poniedziałek, 30 czerwca 2014

umieć słuchać

Już lipiec. Na dobre rozpoczęły się kanikuły. Ale kto tu myśli o ciepłych morskich kąpielach czy leśnych spacerach, skoro pogoda zdecydowanie się leni, a Mundial nie pozwala poderwać tyłka z fotela. Czy jak w moim przypadku - z dywanu. Bo ja foteli, kanap czy taboretów, nie uznaję. W tej dziedzinie preferuję japońszczyznę, czyli cały dzień na dywanie, a kanapa co najwyżej, to może jedynie imitować stolik. Na kanapie jadam, piszę, opieram się...., a sypiam na ziemi - twardej i płaskiej. Dlatego nie marudzę, że w krzyżu strzyka, że szyja zdrętwiała, i tak dalej, i tak dalej... Wszystkim tak polecam. Serio. Inni nazwą Was drodzy Państwo dziwakami, ale to Wy będziecie zdrowi, a oni niech dogorywają pod sztandarem zdrowej żywności. Stawiam, że te "szczypiory", pochłaniające wszelakiej maści otręby, cieciorki i tym podobne ochydztwa, zakończą swój żywot na talerzu Eddiego (vide móżdżek na "Piece Of Mind")
Francuzi lepsi od Nigeryjczyków. Niemcy górą także, choć Algierczyków piekielnie żałuję.  Rozmawiałem dzisiaj z pewnym Francuzem. Po naszemu. Facet polskim posługiwał się wręcz genialnie. Jak stwierdził, czeski u niego, to także bułka z masłem. Gość w moim wieku. Kibic Nantes i rzecz jasna swojej reprezentacji. Obiecałem mu trzymać kciuki za trójkolorową jedenastką, no i się sprawdziło. Ale o piłce pogadaliśmy ledwie kilka minut, o muzyce też niewiele (trochę o Beatlesach i Bowiem - których okazał się fanem), lecz głównym tematem był mój ulubieniec Louis De Funes. Dowiedziałem się kilku ciekawostek, ale najbardziej zasmucił fakt, iż Francuzi obecnie nie śmieją się już z jego filmów. U nich "insza" kultura i do rupieci nie wracają. Szkoda, bo ja kocham tego faceta. Za to przede wszystkim, że w całym moim życiu najlepiej mnie rozśmieszał. Spośród wszystkich rozśmieszających. Bardziej od Monty Pythona, Benny'ego Hilla, Jasia Fasoli, Pierra Richarda, Chevy'ego Chase'a, Flipa i Flapa, Krzysztofa Kowalewskiego, Wojciecha Pokory, Zenona Laskowika, Norka i Krawczyka, Charliego Chaplina, Wiesława Gołasa, Edwarda Dziewońskiego i jeszcze kilku innych..... Zapytałem jak tego dokonał, że nie gubi się w tej naszej gmatwaninie językowej, odparł iż posiada dar słuchania i zapamiętywania. Właśnie - dar słuchania. Jaka to ważna cecha - umieć słuchać - i wcale nie mam na myśli muzyki. Gdyby ludzie potrafili słuchać, to i rozmawiać byłoby łatwiej. Rozmawiać i rozumieć się wzajemnie. Być może wiele odmiennych światopoglądów nie zgrzytałoby na swój widok. Bo ludzie potrafiący słuchać, są mądrzejsi. A jeszcze dodatkowo nie grzeszą poczuciem humoru.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP







"NAWIEDZONE STUDIO" + "BLUES RANUS" (zastępstwo) - audycja z 29 czerwca 2014 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"BLUES RANUS" - zastępstwo za Krzysztofa Ranusa  
29 czerwca 2014

godz. 21.00 - 22.00  

RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

realizacja: Agnieszka Krzyżaniak
prowadzenie: Andrzej Masłowski




RORY GALLAGHER 
"Irish Tour" - (1974) -
- Tattoo'd Lady 

THE ALLMAN BROTHERS BAND
"Beginnings" - (1973) - dwa pierwsze LP /1969-70/ na jednym CD - w całości
- Black Hearted Woman - {oryginalnie na LP "The Allman Brothers Band" - 1969

