piątek, 29 marca 2013

Białe Święta Wielkiej Nocy, czyli istny kulig z jajami

Od trzech dni chodzę ostro zakatarzony. To urok tej wiosennej zimy. A ja naiwny próbowałem w minioną niedzielę przywołać ducha Wielkiej Nocy - za sprawą "Easter" Marillion. Wyszedłem tylko na bałwana, którego można ulepić choćby ze świeżo nachlapanego dzisiaj śniegu. Proponuję posłuchać "Last Christmas" - Wham, o ile da się jeszcze tego słuchać. A może lepiej "White Christmas", w wersji Binga Crosby'ego. Dostojna to wersja, a i pasująca na teraz.
Skoro już jesteśmy przy muzyce, to dzisiaj polecam szczególne posłuchanie Vangelisa. Maestro właśnie ukończył równą 70-tkę. Wszystkiego najlepszego mistrzuniu! Zdrowia, przede wszystkim. Tylko zróbcie mi przyjemność, i na dzisiaj odpuśćcie sobie "I'll Find My Way Home". Kocham ten utwór, ale gdy pomyślę , że muzyczni analfabeci z jakiejś Eski lub podobnego straszydła, dzisiaj to zagrają, to aż zimny pot mnie zalewa. A pewnie zagrają, bo im komputer wyświetlił w kalendarium to wydarzenie, a że słabeusze niczego innego w tej swojej bazie muzycznej na pewno nie mają, to ....  Od siebie polecam "Spiral", "Albedo 0.39" , "The City" lub "Direct". Kolumba nie polecam, bo to u każdego obowiązkowo wygrzewa się na półce od lat, a i wstydem byłoby pójść na łatwiznę, szczególnie z takim gościem, który wypracował dla nas wiele wspaniałych melodyjek. Choć, nie zawsze łatwych.
Nie zdradzę czego słucham, bowiem niektóre z tych rzeczy pojawią w najbliższym nawiedzonym, a niespodzianka musi być niespodzianką. I tu posłużę się cytatem z Barejowskiego klasyka, że mogę zdradzić, choć w zasadzie też nie powinienem, że będzie między innymi coś na litery T.T.  A na ewentualne zapytanie, która litera jest imieniem, a która nazwiskiem, odpowiadam: nie wiem, nie wiem... 
Dzisiaj piłkarze nie grali, bo w Wielki Piątek nie i już. Za to pograli lodowi hokeiści, dzięki czemu gratuluję Cracovii, Mistrza Kraju. Na pewno "Ultrasy" Kolejorza, szaleją także ze szczęścia. Ja "niestety" tylko mogę pogratulować, wszak koniec końców, bardziej kibicuję Warcie, a Cracovia chyba ma w nosie moją Warcinkę.
Kończę Moi Drodzy, pora na mleko z miodem, Scorbolamid, jogurt na poprawę humoru, i byle do Świąt!
Zdrowia i Radości życzę Wszystkim. Zarówno aniołkom, jak i diabełkom.




Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  




środa, 27 marca 2013

refleksje po wczorajszym boju z San Marino, i o czymś tam jeszcze ...

Te ponad czterdzieści tysięcy ludu, zebranego wczoraj na Narodowym, przyszło się świetnie zabawić. Zwycięstwo przecież i tak wydawało się pewne, pytanie tylko brzmiało: w jakim wymiarze kary dla leżącego przeciwnika?
I jeśli komuś wystarczyło samoistne pięć zero, to otrzymał swoje, jednak styl w jakim nasi je wywalczyli, przygniótł mnie jeszcze bardziej od porażki z Ukrainą.
Mecz z San Marino pokazał, że kompletnie nie mamy drużyny. Nawet z takimi słabeuszami jak ostatnia drużyna w rankingu FIFA, nie potrafimy niczym błysnąć. Każdy z piłkarzy grał tylko sobie wiadomy futbol. Jedna wielka męczarnia. Z pięciu zdobytych goli, dwa padły z karnego, i te jakby zawsze mniej cieszą, a z tych pozostałych, tak naprawdę mógł się podobać jedynie ten zdobyty przez Teodorczyka, po precyzyjnym podaniu Kamila Grosickiego.
Miotał się po boisku Mierzejewski, biegał, latał, fruwał, i psuł wszystko co się popsuć dało. Lewandowski zamiast czaić się na łakomy kąsek w polu karnym, sam próbował wypracowywać akcje, tracąc siły i koncentrację. I tak dalej ...
Zresztą, nie ma o czym mówić. Nie ma sensu rozbrajać na części pierwsze gry któregokolwiek z naszych graczy. To była jedna wielka plątanina i chaos. Z taką grą nie pokonamy w następnych meczach Mołdawii i Czarnogóry. Nie pomoże już trener Fornalik, i nie pomoże na tę chwilę żaden inny selekcjoner. Bo nie o dyrygenta drużyny tu w ogóle przecież idzie, a o samych graczy. A ci są roztrojeni jak powiędłe struny. Czuć zniechęcenie i ogólny brak wiary. Szkoda, bo ja zawsze w nich wierzę, nawet jeśli wiem, że są tak slabiutcy jak teraz. I pewnie do końca tych eliminacji będę czekać na kolejne potyczki w nadziei, że może wydarzy się jakiś cud. Bo czym jest życie bez wiary Drodzy Państwo.
Z zazdrością oglądałem skróty pozostałych spotkań. Na jakim luzie Holendrzy pokonali Rumunów cztery do zera. Jakże pięknie walczyła Walia z Chorwacją. Szkoda mi było Wyspiarzy, bo w sumie przegrali, choć zasłużenie prowadzili, a remis w najgorszym przypadku wydawał się być sprawiedliwym. I to jest piękno futbolu. Zawsze to powtarzam, szczególnie tym, którzy próbują odkryć przede mną uroki innych dyscyplin.
A tak już z zupełnie innego kociołka, to miło jest się dowiedzieć o nadchodzącej premierze nowego longa Meat Loafa i jego nadwornego Jima Steinmana. Ponoć płyta ukaże się w czerwcu, i ponowne ponoć, że chyba nie będzie czwartą częścią nietoperzastej sagi rodem z piekła. A może będzie?
To nie wszystko, w maju nowa Agnetha Faltskog. Płyta będzie nosić tytuł "A" - jak Andrzej :-)
Zazwyczaj na pogodę lubię sobie ponarzekać na samym początku , tym razem jednak zaznaczę , iż czekam na ciebie wiosno, oj czekam ...


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  





poniedziałek, 25 marca 2013

o kilku sprawach, i to bez wulgaryzmów

Nie jestem przeciwnikiem wulgaryzmów, pod warunkiem zachowania umiaru i dostosowania do okoliczności. Sam jestem oklęty i nie lubię się oszczędzać, szczególnie gdy właśnie sprzyjają owe okoliczności. Rozumiem co chciała osiągnąć pani dyrektor z poznańskiego Teatru Ósmego Dnia, w wyrażeniu osobistości o nowym papieżu, ale zapomniała na moment w jakim kraju mieszka, i że tutaj takie numery nie przejdą. Osobiście, zostawiłbym, przynajmniej na razie, ewentualną zamgloną przeszłość nowej głowy kościoła, i dałbym jej szansę posprzątać rzeczy od dawna stanowiące za problem tejże instytucji. W końcu ktoś to musi kiedyś zrobić.
Nie kupiłem jeszcze nowej płyty Depeche Mode, ale właśnie sobie jej słucham - z pożyczonego egzemplarza. Dobrze się stało, że uległem namowom kolegi, bym jednak najpierw posłuchał, zanim kupię. Bo chyba rzeczywiście nie kupię. Słucham płyty już drugi raz - katastrofa!  Co ten fajny niegdyś zespół z sobą zrobił. Oczywiście, oddani fani DM kupią w ciemno wszystko, nawet najgłośniejsze pierdnięcie Dave'a Gahana i spółki, i nie pozwolą obrazić żadnego dzieła w najmniejszym stopniu. Niemniej, każdy "nie radykał" szybko załapie, że "Delta Machine", to po prostu okropny syf. Przepraszam, ze tak prosto z mostu, bezpardonowo, ale nawet głuchy wyłapie tutaj rozsiany kompletny brak pomysłów. Wszystko na jedno kopyto. Zupełnie niczym replaye z meczowych transmisji telewizyjnych. Słowem, nuda i dłużyzna. No i jeszcze to kujące zimne brzmienie, niemal tak ohydne jak późny Goldfrapp. Okazuje się, że ub.roczny Soulsavers, pozostanie absolutnym, choć zdaje się, tylko jednorazowym klejnotem. Chyba, że Dave Gahan, pozbędzie się swoich depeszowych kolegów, to być może jeszcze kiedyś czymś nas zaskoczy. Fani DM powinni przeczyścić swe uszy fajnym nowym albumem Suede. To jest dopiero muzyka! Ale wiem, wiem, ci najbardziej oddani depeszowi, słuchają tylko depeszy. Do końca świata. I jeszcze o jeden depeszowy dzień dłużej. Bo, gdyby matka ziemia nie wydała na świat tego cuda, to miliony biedaczysk nie miałoby już czego słuchać.
Już po północy, tak więc nie jutro, a już dzisiaj, nasi zagrają z San Marino. Trzymam za wirtuozów kciuki, aby jakimś cudem nie zremisowali z tą potęgą futbolu. Bałbym się o lincz. Myślę, o zabijaniu śmiechem. A tak już całkiem serio, to nieważne czy wygramy 1:0, czy 12:0, ten wynik i tak już nikomu nie jest potrzebny. Niestety. Mecz o pietruchę, pomimo iż o punkty. Głupio może o porównanie, ale po meczu z Ukrainą, dalszy los eliminacji stał mi się obojętny. Wolę zaciskać kciuki za Wartę, by ta nie spadła do drugiej ligi, i za Kolejorza, by ten powalczył jeszcze o europejskie puchary. Szczególnie, że jest tak samo słaby jak Legia, co przynajmniej stwarza równe szanse tej naszej ekstraklasowej elicie.
Dziękuję za niedzielne spotkanie w nawiedzonym studio. Na najbliższe - świąteczne, zapraszam już teraz . A mam już na nie kolejną nową płytę, która dotarła do mnie właśnie dzisiaj. I coś czuję, że to będzie to!
Na koniec jeszcze słówko pocieszenia dla złamanych serc. Bo i takowe czasem wypłakują się w mój mankiet. Posłużę się zatem słowami pewnego sierżanta, jakiego miałem w wojsku, otóż gdy jeden z moich kolegów zapytał go: co będzie z przepustkami do naszych ukochanych, by te nas nie pozostawiły?, ów "sierściuch" rzucił: "jak kocha, to poczeka, a jak nie poczeka, to znaczy, że to zwykła kurwa". Ale miało być bez wulgaryzmów.


Andrzej Masłowski

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  








"NAWIEDZONE STUDIO" - audycja z 24 marca 2013 - Radio "Afera", Poznań, 98,6 FM

================================
================================

"NAWIEDZONE STUDIO"  
program z 24 marca 2013 r.
RADIO "AFERA" 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl





PRETTY MAIDS - "It Comes Alive" - (2012) -
- Please Don't Live Me

W.E.T. - "Rise Up" - (2013) -
- Still Believe
- Still Unbroken

KROKUS - "Dirty Dynamite" - (2013) -
- Hardrocking Man

SAXON - "Sacrifice" - (2013) -
- Warriors Of The World

PRETTY MAIDS - "Motherland" - (2013) -
- Mother Of All Lies
- Confession
- The Iceman
- Infinity
- Wasted

HUBI MEISEL - "Cut" - (2002) -
- I Just Died In Your Arms Tonight
- Send Me An Angel

BON JOVI - "What About Now" - (2013) -
- Pictures Of You 
- With These Two Hands

PAUL McCARTNEY - "Back In The World" - (2003) -
- Band On The Run

ERIC CLAPTON - "Back Home" - (2005) -
- Love Don't Love Nobody

GARY MOORE - "Essential Montreux" - (2009) -
CD 4 - recorded live at the Montreux Jazz Festival, 7.07.1999
- Still Got The Blues

SUEDE - "Bloodsports" - (2013) -
- What Are You Not Telling Me?
- Faultlines

AIR SUPPLY - "Making Love ... The Very Best Of" - (1983) -
- Lost In Love - {1980}

MARILLION - "Seasons End" - (1989) -
- Easter

VELJANOV - "Fly Away" - (2001) - MAXI CD
- Fly Away {album version}

DIORAMA - "Pale' - (1999) -
- Leaving Hollywood
- Kain's Advice

THE MISSION - "Neverland" - (1995) -
- Daddy's Going To Heaven Now

V/A - "F2 Music.Co.UK - www.progrock.co.uk" - (2006) - promo sampler
CHIMPAN A - The Last Night on Earth 

DAVID BOWIE - "The Next Day" - (2013) -
- The Stars (Are Out Tonight)
- Love Is Lost
- Where Are We Now?   

PETER GABRIEL - "So" - (1986) -
- This Is The Picture (excellent birds) - duet with LAURIE ANDERSON

CAMEL - "The Snow Goose" - (1975 / reedycja 2009) -
- The Snow Goose / Freefall - {recorded live at the Marquee)

MARILLION - "Somewhere Else" - (2007) -
- Thankyou Whoever You Are




Andrzej Masłowski
 

RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  






piątek, 22 marca 2013

łapciuchy

Miałem nadzieję kolejny wpis na blogu rozpocząć od "hurraaa", a tu się nasuwa jękliwe "beeeee"!!!
Niech dziennikarze sportowi poznęcają się teraz nad tymi naszymi orłami, ja już nie mam ochoty i sił, gdyż wszystkie straciłem przed telewizorem. Kupiłem sobie na mecz piwo (choć nie przepadam), żonka w mikrofalówce przygotowała mi popcorn, słowem zestaw kibica + prawdziwy kibic w jednym pokoju. A w nim okazało się, że przeciętna Ukraina, była zbyt dobra jak na nas.
1:3, to surowy kopniak, ale sprawiedliwy. Zostało jeszcze pięć spotkań eliminacyjnych, ale wydaje się, że ani Czarnogóra, ani Anglia nie odpuszczą. I to te dwie ekipy bić się będą o prym.
Nie czuję żalu, nie mam pretensji, jestem jedynie zażenowany poziomem naszej piłki.
Jako lekcje poglądowe powinniśmy tym naszym futbolistom pokazywać, co może zdziałać ambicja i wola walki, jak choćby dzisiejsi Finowie, którzy na wyjeździe zremisowali z Hiszpanami 1:1. Remis z mistrzami świata oraz triumfatorami niedawnych mistrzostw Europy.
Albo taka Albania, która ograła na wyjeździe Norwegię. Kiedyś Albanię wszyscy kładli na łopatki. Ten do niedawna zacofany kraj, rządzony niegdyś centralnie, tonął w biedzie do tego stopnia, że żaden mieszkaniec nie posiadał, bo i nie mógł nawet posiadać samochodu. Jedynie rower lub wózek z przycumowanym do niego osłem. A teraz proszę, kraj w Unii, szybko rozwijająca się gospodarka, a i drużyna piłkarska coraz częściej miesza w Europie. Albania jest lepsza od nas, a ma coś około trzech milionów ludności, czyli nieco więcej od Warszawy i Poznania razem wziętych.
Pamiętacie Alternatywy 4, i postać Balcerka? Pamiętacie jak określił naszych nieudacznych graczy? To było jedno wszystko mówiące słowo: "Łapciuchy".
Amen.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  






B.A.B.E. polecą do Brazylii, Ukraińcy z nami pod dachem, i o "walniętym" Kraftwerk

Mój syn zapytał wczoraj: "... daddy, będziesz jutro na Poczcie?, bo wiesz, wyjątkowo nie dam rady, a ja muszę nadać dwie przesyłki...". Odpowiedziałem krótko: "dawaj, no problem". I się z lekka zdziwiłem, albowiem jedna z owych przesyłek, przygotowana została do Brazylii. Zapytałem "to tam też słuchają Before A Burning Earth?". "A co!" - padła odpowiedź.  No, no, proszę, człowiek do takich chwil okazuje się, że nic nie wie o swoim "dziecku". Fajnie, biję brawo i zaciskam kciuki na kolejnych fanów. W tym przypadku doprecyzowując - fanki!. Owa dziewczyna fanka, nie tylko zamówiła ich płytę, ale do kompletu zaszalała jeszcze na zespołowy t-shirt. Tak trzymać! Może przyszłoby mi kiedyś sprawować funkcję menedżera "Biforów", dzięki czemu zwiedziłbym nieco świata - jeszcze przed emeryturą.
Na "narodówce" podobno dach będzie zamknięty. To dobra wiadomość. Daje gwarancję rozegrania meczu z pewnymi siebie pyszałkowatymi Ukraińcami. Osobiście, zawsze byłem "walczakiem" i gryzłem trawę. Nigdy nie odpuszczałem przeciwnikowi, i choć na gwiazdę futbolu niestety nie wyrosłem, to z dumą mogę opowiadać o mej piłkarskiej przeszłości. Jeśli zatem z takim sercem nasi zagrają, z jakim ja grywałem w latach szczenięcych, to wygramy. Jeśli nie wygramy tego meczu, będziemy frajerami. Boisko suche, równe, z nowiuśką przepiękną trawą, także nic tylko wygrywać. Mamy dobrą drużynę, potrzeba jej tylko ździebko wiary w samych siebie. Jesteśmy walecznym narodem , więc jeśli uwierzymy w siebie, nie chowając się ze strachu po krzakach, po utracie jednej czy nawet drugiej bramki, musi być dobrze.
Przy okazji, pozdrawiam wiecznych malkontentów.
Wczoraj dobry znajomy sprezentował mi winyla Kraftwerk "The Man Machine". Powiedział, że niestety "The Model" przeskakuje, choć na płycie brak widocznych znaków zniszczenia. I faktycznie, cała pierwsza część tej kapitalnej kompozycji, po prostu nie gra. To znaczy, igła skacze jak żaba po stawie. Szkoda, bo bez tego utworu, całość mocno traci. Ale mam to na szczęście od lat na kompakcie, tak więc "The Model" mogę sobie zawsze nastawić ze srebrzystej płytki, a resztę z dobrze już później grającego winyla.
Postaram się w najbliższych kilku dniach zrelacjonować kilka najnowszych płyt. Tytuły już wybrane, muszę poszukać tylko jeszcze nieco czasu.




Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  






czwartek, 21 marca 2013

Gdzie ta wiosna?, a także o Bon Jovi, o Paulu McCartneyu, o Camel, i o "naszych", którzy mają na narodówce zmiażdżyć Ukraińców

Jaki był pierwszy dzień wiosny, każdy widział. Jeszcze ponoć dwa tygodnie, na tyle trzeba się uzbroić w cierpliwość. A więc, się uzbrajam. Szczególnie po wieczornym spacerze, na którym mogliśmy z żonką podziwiać świeże opady śniegu. Ten śnieg choć biały, jawi się czarnym kolorem.
Słucham nowego Bon Jovi. Na razie z egzemplarza pożyczonego od Tomka Ziółkowskiego. Do jego drzwi kurier już zapukał, do moich jeszcze nie, ale czekam na jutrzejszy poranek. Hmmm...., chyba będę musiał sporo tej płyty posłuchać. Trzeba tylko się zżyć z tymi nowymi szesnastoma piosenkami. Bon Jovi są prawdziwi, naturalni,... zero pozerstwa, przez co wielbią ich tłumy. Ta płyta na pewno odniesie sukces, bo to jest muzyka nośna i witalna. Świetna piosenka "Pictures Of You", z piękną partią gitary Richiego Sambory. Takie utwory lubi się od pierwszego "wejrzenia". 
Paul McCartney zawita do nas w czerwcu. Wystąpi na "Narodowym". Szkoda, że bilety są tak piekielnie drogie. Najtańsze rozpoczynają się od 242 złotych. Aby jednak coś widzieć w miarę porządnie, trzeba wyłożyć już 330 zł. Masakra ! Maca to wielki gość, ale manager i organizatorzy nie mają litości, robiąc takie przedstawienia chyba tylko dla elit z zasobnymi portfelami.
Ludzie nie kupują płyt, to artyści dowalają na koncertowych biletach. Trudno się dziwić, każdy chce wyjść na swoje. Szkoda, że po nosie dostają prawdziwi miłośnicy muzyki, którzy wypróżnieni w portfelach za zakupione płyty, nie mają już na te drogaśne przedstawienia.
Na scenę powraca Andy Latimer i jego Camel. Jak oficjalna strona zespołu głosi (i tu wielkie dzięki za info od Szymona Dopierały), pierwszy koncert Wielbłąd zagra pod koniec października tego roku, a w jego programie znajdzie się suita "Śnieżna Gęś" ("The Snow Goose"), która oryginalnie wypełniła w całości trzeci album zespołu w 1975 roku. Ta informacja zapewne zwiastuje nadejście nowych i dobrych czasów dla Camel. Czasów, dających nadzieję, iż ze szwankującym zdrowiem Andy'ego Latimera będzie już teraz tylko dobrze.
Bon Jovi cały czas kręcą się w odtwarzaczu. Właśnie grają dla mnie ładniutką balladkę "Thick As Thieves". Dla mnie to murowany hit, ale poczekamy i zobaczymy co na to powiedzą inni ich fani.
Tyle na dziś. Trzymajmy kciuki za naszych. Niech rozwalą na strzępy pewnych siebie Ukraińców. Jak to się skanduje na stadionach: "ten mecz musimy wygrać! - wygramy, wygramy, wygramy, Ukraińców pokonamy!".
Bon Jovi grają dalej. Skończył się podstawowy program płyty, zaczęły się dodatki. Aż cztery utwory. Wśród nich znany z ostatniego longa Richiego Sambory "Every Road Leads Home To You". Nie dziwię się, że Sambora nie chciał dać zapomnieć o sobie tej fantastycznej piosence. Jego solową płytę kupiło tylko określone grono, a Bon Jovi kupią wszyscy. Dzięki temu ta cudowna piosenka ma szansę stać się hitem. Oby, gdyż to najpiękniejszy numer Sambory od ćwierć wieku. I jak tu kupować wersje oszczędne , na których brakuje choćby takiej "luty" jak "With These Two Hands". Chyba dobry będzie ten Bon Jovi. Niemniej muszę się go jeszcze porządnie nasłuchać.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  

środa, 20 marca 2013

o jubileuszu legendy radiowca, o opóźniających się premierach płyt, ale przede wszystkim o odnalezieniu się po latach mojej cennej zguby !!!

Z przekazów informacyjnych dowiedziałem się, że dzisiaj swoje 50-lecie przy mikrofonie, świętuje legenda polskiego sitka, Pan Piotr Kaczkowski. Trochę mi głupio, że nigdy nie byłem jego słuchaczem. Jako, że od początku mego muzykowania, zawsze jednak żyłem w otoczeniu płyt, tak więc z usług radia niewiele korzystałem. A dzisiaj to już całkowicie ..., niestety.  Po trochu, niegdyś skorzystałem z audycji panów Wojciecha Manna, Marka Niedźwieckiego, czy głównie Tomka Beksińskiego, a samego Piotra Kaczkowskiego nawet chyba nie dziesięć razy, tak więc moje pojęcie na temat jego sztuki, jest w zasadzie żadne.
Niemniej, pragnę Panu Piotrowi Kaczkowskiemu, życzyć dużo zdrowia, rosnącej liczby słuchaczy, a także niekończących się pokładów muzycznych. Wszystkiego naj naj naj ... !
Praca w radio, to piękna rzecz. Można prezentować swoje fascynacje muzyczne, dzieląc je przy okazji z wrażliwymi odbiorcami. 
Dziś - dwudziesty dzień marca. Ostatni dzień zimy, lecz jak wszyscy wiemy, nie tak łatwo wyprosić białą damę z naszego domu. Zasiedziała się.
Nie pojmuję, dlaczego nie ma jeszcze w naszych sklepach nowego Erica Claptona "Old Sock", skoro premierę światową wyznaczono na 12 marca  Ponoć ta, z wielkimi bólami ma dotrzeć na sklepowe półki jeszcze w tym tygodniu. Przez lata było bardzo dobrze, a ostatnimi czasy mocno coś zacinają się ci nasi dystrybutorzy. Czy to tak trudno sprowadzić płyty na czas? Przesz nie ma żadnych kataklizmów.
Tak swoją drogą, ciekaw jestem tego Claptona, pomimo iż mają na nim zagościć raczej same przeróbki. Wiem, że wystąpi u jego boku, dobry kumpel Steve Winwood, z którym to razem wykonają "Still Got The Blues" - Gary'ego Moore'a. Mam nadzieję, że obok fatalnych edycji PL, równocześnie będzie można nabyć pełne i gustowne edycje międzynarodowe. Obawiam się, ponieważ dystrybutorzy lecą w kulki ze swoimi klientami, coraz częściej podrzucając na pierwszy rzut te fatalne okrojone okazy, a prawdziwi kolekcjonerzy muszą dodatkowo czekać. Tak na przyklad było choćby z ostatnim Markiem Knopflerem. Na szczęście swego "polaka" odsprzedałem, dołożyłem nieco, i wymieniłem na wersję wymarzoną.
Tak sobie narzekając, dodam jeszcze, iż dziwnym wydaje się fakt, braku na półkach sklepowych, nowych płyt: Erica Burdona, Bryana Ferry'ego czy Dona Feldera. Wolę zdecydowanie kupować w sklepie (bo to ma atmosferę) zamiast w internecie, ale sytuacja zmusza mnie czasem do sieciowych zakupów. Niestety, ostatnio coraz częściej.
Krzysiek Ranus podarował mi kilka dni temu pakiet promocyjnych płyt , które jak stwierdził, nie interesują go. Początkowo miałem zamiar przekazać je dalej, ale wcześniej postanowiłem ich jednak posłuchać. I jak to dobrze, że nie postąpiłem inaczej, bowiem nie odkryłbym grupy Chimpan A, i utworu "The Last Night On Earth". Ależ to piękne. Poleci zapewne w którymś z nawiedzonych wieczorów. No i dzięki dla Krzysztofa za tę muzykę. Jak to dobrze suma sumarum, że różnimy się gustem.

Ale największą niespodziankę dzisiejszego dnia, pozostawiłem sobie na koniec. Otóż, Drodzy Państwo, kilkanaście lat temu podczas swobodnej rozmowy z dziennikarzem Radia Merkury, Mariuszem Kwaśniewskim, opowiedziałem mu w skrócie historię mojej krótkotrwałej i pirackiej zarazem rozgłośni radiowej, która mieściła się w moim mieszkaniu. Jako, że jedną z audycji posiadałem nagraną na kasecie, Mariusz poprosił mnie o jej pożyczenie, chcąc wykorzystać materiał w jednej ze swoich audycji, właśnie w Radio Merkury. Później, słuch o tej kasecie zaginął. Kiedy spotkałem Mariusza po jakimś tam czasie, ten przepraszając stwierdził, że nie wie jakie losy spotkały tę kasetkę. A więc, przepadło.  I tak, mijały lata..., które urosły do lat blisko 15-tu, czy nawet 17-tu, a może i nawet blisko 20-tu, ... !  I dzisiaj nastał niezwykły dzień. Właśnie dosłownie przed chwilą odwiedził mnie w robocie Mariusz, i ze skruchą na twarzy, ale i szczerym uśmiechem, wręczył mi to zaginione cacko. Pamiątkę relikt. Ucieszyłem się tak, jakbym szóstkę w totka trafił. A to tylko głupi kawałek plastiku i szarej taśmy. Jednak z zapisem mojego kawałka historii. Którą to historię, zapisałem nie tylko ja, ale i moja siostra, a także znajomi i przyjaciele z tamtych lat. Audycja z 22 września 1987 roku. Zarejestrowana na stronie B kasety, ponieważ na stronie A, miałem przegraną z radia płytę Warlock "Triumph And Agony". Na starym Grundigu mojej siostry. Nie słuchałem tej kasety. Jakoś siebie nigdy słuchać nie lubiłem, a płytę Warlock zresztą po bardzo krótkim czasie udało mi się zdobyć.
Ależ dzień, aż brakuje tchu.

P.S. Projekt graficzny powyższej okładki jest mego autorstwa i roszczę sobie do niego prawa :-)



Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)  





wtorek, 19 marca 2013

17 maja premiera nowego TIMO TOLKKIego oraz nowych THE POODLES, a także reedycje 3 płyt BURNING RAIN

Ten wpis przynosi garstkę newsów o trzech premierach, którym wyznaczono wspólną datę na 17 maja. Oczywiście bieżącego roku. Nadążacie Mili Państwo? Sporo tego, prawda? Ja nadążam, niestety mój portfel nie bardzo. Zostawmy jednak narzekalstwo i popatrzmy na okładki tychże płyt.
Nietrudno domyślić się, że wszystkie poniższe tytuły będą pod polskim patronatem firmy Mystic Production, gdyż tylko tej firmy produkty szczególnie reklamuję na swym blogu.
No to po kolei:







Tracklisting: 
Avalanche Anthem 
A World Without Us
Enshrined in My Memory
In the Name of the Rose
We Will Find a Way
Shine
The Magic of the Night
To the Edge of the Earth
I’ll Sing You Home
The Land of New Hope

 
THE STORY
It’s A.D. 2055 and most big cities of planet earth are either flooded with tsunamis or destroyed by earthquakes and fire. The whole infrastructure and communication system has broken down. The destruction is total. A small group of survivors leaves for a quest to find a sacred place known as “The Land Of New Hope”. It is an old fairytale that has been told since decades but very few has actually ever believed of its existence. They travel far on a journey that is full of dangers and come across a seer who guides them further. She explains to them that “The Land Of New Hope” does exist but it is guarded by a Keeper and only those who are pure in heart can pass him. They wander further towards their ultimate destiny….

 
THE ALBUM
Former Stratovarius main songwriter and guitarist, Timo Tolkki has been silently preparing his musical revenge. Following a call in the summer 2012, from Frontiers Records President Serafino Perugino, Tolkki quickly cancelled all plans and started writing a new album from scratch following an original concept discussed years ago between the artist and Perugino. The idea was to have a magniloquent metal / rock opera with some cinematic orchestrations to bring back the Stratovarius original sound in a more symphonic and grandiose fashion. Tolkki managed to gather some of the most renowned singers around, with particular focus on one of the most talented young female singers Elize Ryd (AMARANTHE) who has the lion’s share of the lead vocals on the album. With Frontiers full support and Serafino Perugino’s executive production, “The Land of New Hope” opens a new chapter in Tolkki’s career and perspectives, with the artist regaining full artistic credibility with his own music and performances.



A stunning artwork was specially created for this project by Stanis W. Decker which will be released in 2 versions – regular cd and deluxe edition with a 30 minutes documentary “making of the album” and 2 promotional videoclips.

 
Guitars & Bass: Timo Tolkki

Vocals: Michael Kiske (UNISONIC), Elize Ryd (AMARANTHE), Rob Rock (IMPELLITTERI), Russell Allen (SYMPHONY X), Sharon Den Adel (WITHIN TEMPTATION), Tony Kakko (SONATA ARCTICA).

Keyboards: Jens Johansson (STRATOVARIUS), Derek Sherinian (BLACK COUNTRY COMMUNION), Mikko Härkin (SONATA ARCTICA)

Drums: Alex Holzwarth (RHAPSODY of FIRE)

Orchestrations: Sami Boman

Opera Vocals: Magdalena Lee


=================================================================
=================================================================




reedycje płyt grupy BURNING RAIN


 
Burning Rain is a heavy melodic rock band established in 1998 and features guitarist extraordinare Doug Aldrich. Aldrich formed Burning Rain after meeting singer Keith St John through mutual friends and the two set off to compose a debut album to remember!



Burning Rain” released shortly after in 1999. The album was rounded out by Ian Mayo on Bass and Alex Macarovich on Drums. This first record established Burning Rain as a hungry yet seasoned group of musicians. Although the album was limited in its release worldwide it did in fact receive rave reviews by fans and critics alike. Songs like “Smooth Locomotion” and “Cherry Grove” showed a heavy blues influence while songs such as “Making My Heart Beat” and “Cant Turn Your Back On Love” showed a much more melodic side. Throughout the record, it showed an intense vocal performance by Keith St John and blistering guitar work that has become a signature of Aldrich. The record ends with the driving “Seasons Of Autumn” which leaves the listener wanting more.



In 2000 more is what we got. A lot more in fact. The Band released its follow up record “Pleasure To Burn” with the same cast of musicians. This time while composing, the band went for a deeper more diverse sound that also incorporated some use of stringed instruments on several tracks such as the albums cornerstone “Judgement Day”. This type of songwriting showed a matured Aldrich-St John collaboration and gained even higher marks than the first album. Still there were the tracks like “Fireball” and “Stone Cold” and “Crazy” that leaves the listener invigorated with the fierce riffage Aldrich laid down on the first record, but also showed a much more delicate side with songs like faithfully your in which St John shines like a star. Now these two long out of print records are now finally available via Frontiers Records. The newly packaged records feature two bonus tracks each and a must fans of the band.



In 2001 Aldrich left to join the band Dio, Featuring the late great Ronnie Jams Dio and St John Joined forces with guitar innovator Ronnie Montrose. St John stayed with Montrose for 10 years singing the classic Montrose hits like no one before him. Aldrich left Dio in 2003 and was approached by David Coverdale to join a newly reformed Whitesnake.



Aldrich is still a vital and current member in Whitesnake. After co writing and co producing several projects including 2007 Good To Be Bad and the 2010 Frontiers release Forevermore, Aldrich surely is leaving his mark in the great history that David Coverdale started in 1978. Aldrich has dedicated the last decade to helping Coverdale move Whitesnake forward and has received extremely favorable reviews for his efforts with the
band. The team of Coverdale- Aldrich has proven to be extremely fruitful as the two have composed two top 40 records together.



Back in 2004 Aldrich signed Burning Rain to a recording contract for a 3rd album to be released with Frontiers with the intention of working on the album when WS was on hiatus. That never happened. Doug was working full time with David on tours and various projects so there was no real time for a new Burning Rain record. That is until now!



Meet finally the long long awaited 3rd record for Doug Aldrich, Keith St John and Burning Rain: “Epic Obsession”. This is what it had become from the first notes were composed, to just before the time leading up to the final mixes of the album. Co Produced by Aldrich-St John, the album picks up where Burning Rain left off, still delivering hi intensity Melodic blues based rock with big riffs and hooks. The boys have learned a trick or two from the various bands that they have been involved with. “Epic Obsession” is an extremely well balanced record showing the diversity of songs that make a record listenable over and over. It is the most complete record for the band to date. The revamped team of Aldrich-St John recruited Sean McNabb (Dokken, Quiet Riot) on Bassguitar and backing vocals as well as Matt Starr from Ace Frehley band on drums. EO features several guest musicians. Most notably the Briian Tichy and Jimmy D’Anda Ex Bullet Boys on Drums.



Describing the record is almost too typical. It goes down some similar and some unfamiliar roads, but he best advice is to check it out for yourself If there is to be a classic recording for 2013, Epic Obsession from Burning Rain could be one. It has always come down to the songs. This record has ‘em. Also included are two bonus tracks most notably a BR version of the Zep classic “Kashmir”.


================================================================
================================================================




nowy album THE POODLES





 

Tracklisting:  
Misery Loves Company
Shut Up!
Happily Ever After
Viva Democracy
Going Down
Leaving The Past To Pass
40 Days And 40 Nights
Kings & Fools; Miracle
Godspeed
Now Is The Time
Only Just Begun
En För Alla För En (bonus track – physical edition only)

 
All hand on deck! Swedish melodic rockers The Poodles have raised the anchor and after a little over a year of silence are back with a brand new album “Tour De Force”, which marks the fifth chapter of The Poodles’ saga and will be released through Frontiers Records on May 17.



Tour de Force” is the eagerly awaited follow-up to the No. 1 album from 2011, “Performocracy”. Behind the wheel, taking on the duties of producer for a third time, will be Mats Valentin.



With songs like “Shut Up”, “Happily Ever After”, “Kings And Fools” and “Going Down” The Poodles stay true to their legacy of powerful, melodic Metal while at the same time stretching into a new, more playful arena, flirting with influences from the past but always with a watchful eye on the present and in to the future.



In May 2013 the World Championships of Ice Hockey are held in Stockholm, Sweden and the official theme song for the Swedish team is special bonus track added to the physical edition only.



Anyone with a passion for rock n’ roll should not miss this band ! Be sure to be on the look out for “Tour De Force” as it hits the stores this spring.



THE POODLES:

Jakob Samuelsson - vocals
Pontus Egberg – bass

Christian Lundqvist - drums

Henrik Bergqvist - guitars

==================================================================
================================================================== 









Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)   






KYLIE MINOGUE - "Kylie - The Abbey Road Sessions" - (2012) -

KYLIE MINOGUE - "Kylie - The Abbey Road Sessions" - (PARLOPHONE / EMI Records) - ***


Cieszy, że Kylie powróciła do zdrowia. Ponadto cieszy jej piękny wygląd, ale i raduje także znakomita wokalna forma.
'The Abbey Road Sessions", to dość nietypowa płyta. Niby kompilacja, zawierająca same przeboje, a jednak jest to inne od wszystkiego co artystka nagrała do tej pory. I choć, w stylistyce jakoś niespecjalnie dzisiaj zaskakującej, to jednak bijąca swym entuzjazmem i polotem tuziny podobnych płyt.
Kylie zaprosiła do udziału w tej sesji kilkudziesięciu muzyków, stanowiących głównie za sprawną symfoniczną orkiestrę. A do całego tegoż przedsięwzięcia, wynajęła dodatkowo słynne studia przy londyńskiej Abbey Road. Tak, tak, dokładnie te same, w których w swoim czasie nieźle namieszali Beatlesi czy Floydzi.
Powstał zbiór 16 piosenek, tak różnych, jak w sumie cała długa kariera piosenkarki. A zatem od najwcześniejszych przebojów w rodzaju: "I Should Be So Lucky" czy coverowego "The Loco-Motion", aż po najnowszy singiel "Flower". Pomimo tych różności, płyta jakoś jawi się spójnym klimatem. W nowej usymfonicznionej otoczce, piosenki nabrały elegancji i dostojeństwa. Choć przecież Kylie, nie robi z siebie na całe szczęście, jakiejś nadętej divy. Jej bankietowy wieczorowy wizerunek, tylko podkreśla intymny klimat piosenek i jej doborowego do nich towarzystwa, a w wyeksploatowane często przez radio przeboje, wlewa się nowy szyk.
Nawet najnowsza wersja "Where The Wild Roses Grow", choć nadal mroczna i romantyczna, ociera się z lekka o klimat retro. Pomimo, iż nawet zaproszony tutaj gościnnie zawsze mroczny i gniewny Nick Cave, wcale nie pragnie czynić sobą kolejnego wcielenia Franka Sinatry.
Moim typem numer jeden, jest wręcz przepiękna wersja "On A Night Like This", która zresztą została przewidziana na drugi singiel z tegoż longplaya. Ach, mogę tego słuchać nieprzerwanie. Cóż a klejnot!
Proszę jednak nie poprzestawać tylko na nim. Równie okazale prezentują się i inne zgromadzone tutaj piosenki. Nie można odmówić przecież w żaden sposób uroku nowym wcieleniom "Confide In Me", "Can't Get You Out Of My Head", "Love At First Sight", jak i pozostałej nie gorszej reszcie.
To bardzo wytrawna muzyka. Jak dobre wino, które najlepiej czuje się otoczeniu odpowiedniej kobiety. Jak właśnie ta, z albumowej okładki.
















Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)   



o braku przedwiośnia, o futbolu, o Pawle Kukizie, jak i o szacunku dla własnego portfela, czyli o ciągu dalszym akcji "nie kupuj w empiku" !!! - także i przede wszystkim

Zasmuciłem się na wczorajszy widok sypiącego śniegu. On nie padał, on sypał!, i zasypał całą wiosenną nadzieję, jaką od jakiegoś czasu wytworzyłem oczyma wyobraźni. W tym roku Drodzy Państwo, nie było przedwiośnia. Mało tego, za dwa dni w kalendarzu stuknie przysługująca nam wiosna, lecz niestety na razie musi się skończyć tylko na teoriach i marzeniach. Nie chcę używać "wyrazów", tak więc tylko szepnę zimie: odejdź i nie wracaj nigdy.
W najbliższy piątek na narodówce zagramy z Ukrainą. To taki mecz o wszystko. Zakładając jednak, że Anglikom do końca eliminacji już nie pośliźnie się noga. Bo nigdy nic nie wiadomo.
Ciekaw jestem, czy przy sprzyjającej ostatnio aurze, włodarze "narodowego", wzięli pod uwagę zamknięcie dachu? Chyba, że z góry przewidziano grę w bałwana.
Ukraina do mrozów przyzwyczajona, my zapewne jak zwykle nimi zaskoczeni, więc obyśmy nie zostali z ręką w nocniku, jak szkopy pod Stalingradem.
Z racji meczu, nie będzie właśnie w ten piątek piątego już odcinka losów Anny German. Ten zostanie wyemitowany tydzień później.
Przykrą wiadomość przyniósł dzisiejszy poranek. W wypadku autobusowym zginęło dwóch kibiców Lechii Gdańsk, a wielu pozostałych ciężko rannych. Wracali z wczorajszego meczu z Piastem Gliwice. Zapewne piątkowe spotkanie reprezentacji Polski i Ukrainy, rozpocznie minuta ciszy. I z tego co wiem, uczyni to 50 tysięcy ludzi. Ponoć sprzedano wszystkie bilety. Chyba mamy jakiegoś ducha w narodzie. Wieczną wiarę w zwycięstwo, skoro pomimo dominujących klęsk, pragniemy się jednak podnosić i zwyciężać. Ja też taki jestem. Naiwny optymista. Ale kibicem nie jest się tylko wówczas, kiedy się wygrywa. Kibicem jest się zawsze, i na zawsze. Stare powiedzenie w Ameryce Łacińskiej mówi, że tylko dwóch rzeczy nie uda ci się zmienić w życiu - matki oraz barw swojego klubu.
Nasi skoczkowie narciarscy są mocną ekipą. Jak się okazuje, nie tylko Kamil Stoch, ale i Piotr Żyła czy Maciej Kot, potrafią nieźle dać czadu. Nie lubię jednak tego "polskiego" entuzjazmu sukcesowego. Ciekaw jestem, ilu "kibiców" poprosiłoby jeszcze kilka dni temu o autograf Piotra Żyłę?  Za to teraz po zwycięstwie w jednym z etapów Pucharu Świata, rozżarzony tłum tradycyjnie wyczekiwał go na lotnisku. Świat jest okrutny. Liczą się tylko zwycięzcy.
Nie mogę już słuchać tych wszystkich mądrości Pawla Kukiza. Wczorajsze jego chaotyczne wystąpienie w programie Tomasza Lisa, tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to kolejny krzykacz, którego nie wiedzieć czemu, tak ostatnio media lansują. Niech założy własną partię, z którą będzie potrafił wejść do sejmu, a tam niech sobie za moje pieniądze krzyczy, byle dla dobra kraju, a nie w obronie nieudaczników.
Nie zakazuję panu Pawłowi polityki, i nie mam zamiaru ustawiać go w szeregu, ale żałuję iż cierpi na tym jego muzyczny talent. Szczególnie mając w pamięci "czerwoną" jedynkę Ayi Rl. Choć co tu dużo gadać, tak naprawdę przecież zdominowaną przez Igora Czerniawskiego. Doceniam jednak Pawła Kukiza, bo zaśpiewał tam kapitalnie. Szkoda, że jego późniejsza muzyczno-kabaretowo-polityczna twórczość, zabrała go z krainy poważnych twórców rocka do świata bliższego celebrytom. Tak panie Pawle - Pański wybór, a nasza strata.
Sprawdziłem, wznowiona jedynka Perfectu trafi na rynek 25 marca. W Allegro trzy oferty po 35,90 zł, w Rock Serwisie uczciwe 31,90 zł, a w empiku na półce oczywiście będzie najdrożej jak się da, czyli po 36,90 zł. Niech każdy sobie sam zdecyduje , gdzie kupić.
Ta zdehumanizowana sieć, nieźle naciąga niezorientowanych. Deluxe edycję najnowszego Depeche Mode proponuje w promocji, tj. przy zamówieniu internetowym, które można dopiero zrealizować po jakimś czasie, a nie tego samego dnia, za 69,99 zł, bo już na sklepowej półce cena razi po oczach - 76,99 zł.!!!  Bez łaski Drodzy Państwo, kupicie tę edycję w krakowskim Rock Serwisie za 69,99 zł - i to od ręki !!!
Na aukcjach Allegro, wśród sklepowych ofert, można znaleźć to samo wydanie bez problemu już za 59,90 zł !!!  Jestem przekonany, że za kilka dni pojawi się cały wysyp tego wydania, i spokojnie będzie można kupić jeszcze taniej. Na tej zasadzie, jesienią ub.roku zakupiłem przecież 3-płytową edycję składaka Stonesów za jedyne 49 zł, podczas gdy ten bezczelny sieciowy empikowy gniot, wciskał ludziom za podobne pieniądze ledwie 2-płytową polska edycję, okrojoną o wszystko - o dziesięć utworów, o ładne opakowanie, że o zbeszczeszczonej szacie graficznej nie wspomnę. Bo oto to akurat należy już bardziej winić wydawcę. A ta moja edycja, była tam o jakieś dwie dychy droższa. Jak zwykle.
Dołącz do akcji "nie kupuję e empiku". Dla dobra swego portfela i szacunku dla sztuki.


Andrzej Masłowski


RADIO AFERA 98,6 FM (Poznań) - także w internecie !!! - www.afera.com.pl

"NAWIEDZONE STUDIO",
w każdą niedzielę od godz. 22.00 do 2.00 

(4 godziny na żywo!!!)