czwartek, 28 listopada 2013

jesienna melancholia

Dopadła mnie jesienna melancholia. Czasem wystarczy jeden zwodniczy sen, by zbłądzić. W rejony nieznane, a ciekawe. Ale u mnie melancholia wcale nie objawia się smutnymi nutami. Te mogłyby naprawdę zabić. Niemniej dziwnie się czuję, gdy chce się zapomnieć, a serce nie pozwala. Pomimo tylu lat.
Wczoraj na facebooku kilku moich znajomych poinformowało o śmierci pewnej dziennikarki, z jednej z poznańskich rozgłośni. Poczytałem komentarze. Udzieliły mi się. Jakie to życie kruche. Jednego dnia kobieta prowadziła audycję, następnego dnia niespodziewanie trafiła do szpitala, a bodaj kolejnego zmarła.
Nie znałem tej dziennikarki, ponieważ nie mam zwyczaju życia z radioodbiornikiem, ale na zdjęciu twarz pogodna, wrażliwa zarazem. To musiała być ciekawa osoba.
Szkoda tylko, że kiedy nie trzeba się ujawnić z imienia i nazwiska, jak choćby na obrzydliwym onet.pl, zawsze znajdzie się jakieś ścierwo, które z lekkością obraża dziennikarkę. Zapewne tylko dla zasady, bo przesz takowe "coś" na pewno jej nie słuchało. A nawet jeśli, to nie w dobrych intencjach.
Czasem lepiej pozostać anonimowym po kres swych dni, niż zrobić coś dla ludzi. Nie chciałbym, by po śmierci takim plugastwem mnie obrzucano. Wiem, że zrobiłyby to padalce, ale tych głos zawsze jakoś szczególniej słychać.
Przed chwilą zadzwonił do mnie kobiecy głos. Nie wiem czy prawdziwy, czy z jakiegoś automatu, bo mówił niczym jednolity żołnierski przemarsz. Równo, do przodu, z kartki lub z wyrytej na pamięć formułki. Oferta z Orange, czy nazywam się .... ? Itd... I do przodu. Już chciałem zadać kilka pytań, ale nie byłem w stanie dojść do głosu. Odłożyłem zatem w milczeniu grzecznie słuchawkę na widełki. Nie zastanawiając się czy automat nadal miele jęzorem czy już nastąpił jego kres.
Mój najbliższy kompan bardzo przerażony po wieści o cukrzycy. Rozumiem go. Też przed laty się przestraszyłem. Nawet odstawiłem chipsy, czekoladę i pepsi na bok. A kiedy kilku znajomych powiedziało mi, że schudłem, przeraziłem się. Nie chciałem wyglądać jak wysuszona szkapa. Większość ludzi tym straszy, po co i ja mam do nich dołączyć. Przestałem się zatem przejmować i pobudziłem receptory szczęścia, dając im to, co nadaje sens życiu. Po co żyć, jeśli nie wolno tego, tamtego, w ogóle niczego co dobre. Niech sprawa się sama ukręci. Co będzie to będzie. Ja już wszystko w życiu osiągnąłem. Zresztą Drodzy Państwo, życie jest tylko piękne w czasach młodości i niewinności. Później to już tylko rutyna i wegetacja. A ta dopadła mnie już jakiś czas temu. I wcale nie tylko za sprawą jesieni.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"



wtorek, 26 listopada 2013

CANDY DULFER - 26 listopada 2013, Poznań, Sala Ziemi, Głogowska 14

CANDY DULFER
26.11.2013
Poznań, Sala Ziemi
godz.19.00
Organizator: Makroconcert Polska Sp. z o.o.

Znakomity koncert. Czegoś takiego właśnie potrzebowałem. Szczególnie dzisiaj.
Seksowna Candy, jej posłuszny saksofon, plus muzyczne a go go, no i czegoż więcej trzeba?
Nie mam ani jednej jej płyty. Co tam płyty, choćby nawet jakiegoś jednego nagrania, a w Sali Ziemi bawiłem się jakbym znał wszystko na pamięć.
Candy gra fantastycznie. A jej nogi są więcej warte od tej całej kosztownej sali konferencyjno-koncertowej. Mimo tego, że artystka bombowa, to i tak występuje dodatkowo z dobrze dobraną sekcją. O każdym towarzyszącym jej muzyku, należałoby wznosić pieśni pochwalne ku niebiosom. Gitarzysta choćby tylko w takim "Lily Was Here", gdy rozegrał się na dobrych kilka minut, to mógł zawstydzić wielu nudziarzy z tych dzisiejszych regresywnych biesiad. Z kolei basista, poruszał się w obrębie czterech strun z równą swobodą co Cristiano Ronaldo w królewskiej dyscyplinie sportu. A perkusista, dał naprawdę niezłego czadu, i to w samej końcówce, kiedy to poprowadził całkiem sporych rozmiarów dialog z samą Candy i jej złocistym instrumentem.
Muszę ze wstydem przyznać, że nawet nie wkurzał mnie rap. A było go trochę. Okazuje się, że do rozrywkowej estetyki połączenia jazzu, popu, soulu, takie "śpiewanie" (niestety) pasuje. Mało tego, przy tego typu graniu, przy takiej dynamice i rytmice, nawet jakoś mnie nie wkurzał.
Chyba się zmieniam. Na starość przymykam oczy na rap, staję się fanem jazzu, i co jeszcze? Oj, nie nie nie, nie brnijmy tak daleko. To był tylko jeden niewinny koncert i cholernie miło spędzony 2-godzinny wieczór. Do tego w towarzystwie ludzi uśmiechniętych i tańczących. Sam też się ruszałem. Serio. Choć przez pierwszych 4-5 utworach, wszyscy grzecznie siedzieliśmy jak nam krzesełka nakazywały. Jednak Candy dała sygnał, dość tego, ruszamy dupska, no i się zaczęło...
Nie wymienię Państwu tytułów nagrań, ponieważ nie znam dobrze jej muzyki. Ale coś tam jednak znam, więc na pewno było wspomniane już "Lily Was Here" - zresztą w porywającej wielominutowej wersji, a także zaśpiewane przez jednego z dwóch czarnych wokalistów "Billie Jean" - z rep. Michaela Jacksona, a i również "Crazy" i "Hey Now", no i numer tytułowy z jej bodaj drugiego longa "Sax a Go Go".

Przy okazji zapoznałem się z bardzo przyjemnym wnętrzem "Sali Ziemi", i co najważniejsze - znakomitym nagłośnieniem !!! Czytelnym, o odpowiedniej mocy i dobrym wykopie. Przez co koncert był absolutną przyjemnością. O czym pragnę donieść ze szczególną satysfakcją. Bowiem, tak oto miałem okazję jednego miesiąca być na "koncertowo" spieprzonym występie Collage i wzorcowo zrealizowanym względem Candy Dulfer.


P.S. Za bilet(y) kłaniam się uniżenie pewnemu gołębiemu sercu.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"






poniedziałek, 25 listopada 2013

"NAWIEDZONE STUDIO" + "BLUES RANUS" (zastępstwo) - audycja z 24 listopada 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"BLUES RANUS" - zastępstwo za Krzysztofa Ranusa 24.11.2013godz. 21.00 - 22.00  
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

realizacja Agnieszka Krzyżaniak
prowadzenie Andrzej Masłowski



THE TRIP - "Caronte" - (1971) -
- L'Ultima Ora e Ode A J.Hendrix

WOODY KERN - "The Awful Disclosures Of Maria mONK" - (1969) -
The Blues Keep Falling

T2 - "It'll All Work Out In Boomland" - (1970) -
- J.L.T.

INDIAN SUMMER - "Indian Summer" - (1971) -
- Half Changed Again

MUDDY WATERS - "Electric Mud" - (1968) -
- I Just Want To Make Love To You
- I'm Your Hoochie Coochie Man

VANILLA FUDGE - "Out Through The In Door" - (2007) -
- Immigrant Song

ZZ TOP - "ZZ Top's First Album" - (1971) -
- Brown Sugar

================================================
================================================


"NAWIEDZONE STUDIO"  
program z 24 listopada 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

godz. 22.00 - 2.00

realizacja: Krzysztof Piechota
prowadzenie: Andrzej Masłowski





GARY MOORE - "Run For Cover" - (1985) -
- Military Man
- Out In The Fields
- Empty Rooms

SEVENTH KEY - "I Will Survive" - (2013) -
- What Love's Supposed To Be
- Lay In On The Line

STRYPER - "No More Hell To Pay" - (2013) -
- The One

QUEEN - "Made in Heaven" - (1995) -
- Too Much Love Will Kill You

FUZZBOX - "Big Bang" - (1989) - zagrane z LP
- Pink Sunshine
- Self!

PLACE VENDOME - "Thunder In The Distance" - (2013) -
- Fragile Ground

FM - "Indiscreet" - (1986) - zagrane z LP
- That Girl
- Love Lies Dying
- I Belong To The Night

AEROSMITH - "Night In The Ruts" - (1979) -
- Remember (Walking In The Sand) 
- Mia

JEFF PARIS - "Race To Paradise" - (1986) - zagrane z LP
- I'm Better
- My Girl

JEAN BEAUVOIR - "Drums Along The Mohawk" - (1986) - zagrane z LP
- Feel The Heat
- Same Song Plays On And On
- This Is Our House

LEBOWSKI feat. MARKUS STOCKHAUSEN - "Goodbye My Joy" - (2013) - singiel CD
- Goodbye My Joy - {gościnnie na skrzydłówce Markus Stockhausen}

CRYSTAL PALACE - "The System Of Events" - (2013) -
- Green Way

AIRBAG - "The Greatest Show On Earth" - (2013) -
- Silence Grows

THE GREATEST SHOW ON EARTH - "Horizons" - (1970) -
- Sunflower Morning
- Angelina
- Day Of The Lady
- Real Cool World

NIGHTWING - "Something In The Air" - (1980) - zagrane z LP
- Something In The Air
- You Keep Me Hanging On / Fantasia reprise

GRAIL - "Grail" - (1970) -
- Bleek Wind High

THE HOUSEMARTINS - "The People Who Grinned Themselves To Death" - (1987) - zagrane z LP
- The Light Isc Always Green
- Bow Down
- Build

GOLDEN EARRING - "Golden Earring" - (1970) -
- See See

JOE COCKER - "Fire It Up Live" - (2013) -
- When The Night Comes







Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"




sobota, 23 listopada 2013

w niedzielę będę już od godziny 21-szej !

Pragnę się Państwu przypomnieć, iż w najbliższą niedzielę zasiądę przy mikrofonie z najlepszą muzyką w eterze, już od 21-szej. Zastępować będę Krzysztofa Ranusa w jego "Blues Ranus"-ie.
Tym razem nie będzie to typowy blues. Posłuchamy starego rocka z naleciałościami bluesa. Więcej nie zdradzę, by nie odbierać nikomu przyjemności samej w sobie aurze tajemniczości.
"Nawiedzone Studio" wciąż układam, ale będzie jak zwykle bardzo dobre lub jeszcze lepsze.
Przeczytałem, że stacja Eska Rock pozostanie tylko z siedzibą w Warszawie. Poznański oddział przestanie istnieć jako Eska Rock, a wchłonie go jakieś "Vox coś tam ef-em", które dotąd ponoć było znane z grania "roczka", a teraz z najnowszych badań wyszło zapotrzebowanie na muzyczkę disco, więc będą grać wesolutko. Wcale się nie zdziwię, jak owa firma zbierze didżejów z byłej "rockowej" stacyjki i przekwalifikuje tychże, na umiejętności posługiwania się dwoma gramofonami z przyspawanymi do uszu słuchawkami. Ludzie wszystko kupią, więc także szybko zapomną, że ich niedawni idole, lansujący w kółeczko te wszystkie Pearl Jamy, Red Hoty czy Placebo, staną się nagle specami od tanecznych parkietów. Biznesik będzie się kręcić dalej. Co tam przekonania, miłość do muzyki, ideały,.... , najważniejsze, by się kręciło i kapuściło.
Eska Rock zaoszczędziła także w Warszawie, nie przedłużając kontraktu z Kubą Wojewódzkim, który od stycznia będzie już wolnym strzelcem. W sieci rozgorzała błyskawicznie kolejna nienawistna dyskusja na temat postaci dziennikarza. Tuziny niedowartościowanych i zazdrosnych typów od razu rzuciło w niego wiadrami pomyj. U nas bycie innym nie jest mile widziane. Niestety. A zazdrość z powodu, że komuś się udało, jest naszą poniekąd cechą narodową.
Chyba rzeczywiście jestem inny, bo z tych wszystkich picusiów i szansonistów , to Kuba Wojewódzki wydaje mi się jedynym wartym szołmeńskiego kontraktu.
W kraju zapanował chaos i wojna na nierozliczonych w podatkach. Po ministrze transportu Sławomirze Nowaku, na czoło peletonu wysunęła się postać Adama Hofmana. Pupilka i prawej ręki samego niezniszczalnego prezesa. A to jeszcze nie wszystko, niebawem żółty dowód podobno odbierze Antoni z Macierewiczowa, natomiast Joachim z Brudziennic otworzy oczyszczający akwen ciepłych źródeł na wysokości rogatek Torunia. Także, czeka nas jeszcze wiele emocji.
Tymczasem polecam się Państwa pamięci i do niedzielnego usłyszenia !!! - od 21-szej na 98,6 FM


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"


czwartek, 21 listopada 2013

morału nie będzie

Dzisiaj umówić się z kimś w centrum miasta, nie jest już tak prosto jak dawniej. Trzeba dokładnie znać nazwy ulic i numery kamienic. Skończyły się dawne hasła, że może przy tym kinie, albo na wysokości tego czy tamtego sklepu, bądź kawiarni. Teraz wszystkie powyższe atrakcje zakotwiczyły w galeriach, a na ulicach tylko banki lub podobne agencje nieróbstwa - w czymś tam pośredniczące. Czyli, białe koszule, krawaty i ręce nieskażone pracą.
Właśnie chciałem się w pewnym miejscu z kimś tam spotkać, i nie było się jak dogadać. Bo, albo on , albo ja, nie wiedzieliśmy , że tu już jest od dawna "to", zamiast "tamtego", itp ...
Ot, zwariować idzie. Wystarczy przez kilka miesięcy odpuścić szwendanie po mieście, by później już w ogóle nigdzie nie trafić.
Kiedyś podziwiałem taksówkarzy. Zdać egzamin z topografii , to było coś. Bez internetu, bez gps-ów, i innych tam ... U danego kierowcy zamawiało się najbardziej zapyziałą dziurę, a ten bez zbędnego dopytywania się, trafiał w cel.  I to za pierwszym razem. Dzisiaj każdy dryndziarz posiada na przedniej szybie zainstalowany nawigator, a i tak jeszcze co rusz dopytuje jeden z drugim, jak tam dojechać: "... to teraz w lewo?, jeszcze nie, a to może tu za chwilę?..." , itd...
Robię sobie czasem test na starszych i młodszych kierowcach. Wystarczy, że rzucę zapytanie o ulicę Kowalską lub Św. Stanisława, no i te młodziaki żółtodzioby robią minę, niczym koń dupę do bata. Stara szkoła jest z reguły niezawodna. Ci od razu wszystko wiedzą, a do tego jeszcze chętnie wdają się w pełne dyskusje. Przy okazji człowiek się dowie czegoś ciekawego o miejscu go interesującym. Zawsze lubiłem takich dryndziarzy, ale tych coraz mniej. Choć znam dwóch-trzech takich gadułów, ale to już naprawdę gatunek wymierający. Współczesny dryndziarz słucha radia Złote Przeboje, w jego Daewoo Lanosie śmierdzi ćmikami, a jeszcze taki całą drogę wnerwiony, odzywając się mniej więcej tak na dwieście metrów przed metą, by ujść za sympatycznego i wysępić dziesięć procent napiwku. Ponoć zawsze należnego. Ooooo - takiego wała!
Kiedyś w pewnej chińskiej restauracji kelner strzeżył zęby o napiwek, a mnie od początku wkurzał, bowiem widziałem jak pięć metrów od naszego stolika wiercił się wkurzony na cały świat, by raptem wokół mojej paczki znajomych tryskać "spontaniczną" sympatią. Nie zapomnę miny barmanki, która podsłyszała, gdy moim znajomkom zasugerowałem, by nie wyrzucać forsy w błoto. Pewnie owa barmaneczka miała z tego niezłą działkę, gdyż mina, jaką zawiesiła na wysokości mych oczu, jawnie wskazywała, że gdyby mogła, to najchętniej ujrzałaby me cielsko wiszące na dowolnym rzeźnickim haku. Na napiwek trzeba sobie umieć zapracować, o czym mało ludzi wie, płacąc go niczym przymusowy podatek.
Mój przyjaciel, będący właścicielem firmy wykonującej szyldy i napisy reklamowe, systematycznie namawiał mnie kiedyś do chodzenia na dobrą wyżerkę do pewnej restauracyjki naprzeciw jego zakładu. Kończyło się zawsze na rachunkach 100-150 zł, a właściciel owej restauracyjki, kłaniał nam się w pas. Czasem nawet wtrącając swe trzy grosze do naszych dyskusji , będąc niepytanym o zdanie. Bywało tak, że gdy nam się nie chciało ruszyć dupsk na drugą stronę, to ów właściciel przynosił nam jadło pod nos. Za to zawsze skubnął skurczybyk dziesięć, a nieraz i nawet piętnaście procent na górkę. Aż pewnego dnia mój kolega zdębiał, gdy zobaczył, że pod ową restauracyjkę podjechał wóz z gotowymi szyldami i neonami. Ekipa sprawnie zaczęła montować nowiuśkie reklamy, a mój kolega przyjaciel, patrzył niczym szpak w malowane wrota, na przykry dla siebie widok. Jako człek wredny zasugerowałem, by już u bydlaka przestać się stołować. Mój kolega o gołębim sercu, gryzł się z tym, czy jadać tam nadal czy nie, aż w końcu uległ mym namowom. Być może ów właściciel podobnie postąpił jeszcze z innymi ludźmi, bowiem w nieco ponad rok później jego długo funkcjonująca restauracyjka, splajtowała.
Morału nie będzie.



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"




wtorek, 19 listopada 2013

Spotyfajfusy

W niedzielę pogram o godzinę dłużej. Zapraszam już od 21-szej. Pierwsza godzina bluesowa, a później jak zwykle.  Przypomnę się z tym jeszcze Państwu.
Dzisiaj Polska-Irlandia. Jak przeczytałem, sprzedano 28 tysięcy biletów. Do kompletu na stadionie w Poznaniu trochę zabraknie, ale to i tak bardzo dużo. Niech się cieszy PZPN, że po fatalnym meczu ze Słowacją, ludzie masowo nie odnieśli biletów do kas. Większość z tych biletów sprzedano przecież jeszcze przed meczem ze Słowakami. Okazuje się , że prawie nikt nie zakupił biletów po feralnym meczu we Wrocławiu. A te są naprawdę niedrogie, bo już nawet w okolicach 40/50 złotych. Jak na mecz międzypaństwowy, nieźle. Naradzałem się nawet z moim Tatą, ale stanęło, że każdy jednak obejrzy we własnym telewizorze. Cieplutko, kaloryfer rozgrzeje, do tego zimny drink, a w razie kolejnej kompromitującej porażki zawsze się przecież można nachlać. Jak zwykle, aż ciśnie się na usta. Choć jako niepoprawny optymista, wciąż wierzę w naszych. W dobry mecz i w zwycięstwo.
Na facebooku rozgorzała dyskusja na temat spotify. Bo tak jak myślałem, większość młodych ludzi żyje w przekonaniu, że płacąc 20 złotych miesięcznie za słuchanie milionów piosenek, załatwia uczciwie problem piractwa i godziwych gaż względem artystów. Gdy spróbowałem włożyć kij w mrowisko, nazywając rzeczy po imieniu, nieźle mi się oberwało. Cóż, nigdy nie wygramy z plagą okradania artystów. I wcale nie myślę tu o naiwnych biorcach plików ze spotify, a raczej wściekam się na te wszystkie serwisy rżnące artystów na kasie, pod pretekstem niby "uczciwości" jaką to oni ich obdarowują. Szczyt bezczelności
Ale już zostawmy tę sprawę. Nie chce mi się kłócić, sam kijem Warty nie zawrócę, a jeszcze się tylko narażam, bo wczoraj mi nawet pewien młody człowiek (nawet miły, choć rozpoczęliśmy nieprzyjemnie naszą polemikę) zasugerował , że muszę mieć w tym jakiś prywatny interes, skoro tak bardzo mi na tym zależy. Przeraża mnie takie myślenie. On to przynajmniej choć powiedział prosto w oczy, a ilu podobnie myśli, lecz sieją wiatr złych emocji za moimi plecami. Hmmm...
Pomyślcie Państwo, jak kapitalny złodziejski interes rozwinęło to spotify , kosząc potężne pieniądze z całego świata, a artystom odpalając na dropsa i pudełko zapałek. Na szczęście wielu artystów wycofuje swoją twórczość z tego złodziejskiego serwisu. Są też i tacy, którym taka polityka nie przeszkadza, ale ci przynajmniej godzą się na taki stan rzeczy. I wszystko jest ok.
Wiecie co Drodzy Państwo, już nawet pomijając kwestię spotyfajfusów, jutjebusów czy tym podobnych, jest mi po prostu najmocniej żal tego młodego pokolenia, że te nie zbiera płyt tak jak myśmy to robili. Kurcze, przecież to jest takie piękne. Muzyka + okładki, labele, wkładki, opisy, zdjęcia, no i w ogóle ta cała otoczka. Pozbawiono was tego. Powinienem mieć to w nosie i tylko egoistycznie myśleć o sobie, a jednak żałuję, że nie przechodzi to z pokolenia na pokolenie. I tyle. Możecie wylać na mnie wiadro pomyj, a ja zdania w tej kwestii nie zmienię. Zawsze tak myślałem i nadal tak myślę, więc musiałbym zidiocieć, by zacząć wyprzedawać swoje płytowe skarby.
Pomyślcie co tracicie, nie kochając niczego tak naprawdę. Bo , gdy się nie kupuje płyt ulubionych przez siebie artystów, to tak naprawdę trudno tu mówić o pełnym oddaniu się ich sztuce. To samo tyczy każdej innej dziedziny - malarstwa, rzeźby, poezji, kina, ... I nie ma wytłumaczenia. Zabolało? Będziesz się ze mną spierać jeden z drugim? Przesz i tak dobrze wiecie, że mam rację.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"



poniedziałek, 18 listopada 2013

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 17 listopada 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 17 listopada 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl


realizacja: Krzysztof Piechota
prowadzenie: Andrzej Masłowski




THIN LIZZY - "Renegade" - (1981) -
- Angel Of Death
- Renegade

UFO - "Mechanix" - (1982) -
- We Belong To The Night

DEF LEPPARD - "Viva! Hysteria" - (2013) -
- Bringin' On The Heartbreal
- Switch 625

PLACE VENDOME - "Thunder In The Distance" - (2013) -
- It Can't Rain Forever

ROBERT HART - "Robert Hart" - (1992) -
- Angel
- Ridin' On The Wind

QUEEN - "The Game" - (1980) -
- Rock It (Prime Jive)

QUEEN - "Jazz" - (1978) -
- Fun It

ROGER TAYLOR - "Fun On Earth" - (2013) - egzemplarz promo
- Be With You
- Say It's Not True - {na gitarze JEFF BECK}

SEVENTH KEY - "I Will Survive" - (2013) -
- I Will Survive
- I See You There

AMY GRANT - "Heart In Motion" - (1991) -
- You're Not Alone

DAVE EDMUNDS - "Information" - (1983) - zagrane z LP
- Slipping Away
- Don't You Double
- Information
- Feels So Right

JEFF LYNNE - "Long Wave" - (2012) -
- Beyond The Sea

AIRBAG - "The Greatest Show On Earth" - (2013) -
- Call Me Back

SATELLITE - "A Street Between Sunrise And Sunset" - (2003) -
- Fight
- A Street Between Sunrise And Sunset
- Children

BLINDEAD - "Absence" - (2013) -
- e2
- a7bsence

AYREON - "The Theory Of Everything" - (2013) -
z suity "Phase II : Symmetry":
- Potential
- Quantum Chaos
- Dark Medicine
- Alive!
- The Prediction

ZLATNI PRSTI - "Zlatni Prsti" - (1976) -
- Imam Pravo Na To
- Draga

PROCOL HARUM - "In Concert with the Danish National Concert Orchestra & Choir" - (2008) -
- A Whiter Shade Of Pale

THE GREATEST SHOW ON EARTH
Martin Darvill & Friends "The Greatest Show On Earth" - (1998) -
- Circus In The Sky
 






Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

niedziela, 17 listopada 2013

do usłyszenia już o 22-giej ! na (Poznań) 98,6 FM

Dziś przed nami kolejny wieczór z najlepszą muzyką w eterze. Pobawimy się kompaktami i winylami. Starymi i nowymi. Także bardzo starymi i bardzo nowymi. Zapraszam tych, którzy wiedzą co w muzyce najpiękniejsze.
Słuch wrócił do pełni sprawności po ogłuszającym dudnieniu na Collage. Cieszę się bardzo. Po blisko trzech dniach świerszczowania w prawych uchu, wszystko powróciło do normy. Ciekaw jestem czy ten realizujący "u Bazyla" baran ogłuchł, czy może jeszcze resztkami sił kontynuuje swą upadłość.
Nie zagram dzisiaj Collage. Ani nutki. Nie z uwagi na moje obrażalstwo, a z uwagi na bojkot tego nieudanego koncertu. Nieudanego technicznie, ponieważ widziałem, że zespół dał z siebie wszystko. Liczę , że Kolaże przyjadę wkrótce do jakiegoś Konina lub Wrześni, a wówczas sobie spokojnie pojadę - może to zrekompensuje moje rozczarowanie. A tak przy okazji, zazdroszczę stojącym o krok obok mnie, którzy nie ogłuchli. Istnieje prawdopodobieństwo, że stało się to już nieco wcześniej.
Na Aferowych falach popłynie dziś muzyka bajkowa, melancholijna i pobudzająca wszystkie dobre zmysły. Nie zabraknie także melodyjnego i konkretnego łojenia, bo nie byłbym sobą bez prawdziwej szczypty r'n'rollowości. Daj Panie r'n'rolla każdemu smutaskowi, by takowy poczuł sens tego życia.
Do usłyszenia o 22-giej na poznańskich 98,6 FM   !!!! (lub poprzez internet www.afera.com.pl)



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP" 




czwartek, 14 listopada 2013

mój suplement do wtorkowego (12 listopada 2013) COLLAGE w "u Bazyla"

Moje prawe ucho pomału dochodzi do siebie. Wtorkowa kakofonia w "u Bazyla" dała mi popalić. To był najgorzej nagłośniony koncert na jakim byłem od czasu trzeciego występu Budgie w Poznaniu. Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie za suwakami. Do takiej roboty nie można być głuchym. Żeby było jasne, ja bardzo lubię głośno. Nawet bardzo. Są jednak pewne granice, a gdy się je przekroczy jest już tylko jeden wielki ryk. W radio z Krzysztofem prowadząc nawiedzone studio trzęsiemy ścianami i sufitem - byście Państwo mieli świadomość przeżywania całych niedzielnych spektakli.
Z koncertu Collage niewiele wiem. Może niedobrze było stać tak blisko sceny? Zapamiętam to przykre doświadczenie i już takiego błędu nie popełnię. Zerknąłem na facebooka - na stronę Collage. Tam po poznańskim występie wielu zachwyconych i bezkrytycznych. No cóż...., widać byliśmy na różnych koncertach. Był tam jednak jeden wpis od fana, który także zauważył przegięcie z decybelami. Jak można tak piękną rock-baśniową muzykę zrealizować jakby to był koncert hard/core'owy. Jedna wielka napierdalanka. Zero czytelności, selektywności. Gdy Karol Wróblewski wchodził w wysokie rejestry myślałem, że ogłuchnę. Masakra! Jak można zbezcześcić tak piękną muzykę, jeszcze lepszego zespołu? Panowie przy stole mikserskim zabrali mi przyjemność rozkoszowania się koncertem, na który tak długo czekałem, i na który byłem dosłownie nagrzany. Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Chciałbym , aby to przedstawienie powtórzono. Bo dla mnie ono się nie odbyło.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP" 




środa, 13 listopada 2013

JOE COCKER - "Fire It Up Live" - (2013) -

JOE COCKER - "Fire It Up Live" - (SONY MUSIC) -
****1/2

Lanxess Arena, w niemieckiej Kolonii, swą konstrukcją i gabarytem przypomina zadaszony stadion. Zresztą pojemność obiektu jest prawie tak wielka jak zapakowane po brzegi kibicami oba stadiony Korony Kielce i Piasta Gliwice razem wzięte.
W takim oto miejscu odbył się jeden z koncertów na nowej trasie Joe Cockera. Promujący fantastyczny album "Fire It Up". A to, że najnowsze dzieło znajduje szeroki poklask, niech zaświadczy fakt, że nasz maestro wykonał podczas tegoż przedstawienia, aż osiem z niego pochodzących piosenek. Reszta to większe lub mniejsze klasyki, lecz bez wątpienia rzecz jasna wielkie przeboje. Wśród nich chociażby: "Feelin' Alright", "Up Where We Belong", "You Are So Beautiful", "N'oubliez Jamais", "Unchain My Heart" czy nieodłączne "With A Little Help From My Friends". To ostatnie wcale nie zamykało całego spektaklu, jak można by sądzić. Tak łatwo niemiecka publiczność nie chciała się rozstać z naszym maestro. Musiał jeszcze zaśpiewać cztery piosenki.
Każdy kto widział w naszym kraju Cockera w latach ostatnich, musi uznać jego niesamowitą formę. Osobiście miałem okazję być na jego koncercie podczas poprzedniej trasy - z płytą "Hard Knocks". Niewiarygodne, ile luzu i wspaniałego śpiewania dochodziło ze sceny. Był to nieporównywalnie lepszy koncert od tego na jakim byłem w latach dziewięćdziesiątych. Joe Cocker dojrzewa niczym wino, a im bardziej natura wraz z upływem lat przyodziewa jego barwę głosu uroczą chrypką, tym wspanialej się to komponuje z jego całościowym repertuarem. No, powiedzmy umownie , że "jego repertuar". Prawdą jest, że obok kilku piosenek, większość pochodzi ze śpiewnika obcych artystów. Jednak każda z "podebranych" piosenek, włożona w usta Cockera, brzmi po prostu jak jego własny twór.
Maestro potrafi poderwać publiczność rockową, jak i tę oczekującą po prostu solidnego i dobrze skrojonego pop rocka. Ale i potrafi wciąż zaczarować balladami. I to nie tylko płeć piękną. Jako człowiek mocno życiem doświadczony, wie jak i o czym śpiewać. I brzmi to zawsze wiarygodnie.
Nowy koncertowy repertuar Cockera został bardzo umiejętnie dobrany. Całość zaczyna czadowy i najnowszy zarazem "I Come In Peace", po czym do głosu dochodzi klasyk (z pierwszej płyty "With A Little Help From My Friends") "Feelin' Alright", następny "The Letter" jest tylko nieco młodszy, a dalej "When The Night Comes" (z mojej ulubionej płyty "One Night Of Sin"), i znowu powrót do najnowszego długograja, a to za sprawą kapitalnej "You Love Me Back" (jednej z trzech najlepszych piosenek longplaya "Fire It Up"). I tak sobie brnie ten koncert, umiejętnie łącząc starocie z nowościami. Choć słuchając go, można odnieść wrażenie, jakbyśmy wszystko już dobrze znali od lat.
Osobiście wybrałem podwójny kompakt, ale każdy może sobie powybrzydzać, gdyż do wyboru jest jeszcze DVD, a także blu-ray. Gorąco polecam !


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"






bez tytułu

Jakże inaczej się wstaje, gdy słońce puka do okna. Nawet jeśli po wyjściu z domu człowiekiem nieźle z zimna zatrzęsie, to jednak milej jakby.
W ramach nowego blogu, pobuszowałem nieco po jednej i drugiej szafce. Powyciągałem kilkanaście płyt, nadających się do tamtego miejsca. Wkrótce tam dotrą. Na razie blog o płytach cd i lp sprawia mi sporą frajdę, choć w oczach czytelników cieszy się on sporo mniejszą popularnością od tego podstawowego. Szkoda. Mało ludzi interesują same wydawnictwa płytowe. Nie powinno mnie to jednak mocno dziwić. Wystarczy wejść do jednego czy drugiego sklepu i porozglądać się za pasjonatami. Cisza jak makiem zasiał. Za to na facebooku, aż roi się od powklejanych teledysków. Ludzie wolą oglądać obrazki i słuchać w nędznej PC jakości. Łatwiej im wydać pieniądze na drogie buty, odzież, albo na wakacje w ciepłych krajach. Wylegiwanie się na leżakach przy basenach, na tle pięciogwiazdkowego hotelu, to obraz marzeń statystycznego zjadacza chleba. A później tuziny fotek na facebooka lub domowy projektor slajdów. W ramach samozaspokojenia i dowartościowania. Dzisiaj nikomu bracie nie zaimponujesz wspaniałą kolekcją płyt i wiedzą na ich temat, natomiast durnym tygodniowym wypadem na jakąś wyspę z palmami i szwędającym się wokół robactwem, zyskasz szacun bez doktoryzowania się.
Nie lubię tych wszystkich koncertowych znajomych. Nigdy nie dadzą człowiekowi poczuć atmosfery przed- i po-koncertowej. Te wieczne pytania, a co u Ciebie?, a czy jeszcze masz tę audycję w radio? Na każde takowe głupie zapytanie odpowiedź jest jedna: "skądże, od dawna już nie prowadzę audycji". Po co pyta jeden z drugim, skoro nawet nie raczył tego wcześniej sprawdzić? Nie słucha, bo nie ma potrzeby. To po co udaje, że tak bardzo go to interesuje. Obłuda i fałsz. Wolę szczerość "nie słucham", bo nie lubię, nie chce mi się, nie mam na to czasu. Po co to całe udawanie? Ja się nie boję powiedzieć, że Piotr Kaczkowski nigdy nie był moim idolem, bo się nie wychowywałem na jego audycjach. Bo to szczera prawda. Ludzi wkurza, że do wszystkiego doszedłem sam, bez niczyjej pomocy. No, może poza małym wyjątkiem. W swoim czasie nieodżałowany Tomek Beksiński otworzył mi oczy na mroczną stronę muzyki. Dzisiaj już jej nie słucham, ale niegdyś była mi bardzo potrzebna, tak samo jak postać Beksia, którego wciąż mocno trzymam w sercu. I tak już pozostanie.
A może nie powinienem słuchać takich płyt jak "The Single Factor"?  Później tylko piszę Państwu takie rzeczy. No, ale po to między innymi jest ten blog. Kto nie chce, niech nie czyta, ot jakie to proste. Działa niczym pociągnięcie czarodziejskiej różdżki. Niektórzy, gdy przypierdolę Pisuarom, to nawet się ostentacyjnie wypisują. Na pewno znajdą sobie blog, gdzie nikt ich nie urazi, a nawet pierdnięcie będzie mieć zapach fiołków.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"








wtorek, 12 listopada 2013

COLLAGE - Poznań , Klub "u Bazyla", 12.11.2013

COLLAGE (support Retrospective)
Klub "u Bazyla"
Poznań, 12 listopada 2013, godz. 20.00


Zagrali po kilkunastu latach. "U Bazyla" było już którymś tam przystankiem na nowej trasie. Niewielki tłumek, około stu-osobowy, rozgrzany był już na samą myśl o tym spotkaniu. Z grupą kultową i tak wielbioną w artrockowym światku.
Nowy wokalista Karol Wróblewski, który zastąpił dotychczasowego Roberta Amiriana, dał radę. Młodość, polot, entuzjazm i szczypta teatralności, tym nieźle żonglował najmłodszy muzyk Collage (znany fanom art rocka z Believe - grupy Mirka Gila). Pozostali czterej instrumentaliści bez zmian. Ci sami, oryginalni i niezastąpieni. Zagrali dobrze. Jak na niezbyt dobre warunki klubu, można by rzec - bardzo dobrze. Było kilkanaście spodziewanych kompozycji, w tym: "Safe", "EIght Kisses", "Heroes Cry" (od tego zaczęli), "The Blues", "Living In The Moonlight", "Ja i Ty", "Kołysanka", "War Is Over", "Baśnie", ....
Stałem zbyt blisko. Tam, gdzie było nazbyt głośno. Wszystko z głośników rżało, ryczało, wyło, że aż uszy puchły. To popsuło mi zabawę. Szkoda. To był na pewno udany koncert. W niekomfortowym klubie, jego warunkach, przy fatalnym nagłośnieniu. Bardzo żałuję, bo jak zdążyłem się zorientować, niemal wszyscy byli zachwyceni. Maybe next time ...

P.S. Suportem była grupa Retrospective. Spóźniłem się, długo pracowałem, załapując się przez to tylko na dwa utwory.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

poniedziałek, 11 listopada 2013

AYREON - "The Theory Of Everything" - (2013) -

AYREON - "The Theory Of Everything" - (INSIDE OUT) -
***


Arjen Anthony Lucassen, to już swoista art-rockowa instytucja. Od której należy wymagać pewnego znaku jakości. To tak jak u producenta samochodów, liczymy zawsze , że nowy model okaże się jeszcze ładniejszy od poprzednika, jeśli zatem źle spiszą się panowie projektanci oraz spece inżynierowie, będziemy kręcić nosem. Moje wymagania względem tak zdolnych ludzi jak Lucassen, wyglądają podobnie. Tym bardziej, że wiem na co go stać. Śledząc poczynania muzyka od dawien dawna, poznałem jego słabostki, jak i przebłyski geniuszu. I niemal wszystkie ich barwy nasuwają mi się podczas słuchania najnowszego dzieła "The Theory Of Everything". Jak zwykle rozbudowanego strukturalnie , ale i napakowanego maksymalną liczbą zaproszonych gości. A jest ich tak wielu, że można się wręcz pogubić. Już nie tylko należy uważnie słuchać , ale ponadto nieustająco kontrolować, kto w danym momencie akcji jest przy mikrofonie i przy instrumencie. Aby spokojnie posłuchać tej muzyki, najlepiej odłożyć albumową książeczkę na bok i zapomnieć, że to swego rodzaju program przedstawienia, taki jak do klasycznych operowych dzieł. Wszak "The Theory Of Everything" ma z tamtym rodzajem uprawiania sztuki wiele wspólnego. Różnica tkwi jedynie w doborze instrumentów oraz śpiewaków.
W operze oczywiście "pięknie grają i śpiewają", a na gruncie rocka rzępolą i wyją - co na pewno zauważy każdy koneser zaśpiewów alto-barytonowo-sopranowych.
"The Theory Of Everything" jest dziełem 1,5-godzinnym, którego podzielono na cztery akty. Każdy z nich stanowi za swoistą suitę. Każdy posiada prolog, rozwinięcie , punkt kulminacyjny i odpowiednie zakończenie. W opowiedzeniu całej historii (tym razem w realistycznym świecie) pomaga siedem gardeł, m.in: John Wetton (Asia, ex-UK, ex-King Crimson,...) , Christina Scabbia (z Lacuna Coil), JB (z Grand Magus) i kilku innych ... O ile poza Wettonem, obsada wokalna , choć niezła, nie elektryzuje jakimś szczególnym gwiazdozbiorem, o tyle w instrumentalizacji lista płac już robi wrażenie, m.in: Rick Wakeman (ex-Strawbs, ex-Yes) , Keith Emerson (ex-The Nice, ex-ELP) , Jordan Rudess (Dream Theater, ex-Liquid Tension Experiment) , Steve Hackett (ex-Genesis, ex-GTR), Troy Donockley (ex-Iona, Nightwish,...) i kilku innych także uznanych ...
Lucassen zadbał perfekcyjnie o dramaturgię, przepych, melodie i brzmienie. Całości słucha się z zainteresowaniem, choć tym razem na próżno szukać zapamiętywalnych momentów. Trudno zatem wykroić cokolwiek z tego albumu na banalnego singla, czy w ogóle do pogrania w radio. To album do słuchania w całości. Nierozerwalnie. I tak należy go potraktować. Wszystko ma tutaj swoje miejsce, swój czas. Każdy instrument, jak w dobrym dziele, musi poczekać na swoją kolej. A więc, tu zagra malowniczo gitara, tam pojawią się mocne akordy organów, w innym fragmencie delikatnie zaszepcze lub ryknie flet , bądź strumieniem popłynie wiolonczela czy jakikolwiek inny instrument. Taką samą rolę stanowią poszczególne głosy wokalistek czy wokalistów. I właśnie dlatego tak liczną obsadą sypnął Lucassen.
Dla jednych "The Theory Of Everything", będzie dziełem nadętym, napuszonym i nudnym, drudzy będą wyłapywać nuty z purpurą na policzkach, będą też i tacy jak ja, którzy z uwagą posłuchają, przyklasną z należytym podziwem i szacunkiem, lecz za pół roku zapomną o całej tej sprawie, ponieważ w swych domach znajdą garści przez lata nagromadzonych dzieł dużo ciekawszych.

P.S. Wiem, że istnieje wersja z dodatkowym DVD oraz super deluksowa limitowana, ale jakoś mi wyjątkowo nie zależy.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

O jutrzejszym Collage i o niesprawiedliwościach tego świata

Odwiedzajcie Państwo mój nowy blog:

Blog tylko o płytach CD i LP

Oto jego adres: http://blogcdilp.blogspot.com/


Będzie mi bardzo miło zagościć w sercach sympatyków płyt CD i LP. 

 

Dzisiaj dołożyłem wpisy o pirackich polskich winylach The Beatles , a także o licencyjnym Marillion. A wszystko to tyczy czasów dość odległych, bowiem początku lat 90-tych. Dziwne to były lata, lecz wspomnienia po nich wydają się bezcenne. 

 

Mam ochotę napisać kilka słów o Peterze Framptonie - naszym wczorajszym bohaterze. Dwóch szczęściarzy przecie otrzymało wczoraj w podarunku winyle tego artysty. Przy okazji posłuchaliśmy sobie trzech nagrań, tego kompletnie niezauważanego u nas muzyka. To powoduje, że postaram się nieco zrekompensować owe niedociągnięcia krajowych mediów, które wciąż usilnie Państwu wmawiają, że poza Nirvaną ,Pearl Jam, Foo Fighters, Red Hot Chili Peppers, itp., nie ma już porządnego rocka. 

 

Wczoraj wracając do domu taksówką po nocce z Państwem, Pan dryndziarz słuchał eremefu efem, w którym non stop łopotały polskie piosenki. Bez nawet jednej zagranicznej. Tydzień temu jechałem z innym Panem dryndziarzem, który słuchał innej stacji, takiej ze złotymi mdlącymi przebojami. Domyślcie się Państwo jakimi? Polskimi - rzecz jasna. Nie żebym coś miał przeciwko dokonaniom z naszego biednego podwórka, ale korci mnie by zapytać owych panów taksiarzy, czy wiedzą czego słuchają? , czy po prostu ma tylko coś tam plumplać dla zabicia ciszy. Bo ja bym zwariował, gdym codziennie jeździł po dziesięć/dwanaście godzin dryndą i słuchałbym wciąż tego samego. Ci koneserzy polskich nocnych rozgłośni nawet nie wiedzą, że wszystkie stacje (no, prawie wszystkie) łupią po nocach polską muzę, nie z patriotyzmu czy jakiegokolwiek uwielbienia, a z racji musu, jakim jest trzydziestoprocentowe opanowanie stacji przez krajową scenę muzyczną. Takie wymogi narzuca Krajowa Rada Radiofonii. A że w dzień nikt "Polaków" nie chce grać, bo się nie zarobi na reklamach, zatem owy "mus" ciągnie się po nockach. A taki jeden z drugim, siedzi w wypaśnym daewoo lanosie czy innym łoplu z niemieckiego złomowiska, i łyka wszystko co mu komputerowa szafa zagra. Nigdy żadnemu dryndziarzowi nie zaproponowałem swojej audycji, oprócz tych, którzy mnie sami wcześniej namierzyli, że ja to ja, w obawie, że moja najlepsza muzyka w tym mieście mogłaby zabić u nich czynnik bezmyślności i złego gustu. Nie narzucam się zatem. Niech sobie słuchają do usranej śmierci tych eremefów, zetek, esek i innych badziewi, w przekonaniu, że są na dobrym tropie. Wszak głupota poszukać sama nie potrafi, jeno lubi kolorowe fatałaszki ze świecących bilboardów. 

 

Nie zapomnijcie Państwo, że już jutro "u Bazyla" zagrają Collage. Przez ostatnie tygodnie nagrałem się ich (z przyjemnością!) w nawiedzonym studio, że hej!. Ciekawe czy ktoś to doceni.  Pewnie jak zwykle laury zbiorą nic nierobiący patronaci medialni. radiowi, prasowi i telewizyjni. I tradycyjnie nikt mi nie podziękuje, że mocno się przyłożyłem do bezinteresownego promowania koncertu Collage. Zawsze tak jest. Na każdym koncercie Marillion, Fisha czy Porcupine Tree, oklaski odbiorą Głos Wielkopolski czy telewizja WTK, choć ci przecież w dupie mają twórczość wykonawców, których ja i Państwo, wspólnie bardzo podziwiamy i kochamy. Nikt jeszcze dotąd ze sceny nie podziękował nawiedzonemu studio. I pewnie to się nadal nie zmieni. 

 

Moja żonka, nie wiedzieć czemu, lubi oglądać tę amatorszczyznę na WTK, no i ostatnio wszedłem do jej pokoju, patrzę, i co widzę, leci reklama poznańskiego (wczorajszego zresztą) koncertu Electric Light Orchestra. I nic by nie było w tym dziwnego czy złego, gdyby nie fakt, że owi muzyczni spece z tej telewizyjki, spletli reklamowy filmik ze śpiewającym Jeffem Lynnem.. I nikt ludziom nie powiedział, że w tym składzie to oni do nas nie przyjeżdżają. Że owszem, będą tam muzycy z ELO, lecz ci mniej już dzisiaj ważni, którzy muszą na swych plakatach dopisywać słowo "ex-members". Jak wiemy, prawdziwe ELO z Jeffem Lynnem także istnieje, a nawet zaczęło ostatnio nagrywać, lecz to ELO nie wystąpiłoby za nic w skromnej poznańskiej i ciasnej jak puszka auli, bo jeśli już to w pękającej w szwach łódzkiej Atlas Arenie. Tak dla przykładu rzecz jasna, bo mógłby być równie dobrze katowicki Spodek, czy nawet jakiś latający, znany z okładek ich płyt. 

 

Tyle na dziś. Kończę, bo właśnie żonka wniosła mi do pokoju kolację z pysznym i niedojedzonym do końca obiadowym rosołem. Smacznego? Oj tak, dziękuję bardzo :-) 

 

 

Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"

"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 10 listopada 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

"NAWIEDZONE STUDIO" 
program z 10 listopada 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

realizacja: Krzysztof Piechota
prowadzenie: Andrzej Masłowski 





DEF LEPPARD - "Viva! Hysteria" - (2013) -
- Intro / Good Morning Freedom
- Wasted

DOKKEN - "Under Lock And Key" - (1985) -
- Unchain The Night

BLACK SABBATH - "Vol.4" - (1972) -
- Wheels Of Confusion

BLACK SABBATH - "Paranoid" - (1970) -
- Fairies Wear Boots

JUDAS PRIEST - "Sin After Sin" - (1977) -
- Starbreaker

DIO - "The Last In Line" - (1984) -
- Egypt (The Chains Are On)

BLUE OYSTER CULT - "Agents Of Fortune" - (1976) -
- The Revenge Of Vera Gemini
- Sinful Love

PRETTY ROUGH - "Got The Fire" - (1984) - zagrane z LP
- Don't Bite
- Tearin' Up
- Action

============================================
============================================
10 październikia 2013 zmarła JAN KUEHNEMUND - gitarzystka i zarazem kompozytorka VIXEN

 
VIXEN - "Rev It Up" - (1990) -
- Rev It Up
- Love Is A Killer

VIXEN - "Vixen" - (1988) -
- Cryin' 


============================================
============================================

PETER FRAMPTON - "Gold" - (2005) - kompilacja
- Lying - {oryginalnie na LP "Premonition, 1986}

PETER FRAMPTON - "Frampton Comes Alive II" - (1995) -
- Most Of All
- Waiting For Your Love

ROBIN TROWER - "Long Misty Days" - (1976) -
- Sailing

COLLAGE - "Moonshine" - (1994) -
- Living In The Moonlight

COLLAGE - "Baśnie" - (1990) -
- Ja i Ty
- Kołysanka

SALLY OLDFIELD & JUSTIN HAYWARD - "Let It Begin" - (1989) - zagrane z MAXI 12"
- Let It Begin (extended version) - duet with JUSTIN HAYWARD
- Oleanders

EF - "Ceremonies By EF" - (2013) -
- Lake Vaettern

MIDLAKE - "Antiphon" - (2013) -
- Provider Reprise

BARRY MANILOW - Barry Manilow Sings" - (1981) - zagrane z LP
- Somewhere Down The Road - 1981
- I Made It Through The Rain - 1979
- Where Are They Now - 1979

KAYAK - "Merlin" - (1981) -
- Merlin
- Tintagel
- Niniane (Lady Of The Lake)

CLANNAD - "Nadur" - (2013) -
- Turas Dhomhsa Chon Na Galldachd


 
Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"






piątek, 8 listopada 2013

niebawem Collage ...

Szykuję się do wtorkowego koncertu Collage. Ciekawe jak tam bilety. Oby poszło jak najwięcej. Ktoś się na fejsbuku pochwalił zdjęciem z zakupionymi aż dwoma, ktoś inny także szepnął, że już ma. Może będzie ścisk. Oby. Lubię, gdy nie świeci puchami. Dlatego przyjdźcie Państwo do Bazyla 12 listopada. I pospieszcie się z biletami, póki są jeszcze po 35, bo w dniu koncertu będzie już o dyszkę drożej.
Rzadko bywam na koncertach. Trochę wybrzydzam, bo zbyt wiele już widziałem. Mało co mnie może zaskoczyć. Ale warto chodzić.
W przyszłym roku centrum rozrywki należeć będzie do Łódzi. Przyjadą tam Depeche Mode (luty), Peter Gabriel (kwiecień) i Black Sabbath (czerwiec).  Lecz na bilety mogą dzisiaj pozwolić sobie tylko bogacze, albo "niekupowacze" płyt. Mnie nie ma w żadnej z tych kategorii. O ile na Black Sabbath najtańsze bilety kosztują "małe piwo" bagatela 220 zł, to już na Depeche Mode widziałem dostępne tylko za ok.570 złotych. Szaleństwo. Gdyby nie okazjonalne zaproszenia, akredytacje i dobre serca znajomych, to musiałbym kraść, by sprostać wymogom dla uciech z życia.
Trochę odstajemy od normalnego świata. Andrzej z Zielonej Wyspy przy okazji niedawnego stadionowego koncertu Bruce'a Springsteena w Kilkenny, napisał mi, że Irlandczyk na bilet za 100 euro, musiał "poświęcić" jedną dniówkę. No comments!
W kraju rozgorzała dyskusja o 6-latkach, czy mają już do szkoły czy nie. Dużo tu podziałów zdań. Ja bym nie puszczał. Niestety wielu moich znajomych myśli inaczej. No cóż, żyjemy w nerwowych czasach, po co jeszcze dzieciakom zabierać przedwcześnie dzieciństwo. Ale rozumiem politykę rządu, w końcu ktoś musi harować na nasze emerytury. Rodzicom zaciemnia się faktyczny obraz rzeczywistości, a ci pchają maluchy w fartuchy i tornistry. Przepraszam za porównanie, ale Hitler też zachęcał kobiety do masowego rodzenia. Rzesza potrzebowała armii. Kilku wybitych zastępować miało kilku rekrutów. I tak miało się kręcić. Na szczęście nie zdążyło. Trochę o tym kiedyś poczytałem. Polski rząd podobnie potrzebuje armii do zasilania ZUSu. Że już o walce szczurów nawet nie wspomnę, by maluchów nie zniechęcać na samym życiowym starcie.
Późno już , pora do łóżka. Rano do roboty. Na krótko, ale trzeba. Jeszcze tylko dosłucham drugą stronę Eela Craig - bo ładnie się sączy z czarnej płyty. I myślę o pewnym maluszku, któremu nie dane było dostąpić tego świata. Ach...


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"




czwartek, 7 listopada 2013

POWERWORLD - "Cybersteria" - (2013) -

POWERWORLD - "Cybersteria" - (STEAMHAMMER / SPV) -
*

Ambitne przedsięwzięcie Bawarczyków z Powerworld, którzy dość szybko podnieśli się po przedwczesnej i niespodziewanej śmierci Andy'ego McDermotta, czyli popularnego Maca. Świetnego wokalisty, znanego także z Sargant Fury, lecz przede wszystkim z Threshold.
Najnowszy album przynosi zatem przymusową zmianę na fotelu wokalisty, na którym zasiadł Michael Bormann - były trzon znanego melodic hard rockowego bandu Jaded Heart.
"Cybersteria" jest concept albumem nawiązującym do świata Orwellowskiego, w którym wszech panuje nadzór, a różnego rodzaju skype'y czy facebooki odsłaniają w pełni nasze "ja".
Nad całością przy konsolecie czuwał basista i gitarzysta zespołowy Ilker Ersin, który pod względem produkcyjnym wszystko doprowadził do szczęśliwego końca. Niestety jako kompozytor Ersin (do spółki z Bormannem i Marco Grasshoffem) nie wspiął się tutaj na żadne wyżyny. Całość zamiast jakiegoś porywającego power metalowego czy art rockowego grania, jawi się jedną wielką nudą i dłużyzną. Okazuje się, że zachrypnięty, aczkolwiek słodkawy metalowy głosik Bormanna, kompletnie nie pasuje do solidnie szlifowanych gitarowych riffów Andreasa Rippelmeiera. Rażą w dodatku usilne refreny, natarczywe i kompletnie zbędne chórki, no i niemal nudne kaskadowe melodie. O ile silny głos Maca podkreślał niegdyś wyrazistość kompozycji, o tyle śpiewu Bormanna wydaje się stanowczo za dużo. Odnieść można wrażenie, że ten śpiewa non stop, nie dając rozwinąć skrzydeł grupie.
Cóż, myślę, iż byłaby to na pewno lepsza płyta, gdyby nie zaśpiewał na niej Michael Bormann. Kompletnie chybiony głos do takiej muzyki, pomimo iż de facto niezły przesz wokalista.
Bardzo zła płyta, która wyszła z rąk na co dzień dobrych muzyków. 


Andrzej Masłowski
 

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00
(4 godziny na żywo!!!)

===============================

"BLOG NAWIEDZONEGO"
oraz
"BLOG TYLKO O PŁYTACH CD i LP"