CREAM 
"Those Were The Days" - (1997) - 4-płytowy BOX
- Anyone For Tennis - {oryginalnie na singlu, maj 1968}
- Sunshine Of Your Love - {studio CBS, Los Angeles, maj 1968}

ROY BUCHANAN 
"Sweet Dreams" - The Anthology - (1992) -
- Black Autumn - {z niewydanego LP "The Prophet", 1971}
- Wayfaring Pilgrim - {oryginalnie na LP "Rescue Me / In The Beginning", 1974}

ERIC CLAPTON 
"Old Sock" - (2013) -
- Still Got The Blues

SPIRIT OF JOHN MORGAN
"Spirit Of John Morgan" - (1969) -
- I Want You

SPOOKY TOOTH
"It's All About" - (1968) -
- Society's Child

KENNY WAYNE SHEPHERD
"Goin' Home" - (2014) -
- The House Is Rockin'
 

=============================
=============================



"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 29 czerwca 2014 r. 


godz. 22.00 - 2.00 
 
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl


realizacja: Krzysztof Piechota      
prowadzenie: Andrzej Masłowski




BROTHER FIRETRIBE
"Diamond In The Firepit" - (2014) -
- For Better Or For Worse

IRON MAIDEN 
"Seventh Son Of A Seventh Son" - (1988) -
- Seventh Son Of A Seventh Son
- The Evil That Men Do

UFO
"Phenomenon" - (1974) -
- Doctor Doctor

KROKUS
"Long Stick Goes Boom" - Live From Da House Of Rust - (2014) -
- Screaming In The Night

NAZARETH
"Rock'n'Roll Telephone" - (2014) -
- Rock'n'Roll Telephone

URIAH HEEP
"Outsider" - (2014) -
- Looking At You

D.A.D.
"Disn30land Af30r D30k" - 30 Years 30 Hits - Best Of D-A-D 1984-2014 - (2014) -
- Point Of View - {oryginalnie na LP "No Fuel Left For The Pilgrims" - 1989}

TADEUSZ NALEPA
"To Mój Blues" - (1989 / reedycja 2014} - z cyklu: "kultowe winyle na CD"
- Musisz Walczyć, Musisz Wierzyć
- To Mój Blues
- Hołd
- Dbaj o Miłość

GENESIS
"Duke" - (1980) -
- Alone Tonight

THE CARS
"Heartbeat City" - (1984) -
- Heartbeat City

MOSTLY AUTUMN
"Dressed In Voices" - (2014) -
- Saturday Night
- Not Yours To Take
- Running

CUTTING CREW 
"Broadcast" - (1986) - zagrane z LP
- I've Been In Love Before
- Life In A Dangerous Time
- (I Just) Died In Your Arms

THE ALAN PARSONS PROJECT
"The Turn Of A Friendly Card" - (1980) -
- The Turn Of A Friendly Card
a) The Turn Of A Friendly Card (Part One) - śpiew CHRIS RAINBOW
b) Snake Eyes - śpiew CHRIS RAINBOW
c) The Ace Of Swords - instrumentalny
d) Nothing Left To Lose - śpiew ERIC WOOLFSON
e) The Turn Of A Friendly Card (Part Two) - śpiew CHRIS RAINBOW

ECHO AND THE BUNNYMEN
"Meteorites" - (2014) -
- Meteorites

TEARS FOR FEARS
"The Hurting" - (1983) -
- Change (extended version) - bonus track

ROD STEWART
"Foot Loose & Fancy Free" - (1977) -
- You Keep Me Hangin' On
- (If Loving You Is Wrong) I Don't Want To Be Right
- You Got A Nerve

MARILLION
"He Knows You Know" - (1983) - MAXI CD
- He Knows You Know (edited 12" version)

MARILLION
"Made Again" - (1996) -
- King - {Rotterdam, 29.09.1995}






Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP




sobota, 28 czerwca 2014

idę na imieniny do Piotrka

Idę dzisiaj do kolegi na imieniny. Kupiłem mu "Seventh Son Of A Seventh Son" - moją ukochaną Maidenów. Podobno w prezentach trzeba dawać cząstkę siebie. Tak właśnie pomyślałem. Poza tym, kolega ma tylko wypalonego na cede-erze składaka "Edward The Great" - zresztą ode mnie - tak więc wreszcie będzie mieć porządnego oryginała - i to jakiego !!! Myślę, że się ucieszy. A Państwo jak myślicie?
Zabieram do kolegi laptopa, by podglądać mecze, bo jak powszechnie wiadomo na takich imprezach gada się o niczym , więc zamiast słuchać babskich pierdół - o ciuchowych zakupach, kwiatkach, i tym podobnych..., będę udawać jak najbardziej tematem zainteresowanego (potrafię!), a myślami ucieknę do Brazylii. Tym bardziej, że gdy zapytałem o możliwość obejrzenia meczu, kolega odrzekł: "maseł, no nie wiem, żonka może nie chcieć, byśmy oglądali mecz". Nigdy kobiet nie zrozumiem - one mnie też zresztą wcale nie usiłują.... Lubię gospodarza - i to bardzo!, tak więc chętnie się z nim napiję i porządnie najem. A co!
Dla Słuchaczy nawiedzonego studia też mam trochę muzycznych upominków. Do posłuchania - rzecz jasna.
Jutro będę już od 21-szej. Poprowadzę w zastępstwie "Blues Ranus". Nic na tym nie stracę, bo i tak w tym czasie akurat nie będzie meczu.
Mam trochę niespodzianek,  więc jeśli kogoś nie interesuje piłka, to zapraszam do "nawiedzonego", bo będzie kapitalna muzyka.
Do usłyszenia!


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP 





piątek, 27 czerwca 2014

D-A-D - "Disn30land Af30r D30k" - 30 Years 30 Hits - Best Of D-A-D 1984-2014 - (2014) -

D-A-D 
"Disn30land Af30r D30k" - 30 Years 30 Hits - Best Of D-A-D 1984-2014
(AFM RECORDS)
***1/2

Niewiarygodne, Duńczykom z D.A.D. stuknęła trzydziestka.
Ten bardzo fajny rock'n'rollowo-podmetalizowany zespół, nigdy u nas nie był jakoś szczególnie znany. Myślę sobie, że znalazłbym jednak chyba w gronie wielu znajomych, przynajmniej kilka osób dobrze pamiętających pierwsze wspaniałe płyty - ze szczególnym wskazaniem na "No Fuel Left For The Pilgrims" - równo sprzed ćwierć wieku.
Zdumiewającym wydaje się fakt nieprzerwanej popularności zespołu we własnym kraju. Tam ich płyty wciąż dobrze się sprzedają, a i pojawiają się nawet na listach przebojów. Choć to taka przecież niemodna muzyka.
Ten oto właśnie wydany 2-płytowy zestaw, powiedzmy że "przebojów", to D.A.D. w 30-utworowej pigułce. Trzydzieści utworów na trzydziestolecie działalności, pomimo iż najstarszą kompozycją w tym zbiorze jest "Marlboro Man" - z rzadkiej EP-ki "Standin' On The Never Never" - wydanej przecież w 1986 roku, a więc notabene w tym samym czasie co debiutancki album "Call Of The Wild".
Osobiście uważam, że ten wczesny okres grupa miała zdecydowanie najlepszy. Myślę tu o latach 1986-1991, czyli do płyty "Riskin' It All". I to znajdziemy właśnie na pierwszej płycie kompaktowej, która zawiera nie 16 jako podano kompozycji, a 15. Tu należy zaznaczyć, iż wkradł się w całość mały błąd, albowiem obie płytki zawierają po 15 nagrań, a nie jak głosi rozpiska na rewersie opakowania, że 16 na 14. Na szczęście wszystkie utwory są, i co ważne, zostały poukładane chronologicznie. Pierwszą płytkę zamyka zatem nagranie "Reconstrucdead" - już z tego nowszego i nieco mniej chwytliwego okresu, jakim był rok 1995, gdzie grupa chciała się przypodobać młodszemu pokoleniu, nastroiwszy drapieżnie gitary i dokładając autentycznie ohydną elektronikę.  Bo to co D.A.D. zawsze miało najlepsze , to witalne i chwytliwe refreny, czadowy przekaz i bardzo fajny śpiew Jespera Binzera. Proszę posłuchać "Call Of The Wild", "It's After Dark", "Black Crickets", "Girl Nation", "Grow Or Pay" - świetne numery, a już takie jak: "Sleeping My Day Away", "Jihad", "Point Of View" czy "Laugh And A 1/2" - wręcz rewelacyjne!
I choć po roku 1991 grupa nieco obniżyła loty, to czasem prezentowała jeszcze wysoki poziom wykonawczy, tak więc na drugim CD - zawierającym nagrania od 1995 roku do współczesności (a konkretnie do 2011 roku) - także znajdziemy kilka niezłych smakołyków. Dla przykładu:  "Hate To Say I Told You So" oraz "Nineteenhundredandyesterday" - efektowne ballady utrzymane w klimacie współczesnego i zarazem przebojowego Aerosmith (zresztą, Jasper śpiewa tutaj niczym Steven Tyler).
D.A.D. jednak najlepiej czują się w żywiołowym repertuarze, a ten na drugiej płytce dzielnie bronią chociażby "Everything Glows" czy "Evil Twin".
Jest tutaj jeszcze jedna bardzo ładna ballada - "We All Fall Down". Pozostawiona na samym końcu, z tytułem może nie nazbyt optymistycznym, jednak stawiająca artystyczną barwną kropkę nad "i". To chyba najładniejsza piosenka z wszystkich tych "najnowszych".
Muzyka grupy z założenia miała nieść pozytywny przekaz i przyćmiewać rewolucyjne, pesymistyczne i frustrujące zarazem przekazy punk rockowców, pomimo iż sama w sobie zawierała także częstokroć punkową prostotę (m.in: "Riding With Sue" czy "Isn't That Wild"). Zapewne gdybym był entuzjastą punkowego grania, to tego ostatniego zdania bym z siebie nie wydusił, pomimo iż to przecież sama szczera prawda.
Album nosi zgrabnie skonstruowany tytuł - zapisany jako "Disn30land Af30r D30k" - czyli "Disneyland After Dark". Grupa de facto tak się niegdyś nazywała, dopóki koncern The Walt Disney Company nie postraszył muzyków sądowym pozwem.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP







czwartek, 26 czerwca 2014

kalendarz IRON MAIDEN na 2014 rok - część 1

Przedstawiam Państwu obiecany dzisiaj oficjalny kalendarz IRON MAIDEN na rok 2014.
W związku z przedwczorajszym koncertem grupy na INEA Stadionie, nabrał on teraz jeszcze większej mocy.
Jako, że pomału kończy nam się czerwiec, w pierwszej kolejności polecam miesiące zaległe, czyli okres I-VI.

strona główna
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec






Ten upominek nadleciał pod koniec grudnia ub.r., a nadawcą był Andrzej z Zielonej Wyspy, czym sprawił mi bardzo wiele radości, którą to właśnie dzielę się z Państwem. Pomimo, iż dopiero po pół roku. Ale lepiej późno ....

cdn ....


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP




dzięki pozytywnym Maiden'owskim zazdrośnikom !

Dzięki za słówka uznania pozytywnym zazdrośnikom. Sprawa dotyczy wczorajszej wystawki Iron Maiden. A to jeszcze nie wszystko, muszę dorzucić przy okazji kilka winyli, których zabrakło na fotkach, jak choćby: "The Number Of The Beast" czy "Powerslave", a także kilka "siódemek" (czyli 7" singli). 
Najpierw muszę znaleźć czas (być może dzisiaj wieczorem?) na genialny kalendarz, jaki przed Gwiazdką dostałem z Irlandii. Mamy już końcówkę czerwca, tak więc choćby gwoli zaległości za ostatnie pół roku obiecuję przynajmniej sześć fotek. Mam jeszcze dwa kadry z fajnym t-shirt'em pewnego młodego człowieka, który wraz z grupą fanów Żelaznej Dziewicy, zamówili na własny użytek naprawdę kapitalny wzór. Także niebawem ...
Tworzy się niemal fan klubowy klimat, więc jeśli macie Państwo jakieś pomysły, propozycje co do Maidens, to.....
U mnie właśnie leci "Can I Play With Madness". A co!
Up the Irons !!!




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP 



środa, 25 czerwca 2014

dzień po koncercie IRON MAIDEN teraz grają u mnie

Już tak mam, że niemal po każdym fajnym koncercie rozpoczynam słuchanie płyt danego delikwenta. Nigdy nie przed, a po koncercie.
Dokonałem przeglądu Iron Maiden na swych półkach. Teraz sobie siedzę i słucham. Oczywiście pomiędzy meczami. Wybieram cacka z poniższych zdjęć.






Mam jeszcze kilka rzeczy, ale na dziś niech nam to wystarczy :-)



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP







gdzie są metale z tamtych lat



"Coś się w narodzie dzieje, niedobrego., nie ma za grosz poczucia humoru - ludowego....." - śpiewał niegdyś w Opolu Bohdan Smoleń. A ja powinienem skomponować pieśń "gdzie się podziali metale z dawnych lat".
Bardzo dużo wolnych miejsc. Nawet obniżone ceny biletów nie zdołały wczoraj zapełnić Inea Stadionu. Niepotrzebnie z Peterem drżeliśmy o bilety już w marcu. Te można było kupić jeszcze przed samym koncertem, w dodatku taniej. Nie pojmuję, Metallica nagra cokolwiek i stadiony pękają w szwach, a Maideni przyjeżdżają do nas z najlepszym repertuarem - i to nie wystarcza.
Z ciekawości na ułomnym jakościowo jutjebusie podejrzałem jak było w Katowicach na Manowar. Na pierwszym koncercie w naszym kraju. Pustki na koronie, że strach, a i na parkiecie też nie do końca wypełnione. Choć z drugiej strony, dla przykładu taka Łódź, akurat spisała się na medal, bowiem tam na Black Sabbath i Aerosmith hale pękały w szwach.
Zabrałem ze sobą do roboty kilka żelaznych "niecnotliwych" kompaktów i wspominam wczorajszy piękny wieczór. Nawet szef popatrzył litościwie i słowa nie użył. Pomyślał zapewne - stary baran i podnieca się jakimiś wyjcami, zamiast pojechać do Praktikera po nową wiertarkę, śrubki i gwoździe. Bo przecież każdy normalny brytan facet, powinien kochać flanelę, spodnie ogrodniczki i usmarowane na czarno łapska. Czarne - nie znaczy wcale afro-amerykańskie.
Choć panie dzieju, zmienia się wszystko dookoła. Obraz harującego w pocie czoła hydraulika, eksportowego wynalazku, kończy się bezpowrotnie. Teraz nastała era nicnierobienia. Wyrosło nam pokolenie pizdusiów w garniturkach, którzy pierdzą w stołki za piątkę z trzema zerami na miesiąc. Powstały firmy, firemki - od planowania, zarządzania, nikomu niepotrzebnych szkoleń, różnego rodzaju biura pośrednictwa, itp .... Każdy jest architektem, znawcą, dyrektorem nierobem za parę patyków miesięcznie. Bo wyrosło nam pokolenie oferm, które daje się na wszystko naciągać i płacić innym za swoje upośledzenia. Za poprawę dysleksji, za naukę jazdy rowerem, pływania, latania, wspinania się, i tak dalej, i tak dalej....
Jak takie ofermy mają później słuchać metalu? , jak oni na co dzień słuchają swoich rozwrzeszczanych żon, a z muzyki kumają jedynie wieczorki taneczne na wakacyjnych potańcówkach, chlejąc przy tym sfermentowane winogrona za piętnaście sześćdziesiąt. Bo było kwasidło w jakiejś promocji. Śmiech mnie ogarnia, gdy widzę tych słabiaków, którym głowa się kiwa po dwóch piwskach. Ja nie chodzę na siłownie, fitnessy czy nauki tańca, co nie przeszkadza mi przechylić całą butelczynę złocistej 40-to procentówki - i o własnych siłach wrócić do domu, nie zaczepiwszy nikogo po drodze. A tu bracie pójdziesz wieczorem na Stare Miasto, to dostaniesz po gębie od prymitywów, którzy przechylili trzy półlitrowe cuchnące piwska i rżną ważniaków. Zresztą akurat takie prymitywy słuchają tylko rapu lub techno, ponieważ ich mózgi już dawno wyżarła ta gówniana sieczka. "Metale" należą akurat do grupy najbardziej wrażliwych odbiorców sztuki - o czym powszechnie się milczy, uznając "długokłaków" za wyrzutków społeczeństwa. No, ale wiadomo, że tak myślą tylko prowincjonalne umysły.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP









wtorek, 24 czerwca 2014

IRON MAIDEN - Poznań, INEA Stadion, 24.06.2014

Plan koncertu:
18.20 - GHOST
19.30 - SLAYER
21.00 - IRON MAIDEN

To, że Iron Maiden są najlepszymi metalowcami, przekonuję systematycznie Słuchaczy Nawiedzonego Studia od 20 lat mojego radiowania. Zupełnie niepotrzebnie, jestem bowiem przekonany, iż oni sami wiedzą o tym najlepiej.
To była trzecia wizyta Maidenów w moim mieście. Pierwsze dwie nastąpiły odpowiednio w 1984 oraz 1986 roku. Podczas tras promujących albumy "Powerslave" oraz "Somewhere in Time" (słynna trasa "Somewhere in Tour"). Nie byłem na tamtych koncertach. Po raz pierwszy zobaczyłem Maidens dopiero w 2000 roku, za to podczas kapitalnej trasy "Brave New World", kiedy to grupa zawiązała się jako sekstet (z trzema gitarzystami w składzie). Było to na warszawskim Torwarze. Niewiele już pamiętam z tamtego wieczoru, ponieważ w moim wieku upływający czas mocno zamazuje stare obrazy.
Cieszę się, że z tak fajną trasą, jak "Maiden England" przyjechali teraz do nas. Z promującą moją ukochaną płytę "Seventh Son Of A Seventh Son". I z wieloma tylko z lekka starszymi od niej przebojami. Tak, bo na dzisiejszym koncercie, były tylko same przeboje. Same wielkie lub jeszcze większe. I poza jednym wyjątkiem ("Fear Of The Dark") żaden nie przekraczał granicy 1988 roku.
Stadionu nie udało się całkowicie wypełnić, choć ludzi na szczęście przyszło sporo. W bardzo złym miejscu postawiono rusztowanie z realizatorką (w pierwszej części boiskowej płyty). Szkoda, że organizatorzy nie wzięli przykładu z kilku innych stadionowych koncertów, bowiem jeśli ktoś nie wykupił biletu w strefie "golden circle", to mógł tylko pomarzyć o komfortowym oglądaniu sceny ze środka placu. I to na in minus. Był jeszcze jeden in minus, nawet poważniejszy - nagłośnienie. Z początku tak fatalne, że aż niewiarygodne. Za coś takiego - kryminał ! W miarę upływu koncertu zacząłem sobie jednak radzić z dźwiękową selektywnością, ale do samego końca miałem poczucie czegoś w tym zakresie sknoconego. Mój kolega Peter nawet często zatykał uszy. Później mi zdradził, że bał się ogłuchnąć. Świetnie go rozumiałem. Po koncercie spotkaliśmy jeszcze pewnego znajomego, który również na to zwrócił uwagę.
W swoim życiu byłem na wielu stadionowych koncertach (m.in. Roger Waters, Aerosmith, Genesis, The Police, Elton John, Bon Jovi....) , jednak ten dzisiejszy pod kątem jakości dźwięku był zdecydowanie najgorszym. Ale nie to przecież było najważniejsze. Zobaczyć tę siódemkę (Iron Maiden + Eddiego) razem na scenie, to dopiero było coś. Człowiek w pewnym momencie zapominał , że wszystko rzęzi, tylko wpadał w niekontrolowany trans - w rytm ukochanej muzyki. Jakże miło było poskakać, pośpiewać, powydzierać się,...., i zobaczyć, że inni czynią to samo. Nikt mi tego nie odbierze.
Rozpoczęli od niesłychanego intro - od "Doctor Doctor", w oryginalnym i pełnym wykonaniu UFO. Oczywiście z taśmy, za to wspaniałej jakości. Szkoda, że tylko ten utwór zagrał głośno i bardzo czysto. Co ważne, tłum bawił się przy nim tak, jakby prawdziwi muzycy UFO byli na scenie. A później jeszcze krótkie symfoniczne drugie intro i pojawili się Maideni - cała szóstka, bo Eddie dopiero później i niestety na bardzo krótko.
Huknęło "Moonchild", po nim "Can I Play With Madness", no i ziemia się zatrzęsła. Przez chwilę z niepokojem wypatrywałem po wszystkich kierunkach - czy aby metalowa konstrukcja INEA Stadionu da radę unieść ciężar dźwięku i moc muzyki.
Nie wymienię Państwu idealnej kolejności dzisiejszego repertuaru, bo już mi się wszystko wymieszało, ale na pewno było: "Run To The Hills", "Wasted Years", "Aces High", "2 Minutes To Midnight", "Seventh Son Of A Seventh Son", "The Evil That Men Do" czy "The Prisoner". Nie obyło się także bez wczesnych klejnotów, typu: "Sanctuary", "Phantom Of The Opera" czy utworu wizytówki, czyli po prostu "Iron Maiden". Było także uwielbiane przeze mnie, ale nie zawsze doceniane "Revelations", oczywiście nie mogło zabraknąć "The Number Of The Beast" i "The Trooper". Na pewno jeszcze o czymś zapomniałem, no ale prawdziwy fan na koncert wybiera się po to, by poszaleć, a nie z kartką i długopisem.
Fajnym akcentem na koniec, gdy już grupa zeszła ze sceny, a tłum powoli opuszczał stadion, było wypuszczenie z taśmy Monty Pythonowskiego "Always Look On Bright Side Of Life". Ludzie na głos śpiewali i gdzie trza podgwizdywali. Tak na radosne zakończenie, radosnego przecież koncertu.

P.S. Na gościach specjalnych ucha nie zawiesiłem.  Gdy z Peterem dochodziliśmy do stadionu, słyszeliśmy jak solidnie grzał Slayer. Nigdy nie byłem ich fanem, choć złego słowa na nich w życiu nie powiem. Przyznam, iż nie korciło mnie jakoś posłuchanie ich na żywo, czy także wcześniejszych jeszcze (przeciętnych, aczkolwiek ambitnych) Ghost.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP