, że on do mnie mówi?, on tak tylko przemawia do naszego psa". Autentyk :-)
W najbliższą niedzielę gram w Aferze już od 21-szej !!! W zastępstwie za Krzyśka Ranusa, no a później "nasze" Nawiedzone Studio.
Do usłyszenia !



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP




środa, 28 stycznia 2015

z pozdrowieniami od.... :-)

gdyby ktoś czasem jeszcze nie wiedział - słynne diabelskie różki Ronniego Jamesa Dio





"....Świat jest pełen królów i królowych,
którzy oślepiają oraz kradną twoje marzenia...."

(BLACK SABBATH z utworu "Heaven And Hell")

===========================================
===========================================



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





poniedziałek, 26 stycznia 2015

koncert CETI w piątek 30.01.2015 w CK ZAMEK

W najbliższy piątek 30 stycznia w CK Zamek (w Sali Wielkiej), wystąpi grupa CETI. Koncert rozpocznie się o godz. 20-tej, a otworzy go (jako support) poznańska formacja MISMATCHED.

A oto oficjalna notka dotycząca tego - jak to się ostatnio modnie mawia - "wydarzenia":

"Opis wydarzenia:
Zespół CETI świętuje swoje 25- lecie i oszałamiający sukces ostatniej płyty - "Brutus Syndrome". Grupa powstała z inicjatywy Grzegorza Kupczyka i Marii Wietrzykowskiej w 1989 roku. Recenzenci nie mają wątpliwości: "Brutus Syndrome" to majstersztyk! 15. z kolei krążek potwierdza niewyczerpalny potencjał i energię legendarnego już zespołu.
Koncert zespołu CETI poprzedzi występ poznańskiego zespołu Mismatched. Grupa poznaniaków sięga do korzeni groove i death metalu łącząc je z brzmieniami innych gatunków muzycznych. Do sukcesów zespołu należy zajęcie 3 miejsca na przeglądzie "Garaż nr  4". Oprócz tego zespołowi udało się zaprezentować na LuxFest 2014. Obecnie grupa pracuje nad wydaniem pierwszej EP "Obscura Abyssum a Mente". 


============================================
============================================

W mojej skromnej opinii najnowszy long CETI "Brutus Syndrome" jest bardzo dobry. Szczególnie kompozycje "Fight To Kill", "Wizards Of The Modern World" oraz "The Evil And The Troy", a to że go nie opisałem na blogu, było wynikiem ogromnej ilości recenzji w prasie oraz internecie, przez co postanowiłem nie wpychać własnego nosa pośród prawdziwych znawców.
Zachęcam do wzięcia udziału w piątkowym "wydarzeniu", jestem głęboko przekonany, że będzie fantastycznie. Bilety kosztują 30 zł, co jest ceną niższą od zakupu płyty kompaktowej.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP



zmarł DEMIS ROUSSOS (15.VI.1946 - 25.I.2015)

Przykro mi dzielić się z Państwem takimi wieściami, jakich ostatnio zbyt wiele. Dopiero w ub. tygodniu świat muzyki pożegnał Edgara Froese (lider Tangerine Dream), a tu dziś obiegła nas wszystkich informacja o śmierci Demisa Roussosa.
Jako fascynat muzyką rockową, powinienem w tym miejscu zaznaczyć przede wszystkim swe uwielbienie dla grupy Aphrodite's Child, którą to na przełomie 60/70's Demis Roussos współtworzył z Vangelisem. Oczywiście cenię ten epizod w życiu obu muzyków, doceniam i lubię album "666", jak i kilka kompozycji spoza z niego, jednak dla mnie Demis Roussos, to przede wszystkim wyjątkowy i zarazem kapitalny głos - jedyny i niepowtarzalny ! - oraz mu towarzysząca cała masa piosenek, które w moim życiu odegrały wielką, bądź jeszcze większą rolę. Trudno mi zresztą teraz będzie oddać ich znaczenie przy pomocy tych kilku słów i nędznej kartki papieru.
Stać mnie na to i dziś mogę napisać - zawsze kochałem tego faceta, a z tych, którzy z tego powodu lubili przez całe moje życie nieźle drwić - śmieję się prosto w twarz.
Wielokrotnie Państwu opowiadałem historię mojej słynnej giełdowej transakcji, gdzie jako smarkacz z podstawówki na jednej z płytowych giełd, dokonałem tzw. "życiowej" podmianki, która autentycznie obrosła mitem i tworzonymi na jej podstawie legendami. Otóż nasłuchawszy się porządnie "jedynki" Led Zeppelin, postanowiłem wymienić ją na jednej z coniedzielnych giełd na płytę "Souvenirs" Demisa Roussosa. A płyta ta była dla mnie równie zarąbista, co jedynka Cepów, tyle że pochodziła rzecz jasna z innej muzycznej krainy. Wywołało to prawdziwą eksplozję szyderczego śmiechu względem mojej osoby, ponieważ stado baranów, które po uszy siedziało tylko w rocku, nie uznając zresztą niczego poza nim, nie potrafiło tego pojąć. Dzięki temu ja poznawałem w życiu mnóstwo przeróżnej muzyki, podczas gdy oni upajali się tylko Floydami, Stonesami, Sabbatami lub Zeppami, by nie stracić szacunku w oczach podobnych bęcwałów. Do dzisiaj zresztą w tej materii niewiele się zmieniło, proszę mi wierzyć
Nie wstydzę się zaliczyć do moich piosenek życia, tak cudownych melodii jak te z: "We Shall Dance", "For Ever And Ever", "Goodbye My Love Goodbye", "My Friend The Wind" czy "Lovely Lady Of Arcadia". To właśnie te największe, na których leniuchy mogą poprzestać, jednak jeśli się rozejrzymy, to okaże się, ile to spośród "nieprzebojów", to piosenki często o tej samej sile, dla przykładu: "Midnight Is The Time I Need You", "From Souvenirs To Souvenirs" czy genialne "Winter Rains". Mało tego, wnikliwy słuchacz zapozna się jeszcze z płytą "Reflection" - produkcji samego Vangelisa, o której to większość tych zgnuśniałych rockmanów, upajających się powszechnie znaną "666", nie ma zielonego pojęcia, tak samo jak o kapitalnym dziele "Attitudes" - z genialną !!! wersją "House Of The Rising Sun" (utwór tradycyjny) , z którym to utworem kojarzy się zazwyczaj jedynie (choć tutaj akurat całkiem słusznie) grupę The Animals.
W naszym kraju twórczość Demisa Roussosa opiera się głównie o słynny występ na sopockim festiwalu oraz piosenkach powstałych w okresie 1971-1975. Dobrze byłoby nadrobić ewentualne zaległości celem należytego docenienia jego fenomenu, zamiast kojarzyć go tylko z wieczną otyłością, z której artysta w swoim czasie przecież mocno zszedł, o czym owi "znawcy" już nie zawsze mieli pojęcie.
Na koniec pragnę przeprosić za momentami zbyt mocny ton, który wcale nie dotyczy akurat Szanownych tu Państwa, ot po prostu nadarzyła się wreszcie okazja (choć smutna), by kilku ludziom parę rzeczy wyjaśnić raz na zawsze.
Demis Roussos w ostatnich latach niemal całkowicie stracił głos, co szczególnie obnażyła płyta "Demis" z 2009 roku. Aby nie popsuć sobie wyobrażenia o tym Wielkim Artyście, najlepiej omijać ją szerokim łukiem, a słuchać nagrań z lat 70/80's. Plus oczywiście wspomniane powyżej Aphrodite's Child.
Niewiele o nim ostatnio pisano, wiadomo było, że nie był najlepszego zdrowia, choć okazjonalnie nadal występował, dając pełne rozmachu koncerty.
Zmarł w niedzielę 25 stycznia w wieku niespełna 69 lat.
Nigdy Go nie zapomnę.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP







"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 25 stycznia 2015 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM



"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 25 stycznia 2015 r. 

 
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!!
www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota      
prowadzenie: Andrzej Masłowski


===========================

Należą się Państwu z mojej strony przeprosiny za wczorajszą kiepską formę. Tak to czasem bywa, gdy raz - człowiek dobrze się nie wyśpi, a dwa - gdy nic się danego dnia nie układa.
Za tydzień już może będzie lepiej.

=========================== 


DIRE STRAITS - "Dire Straits" - (1978) -
- Sultans Of Swing

THUNDER - "Behind Closed Doors" - (1994) -
- It Happened In This Town

THUNDER - "The Thrill Of It All" - (1996) -
- Love Worth Dying For

HAREM SCAREM - "Thirteen" - (2014) -
- Whatever It Takes

THIN LIZZY - "Jailbreak" - (1976) -
- Jailbreak
- Running Back
- Romeo And The Lonely Girl
- Emerald

BLUE OYSTER CULT - "The Revolution By Night" - (1983) -
- Eyes On Fire

'TIL TUESDAY - "Welcome Home" - (1986) -
- Lovers' Day

ALVVAYS - "Alvvays" - (2014) -
- Archie, Marry Me

ARCHIVE - "Restriction" - (2015) -
- Ladders

THE WATERBOYS - "Modern Blues" - (2015) -
- Destinies Entwined
- I Can See Elvis

RANDY CRAWFORD - "Rich And Poor" - (1989) -
- Knockin' On Heaven's Door
- This Is The Love
- Separate Lives

PETER CETERA - "One More Story" - (1988) -
- Body Language (There In The Dark) - {na gitarze solowej DAVID GILMOUR}
- You Never Listen To Me - {na gitarze prowadzącej oraz solowej DAVID GILMOUR}

ALDO NOVA - "Aldo Nova" - (1982) -
- Fantasy
- Ball And Chain
- Heart To Heart
- Can't Stop Lovin' You

JIMMY DAVIS & JUNCTION - "Kick The Wall" - (1987) -
- Catch My Heart
- Kick The Wall
- Don't Hold Back The Night
- Over The Top

LED ZEPPELIN - "IV" - (1971) - reedycja 2014 DELUXE EDITION
- Stairway To Heaven - {Sunset Sound Mix}

TANGERINE DREAM - "Force Majeure" - (1979) -
- Cloudburst Flight

TANGERINE DREAM - "Cyclone" - (1978) -
- Bent Cold Sidewalk

TANGERINE DREAM - "Stratosfear" - (1976) -
- Stratosfear

WŁADYSŁAW KOMENDAREK - "Władysław Komendarek" - (1985 / reedycja 2014) -
- Podwodny Spacer

====================================




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP


niedziela, 25 stycznia 2015

ALVVAYS - "Alvvays" - (2014) -

ALVVAYS
"Alvvays" - (POLVINYL RECORDS / TRANSGRESSIVE RECORDS) -
**** 

Dobrze czasem pod nieobecność Syna przejrzeć półkę z jego zasobami. Nadziei niewiele, wszak jakim to niby prawem u tego studenckiego smarkacza miałyby być jakiekolwiek dobre płyty, skoro najlepsze mam przecież tylko ja. A jednak czasem....   Moją uwagę przykuła młoda alternatywna grupa Alvvays, tak tak, pisana prze dwa "v". Postanowiłem posłuchać tej dziwacznie zapisanej wersji słowa "always". Tym bardziej, że to debiutanci, a do tego mają uroczą i "łebską" wokalistkę Molly Rankin, która potrafi jeszcze nieźle zagrać na gitarze. Całkiem zgrabnie konfrontuje się jej rozmarzona gitara, wyjęta niczym z zakurzonych szpargałów wytwórń 4 AD lub Rough Trade, jej pełen dziewczęcego uroku głos i alternatywne tło tworzone przez nie gorszych kompanów (w tym i jedną kompankę). Niektórych brzmień nie powstydziliby się dzisiejsi Beach House, a nawet odrodzeni niedawno Slowdive.
"Alvvays" jest zbiorem dziewięciu piosenek, trwającym niewiele ponad pół godziny, a więc tak naprawdę mamy do czynienia z albumem, którego czas oscyluje wokół niejednej EP-ki. Może to i dobrze, dzięki temu odczuwamy pewien niedosyt, przez co chętniej niejeden z nas nastawi tę płytę po raz drugi, trzeci.... Szybko zaprzyjaźniłem się z tymi piosenkami, przez co trudno wskazać mi jakąś jedną szczególną. Choć najlepiej byłoby jednak rozpocząć przygodę z Kanadyjczykami od singlowej (i zarazem teledyskowej) "Archie, Marry Me"- przebój to jak się patrzy, a później to już tylko indywidualną kwestią czasu, będzie poszukanie kolejnego hitu. Być może będzie to któraś z chwytliwych piosenek, w rodzaju "The Agency Group", "Adult Diversion", "Party Police" lub "Atop A Cake", bądź coś jak nastrojowy finał w postaci "Red Planet".
Pełen werwy, a i wiary w siebie, chwytliwy debiut.

P.S. Złapałem się na tym, że wciąż chodzę i nucę "Archie, Marry Me". Piosenka pijawka.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





w pełni uzasadniona nieskromność

Bardzo bym pragnął, aby dzisiejsze Nawiedzone udało się w stu procentach. Obym tylko nie stracił nad jego przebiegiem kontroli, gdyż muzykę jaką przygotowałem, stawia dzisiejszą wieczoro-noc na najwyższym stopniu podium. Mam nadzieję, że nikt nie przyjdzie, nie przeszkodzi, nie ściszy nam muzyki.... Zresztą, nikomu nie pozwolę. Przez cztery godziny nawiedzonego ściany nigdy nie mają wytchnienia, nawet na moment.
Szybko dziś zatem odfajkuję tych kilka niedługich nowości i zabierzemy się do przesłuchiwania naprawdę niesamowitych płyt. Wiem wiem, nigdy w praktyce audycja nie udaje się tak, jakbym sobie tego życzył, ale próbować trzeba. Wystarczy tylko jeden zły ruch, jedno wyrwane słowo z kontekstu, niekontrolowana roszada nagrań - i już po balu.
Proszę nie podpytywać co zagram, bo nigdy tego nie ujawniam. Nie mielibyśmy przecież niespodzianki. Jaki zatem jest sens zapytań, skoro nigdy nie padają odpowiedzi? A jednak co niektórzy konsekwentnie i uparcie próbują. Ponadto, nigdy nie recenzuję nowości, dopóki tych wspólnie nie posłuchamy MY. Nawiedzone Studio ma pierwszeństwo w każdym calu. A konkretnie - jego Słuchacze. Reszta jest bez znaczenia. Liczy się konsekwencja. Ja także nie pytam o to co zagra(ł) redaktor Pan ....., ponieważ mnie to nie interesuje. Zresztą, jak Państwo wiecie, Nawiedzony nie ma nawyku słuchania radia, choć wielu próbuje ten "zły" nawyk we mnie zmienić. Zawsze powtarzam, po co mam słuchać innych, skoro to ja właśnie mam najlepsze płyty. Jaki więc jest sens marnowania cennego czasu. Tylko Wy Drodzy Państwo go nie marnujecie - każdej niedzieli , a właściwie z niedzieli na poniedziałek, pomiędzy 22-gą, a 2-gą. Za co piękne i uniżone dzięki !
Przepraszam za moją nieskromność, ale ta przynajmniej jest uzasadniona i pokrywa się z faktami. I mnie przynajmniej nic się nie wydaje.
Do usłyszenia o 22-giej!



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 
===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP



piątek, 23 stycznia 2015

podarek

Powinienem wszelkiego rodzaju przechwałki wrzucać na Facebooka, jak to czyni zdecydowana większość, jednak na tamtym portalu społecznościowym w większości posiadam (poza trzema/czterema wyjątkami) jakieś takie niemrawe towarzystwo, którego muzyka i płyty w ogóle nie kręcą. Tak po prawdzie, nie oszukujmy się, Facebook to typowy lans, o tym kto właśnie wrócił z nart w Alpach (z Zakopca chwalić się już nie ma czym), kto właśnie ukończył kurs znajomości piątego języka obcego, bądź kto gdzieś zaśpiewał, zatańczył, coś wygrał, coś zdobył, gdzie go oklaskano i obrzucono płatkami róż. Tak to wygląda.
Jestem na Facebooku, uczestniczę, zabawiam się, jednak do własnych audycji czy zbierania płyt, bractwa nie namawiam, ponieważ i tak nie przekonam ślepo zadeklarowanych "trójkowiczów", nawet gdybym to właśnie ja prezentował najlepszą muzykę. W związku z tym, pochwalę się tylko Państwu, tu i teraz, mojemu jedynemu słusznemu kolektywowi, że tak pozwolę sobie Was nazwać.
Piątek, lekkim popołudniem odwiedza mnie w robocie pewien znajomy jegomość i gaworzymy sobie o Marlenie Dietrich, po czym on pokazuje fotkę ustrzeloną na jednym z niewielkich berlińskich cmentarzy, gdzie jego skromna osoba stoi właśnie przy grobie artystki. Tej, która sprzeciwiła się Hitlerowi, a i swoją kontrowersyjną postawą do końca życia dzieliła swych rodaków miłością i niechęcią do siebie.
Znajomy pasjonat, zbiera książki, płyty, a także różne relikty z przeszłości, ponadto w swoim życiu odwiedził wiele grobów znanych ludzi sztuki, jak m.in Fryderyka Chopina czy też Jima Morrisona. Najbardziej w rozmowie z nim zdumiał mnie fakt niechęci do heavy metalu, poparty zarazem świetną znajomością niechcianego tematu. Gość z pamięci wyrecytował nazwiska muzyków lub tytuły albumów Metalliki, Motley Crue, Kiss czy Black Sabbath. Mało tego, o polskim metalu miał lepszą wiedzę od niejednego zadeklarowanego metala, cały czas upierając się przy swojej niechęci do hałasu i łomotu. Na końcu spotkania zarzekł się, że nigdy nie znosił rapu. Postanowiłem mu czym prędzej dać temu wiarę, nie wdając się w żadne szczegóły. Zacząłem się bać, że gdy wyjdzie na jaw więcej nielubianych przez niego działów sztuki, to będę zmuszony chwycić za pióro i wydać jakąś książkę. Gdy już miał wychodzić przypomniał sobie, że przyniósł coś dla mnie w ramach podarku. "Cenię go, lecz nie słucham, proszę to ode mnie przyjąć" - dodał. I tak oto stałem się szczęśliwym posiadaczem "nieczęstego"
3-płytowego boxu z przebojami Joe Dassina. Piosenkarza od "Babiego Lata" i jeszcze kilku innych.... Ten nieżyjący już od ponad trzech dekad muzyk wciąż należy do ścisłej czołówki śpiewających Francuzów. Nawet jeśli zdamy sobie sprawę, że Dassin tak naprawdę był przecież Amerykaninem.
Bardzo ucieszyło mnie to 3-płytowe pudło z 36 piosenkami, które w większości przecież dobrze znam, ale do tej pory słuchałem ich z niemodnych kompaktów, a na analogach nigdy jakoś tych nagrań nie posiadałem. A zatem, "L'ete Indien", "L'Amerique", "Et Si Tu N'Existais Pas", "Guantanamera", "Les Dalton",....i kręćcie się na 33 i 1/3 obrotów na minutę do ostatniej nuty wyrytej na szóstej stronie winylu.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)
 

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





nie żyje EDGAR FROESE (6 czerwca 1944 – 20 stycznia 2015)

Kolejna smutna wieść, która dotarła do mnie dosłownie przed chwilą - zmarł Edgar Froese - lider Tangerine Dream. Jeszcze niedawno wspólnie w Nawiedzonym Studio słuchaliśmy fragmentów świetnej płyty "Tyger" jak i dwóch kompozycji z późniejszego "Rockoon", o którym na początku minionego listopada rozpisałem się nieco ze szpitalnego łóżka.
W Tangerine Dream zmieniały się składy, lecz Froese trwał w nim od początku do końca, schodząc jak na kapitana przystało, ostatniemu z pokładu. 
Nie śmiem wmawiać nikomu, ani też sobie, że byłem jakimś bezgranicznym fanem muzyki tworzonej przez Froesego i jego kompanów, ale jednak był taki czas, w którym twórczość pod banderą tej zasłużonej dla muzyki elektronicznej nazwy, wiele dla mnie znaczyła. Szczególnym sentymentem i zamiłowaniem darzę albumy wydane już po 2-płytowym "Zeit", aż do kapitalnego "Force Majeure". To jest ten złoty okres - przynajmniej dla mnie. Oczywiście kilka późniejszych dzieł także zasługiwało na uwagę, jednak gdybym miał subiektywnie wskazać swoich faworytów, to bez wątpienia postawiłbym na pełne tajemniczości: "Stratosfear", "Cyclone", "Force Majeure", "Ricochet", "Encore" lub "Phaedra". Lubię wracać do tej muzyki, choć rzadko ją prezentuję na falach eteru.
Bardzo żałuję, iż nigdy nie udało mi się zobaczyć Edgara Froese na żywo, a okazja ku temu była znakomita w 1983 roku, gdy Tangerine Dream wystąpili w poznańskiej Arenie. Do dzisiaj kilku zaprzyjaźnionych szczęśliwców dręczy mnie opowieściami o niezwykłości tamtego wydarzenia. Można poruszyć lejcami wyobraźni i znaleźć się w tamtych czasach słuchając kapitalnego podwójnego longa "Poland", pamiątki z ówczesnej polskiej trasy, ze słynną konferansjerską zapowiedzią Jerzego Kordowicza. Nawet jeśli zarejestrowany tam występ akurat nie pochodzi z mojego Poznania.
Czuję się poruszony informacją o śmierci tego wybitnego artysty, który jak się dowiaduję zmarł nagle 20 stycznia podczas pobytu w Wiedniu.













Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP





GREGORY LYNN HALL - "Heaven To Earth" - (2014) - AOR HEAVEN




GREGORY LYNN HALL
"Heaven To Earth" - (AOR HEAVEN) -
***

Zacznę od tego, iż realizacja tego albumu zakrawa o kryminał. I choć osobiście nie słucham żadnych empetrójek obstawiam, że "Heaven To Earth", brzmi na podobnym lub jeszcze niższym poziomie. Gorzej od niejednego bootlegu. Producentem i realizatorem w jednej osobie niestety jest sam Gregory Lynn Hall - i to jest w tym wszystkim najgorsze. Ten wysokich lotów śpiewak, a i zarazem sprawny kompozytor, nareszcie wydał solową płytę, przez którą z racji realizatorskich uchybień trudno przebrnąć. I choć nie należę do audiofilskiego światka, to wypuszczenie czegoś podobnego do sprzedaży, uważam za zbrodnię wobec sztuki. Postarajmy się jednak na chwilę o tym zapomnieć.
Kim jest Gregory Lynn Hall? Przede wszystkim z krwi i kości rockmanem obdarzonym silnym i charakterystycznym głosem. Kimś, kto powinien występować w najlepszych rasowych markach blues/hard rockowych, a którego kariera od zawsze włóczyła się po peryferiach show businessu. Przez długie lata występował w przeróżnych niszowych zespołach, by wreszcie pod koniec XX wieku związać się z gitarzystą Michaelem Turnerem i kapitalnym instrumentalistą klawiszowym Rogerem Scottem Craigiem. Tak tak, tym Craigiem, który będąc od zawsze fanem Beatlesów, grał niegdyś w irlandzkiej formacji The Merseybeats, by w połowie lat siedemdziesiątych osiąść w cudownej i kompletnie niedocenianej Liverpool Express (tej od "You Are My Love").
Utworzona przez tych dżentelmenów grupa 101 South, nagrała dotąd 3 albumy, z których absolutnie genialne pierwsze dwa, należą do ścisłej czołówki melodyjnego hard rocka, podbarwionego bluesem i southern rockiem. Z kolei, na trzeci "No U-Turn", Gregory Lynn Hall pozyskał kilku niezłych gości, m.in. Chrisa Thompsona - z grupy Manfred Mann's Earth Band, dawnego kolegę z Liverpool Express - wokalistę Billy'ego Kinsleya, a także gitarzystę Billy'ego Lieseganga - dobrego kompana wspomnianego już powyżej Rogera Scotta Craiga, a przede wszystkim wybornego muzyka, nie tylko ze wspomnianych już Merseybeats czy Liverpool Express, ale i melodic rockowych Fortune i następujących po nich Harlan Cage. Dużo by tu pisać, lecz chyba najbardziej interesuje nas jednak nowe dzieło naszego bohatera. A otrzymujemy na nim 11 utworów, które gdyby podpisać nazwą 101 South, to zapewne nikt nie zauważyłby różnicy. Mało tego, albumowi "Heaven To Earth" bliżej do twórczości wspomnianej grupy, niż z lekka przekombinowanemu albumowi "No U-Turn".
Najokazalej prezentują się przebojowe "Stars In The Night" czy tytułowy "Heaven To Earth" (z gościnnym udziałem gitarzysty Craiga Goldiego - szacownej postaci od wczesnego Dio, niedocenianej u nas grupy Giuffria, czy też niedawnego wcielania Budgie), a także pełne dramaturgii ballady "Love Can", "Fly On" oraz wieńcząca całość bluesowa pieśń "Cryin' ".
Warto nadmienić, iż w całkiem zgrabnie podrasowanym rockerze "Cry No More", jako gitarowy gość, pojawił się sam Billy Liesegang.
Po dłuższym obcowaniu "Heaven And Earth" sporo zyskuje, choć wczesnych dokonań 101 South w żaden sposób nie przebije. Nie znajdziemy na nim drugich "Nowhere To Run", "Your Razor Is Sharp", "Dark Cloud On The Horizon" czy "Boat Out On The Water".
Być może, gdyby te same utwory zarejestrować w profesjonalnych warunkach i z udziałem rasowego producenta, to.....




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00

(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP